Strażackie wspomnienia. Dwa różne pożary, jedna firma, tuning

Strażackie wspomnienia. Dwa różne pożary, jedna firma, tuning

strażackie wspomnienia, pożar Nowy Sącz

23 marca 2009 i 10 października 2010 roku – dwa pożary, dwa rożne obiekty przy dwóch różnych ulicach Nowego Sącza. Jednak, jak dopiero po latach zauważył Komendant Miejski PSP w Nowym Sączu st. bryg. Paweł Motyka, oba zdarzenia miały ze sobą coś wspólnego – płonące budynki zajmowane były przez jedną firmę zajmującą się elementami do tuningowania samochodów.

Komendant Motyka wspomina, że przy pierwszym z tych pożarów dowiedział się, czym jest tuningowanie, czyli między innymi zmiana standardowego wyglądu aut. Wcześniej nie interesowała go taka tematyka. – Pamiętam, jak widziałem pogięte nadkola i wszelkie elementy do samochodów. Tworzywa, z których było to zrobione, bardzo mocno dymiły, strzelały…

Pierwszy pożar

23 marca 2009 roku o godzinie 18:48 strażacy zostali zadysponowani do pożaru hali produkcyjnej przy ulicy Bielowickiej w Nowym Sączu.

– W chwili przybycia pierwszego zastępu straży pożarem była już objęta 1/3 budynku produkcyjnego i zagrożona była jego dalsza część, samochody parkujące przy ścianie budynku oraz magazyn środków do produkcji laminatu. Wewnątrz palącego się obiektu dochodziło do wybuchów prawdopodobnie pojemników z substancjami do produkcji laminatu – zapisali wówczas w swoim raporcie funkcjonariusze Państwowej Straży Pożarnej.

Jak zanotowali, w budynku panowało duże zadymienie i wysoka temperatura, a dach nad halą był odkształcony i groził zawaleniem. Naruszona była przez to konstrukcja budynku, a ponadto brama wejściowa i okna zostały przepalone. Na szczęście nie było żadnych osób poszkodowanych.

Strażacy starali się zapobiec rozprzestrzenieniu się pożaru na pozostałą część obiektu. Działania podzielone zostały na trzy strefy. Od strony wewnętrznego placu podawano wodę w natarciu na palący się obiekt hali, ale także w obronie tych miejsc, gdzie jeszcze ogień nie dotarł. Od strony drugiego boku trzema prądami wody gaszono halę, wykonano dostęp w ścianach budynku, a ponadto ugaszono palącą się na sąsiedniej posesji przyczepę. Trzecia grupa strażaków zajmowała się zaopatrzeniem wodnym z miejskiej sieci hydrantowej i ze strażackiej cysterny.

Na miejsce wezwano policję oraz pogotowie energetyczne, którego pracownicy odłączyli dopływ prądu od wszystkich budynków na posesji. Było też pogotowie gazowe oraz pogotowie ratunkowe, którego załoga zabezpieczała pod kątem medycznym prowadzone przez strażaków działania.

– Około godziny 19:21 zlokalizowano pożar, czyli on się już nie rozprzestrzeniał. Następnie przystąpiono do dogaszania z wykorzystaniem czterech prądów wody. Dalsze działania polegały na usuwaniu spalonych elementów wyposażenia hali produkcyjnej, jak elementy wentylacji, stoły montażowe, pojemniki po półproduktach oraz ciągłym monitorowaniu pozostałych pomieszczeń i obiektów – czyta ze strażackiego opisu sprzed lat st. bryg. Paweł Motyka.

Konstrukcja hali uległa całkowitemu zniszczeniu, dach budynku był ugięty i zapadnięty. Spaliło się wyposażenie technologiczne działu produkcji wraz ze znajdującymi się na roboczych podestach gotowymi wyrobami oraz z formami do ich odlewu. Zniszczone zostały też elektronarzędzia, trzy beczki acetonu i dziesięć pojemników z żywicą.

Akcja trwała ponad trzy godziny, a brało w niej udział 47 strażaków z 13 zastępów: JRG nr 1 i 2, OSP Biegonice, Stary Sącz, Moszczenica, Barcice, Niskowa.

Drugi pożar

10 października 2010 roku o godzinie 3:57 strażacy znów ruszyli gasić budynek zajmowany przez tę samą firmę. Tym razem była to hala magazynowa przy ulicy Jana Pawła II w Nowym Sączu. W tym przypadku działania trwały prawie siedem godzin. Brało w niej udział 11 zastępów -45 strażaków z: JRG nr 1 i nr 2, OSP Stary Sącz, Gołkowice, Brzezna, Niskowa.

– Po przybyciu na miejsce zdarzenia ustalono, że pożarem objęta jest suszarnia drewna oraz hala magazynowa materiałów sztucznych na bazie żywicy poliestrowej. Zagrożony był również budynek administracyjno-magazynowy znajdujący się w bezpośrednim sąsiedztwie objętego pożarem obiektu – relacjonowali wówczas funkcjonariusze PSP.

Magazyn drewna i suszarnia (podnajmowane przez inną firmę) były obiektem o wymiarach 19 na 10 metrów i o drewnianej konstrukcji obitej blachą. Magazyn elementów epoksydowych miał natomiast powierzchnię 29 na 10 metrów. Strażacy podali z zewnątrz pięć prądów wody w natarciu na płonące obiekty i jeden prąd z hydrantu wewnętrznego w obronie budynku administracyjno-magazynowego. Kiedy udało im się już ograniczyć rozprzestrzenianie się pożaru, zaczęli wynosić z hal magazynowane tam drewno kominkowe i częściowo rozbierać konstrukcję obiektów. Wewnątrz budynków działali w aparatach ochrony dróg oddechowych.

W zapiskach z tamtej akcji można znaleźć informację, że działania strażaków tej nocy utrudniała gęsta mgła, która ograniczała widoczność do kilku metrów. Była problematyczna zarówno podczas dojazdu na miejsce, jak i w trakcie pracy.

W wyniku pożaru zniszczeniu lub uszkodzeniu uległy ściany konstrukcji oraz więźba dachowa wraz z pokryciem obiektu suszarni drewna i magazynu materiałów sztucznych, a także składowane tam elementy na bazie żywicy poliestrowej: obudowy do lamp, spojlery, zderzaki, drewno kominkowe na paletach, wózek widłowy, kompresor i inne maszyny.

Strażackimi wspomnieniami dzielimy się z okazji tegorocznego jubileuszu

150-lecia zawodowego pożarnictwa na Sądecczyźnie.

Szukaj kolejnych artykułów już wkrótce na dts24.pl.

Oto wszystkie opublikowane do tej pory artykuły z cyklu „strażackie wspomnienia”:

fot. archiwum PSP w Nowym Sączu

Filmoteka dts24

217 Videos