Burzliwa historia wielkiej dziury w sądeckim rynku. Kazano ją zasypać niezgodnie z prawem

wykopaliska na nowosądeckim rynku

Sporo czasu i tysiące złotych kosztowało zasypanie wykopalisk na sądeckim rynku nakazane przez Małopolską Konserwator Zabytków. Wkrótce miało rozpocząć się układanie nawierzchni. Po tym etapie koszt sięgnąłby kwoty ponad 60 tys. zł. Tymczasem Minister Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu uchylił decyzję pani konserwator, która kazała przywrócić płytę rynku do stanu sprzed wykopalisk.

Decyzja z ministerstwa dotarła do Nowego Sącza w momencie, kiedy znaczna część prac została już zrealizowana.

Jak pisaliśmy TUTAJ, konserwator zajęła się sprawą prac archeologicznych na sądeckim rynku najprawdopodobniej z powodu interwencji posła PiS Arkadiusza Mularczyka.

W opinii dr hab. Moniki Bogdanowskiej, Małopolskiej Wojewódzkiej Konserwator Zabytków, odkryte na rynku murowane relikty dawnego ratusza, zabezpieczone w październiku geowłókniną, były narażone na negatywny wpływ czynników atmosferycznych. Decyzji o ich zasypaniu nadano klauzulę natychmiastowej wykonalności.

Miasto miało czas do 30 marca na wypełnienie nakazu. Sądecka Agencja Rozwoju Regionalnego, która zleciła prace archeologiczne odwołała się od decyzji w ustawowym terminie, jednak zmuszona była zasypać wykopaliska w oczekiwaniu na odpowiedź na odwołanie.

Przystąpiono do realizacji najprostszej koncepcji zagospodarowania terenu (z trzech, które opisaliśmy TUTAJ). Płyta rynku miała zostać odtworzona, a na niej miał pojawić się obrys układu fundamentów starego ratusza. Jednak, jak tłumaczył prezes SARR Jarosław Suwała, pomysł na utworzenie w przyszłości podziemnego muzeum, na wzór tego, które znajduje się w Krakowie, wciąż pozostawał aktualny (więcej TUTAJ).

Z decyzji Ministra, wydanej dopiero 11 czerwca, wynika, że nakaz zasypania wykopalisk wydany został niezgodnie z prawem. Ministerstwo uwzględniło odwołanie SARR i uznało decyzję konserwator za opartą na błędnej podstawie prawnej.

,,Jako jej podstawę materialnoprawną organ pierwszej instancji wskazał bowiem art. 36 ust. 1 pkt 5 ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami, zgodnie z którym pozwolenia Wojewódzkiego konserwatora zabytków wymaga prowadzenie badań archeologicznych. Tymczasem podstawą przedmiotowego nakazu może być jedynie art. 49 ust. 1 w/w ustawy.

Stanowi on, że wojewódzki konserwator zabytków może wydać decyzję nakazującą osobie fizycznej lub jednostce organizacyjnej posiadającej tytuł prawny do korzystania z zabytku wpisanego do rejestru […], przeprowadzenie, w terminie określonym w tej decyzji, prac konserwatorskich lub robót budowlanych przy tym zabytku, jeżeli ich wykonanie jest niezbędne ze względu na zagrożenie zniszczeniem lub istotnym uszkodzeniem tego zabytku

– czytamy w piśmie podpisanym przez Podsekretarz Stanu i Generalną Konserwator Zabytków Magdalenę Gawin z upoważnienia Ministra Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu.

Tym samym postanowiono uchylić decyzję Małopolskiej Wojewódzkiej Konserwator Zabytków i przekazać sprawę do ponownego rozpatrzenia przez organ pierwszej instancji.

– Lekturę uzasadnienia decyzji Ministra pozostawiam do wnikliwej analizy, szczególnie przeciwnikom badań archeologicznych i osobom bezpodstawnie dyskredytującym dobre imię Sądeckiej Agencji Rozwoju Regionalnego. Naczelnym celem działalności agencji w tym zakresie jest pieczołowita dbałość o odkrywanie dziedzictwa naszych przodków i atrakcyjne wykorzystanie go dla potrzeb miasta – zaznacza Jarosław Suwała, prezes SARR.

Poniżej pełna treść ministerialnej decyzji i jej uzasadnienia

fot. arch. dts24.pl

Czytaj też:

Librantowa po tornadzie. Wszyscy mówią: ,,inni mają gorzej”

Share on twitter
Share on facebook
INNE POSTY

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zapisując się na newsletter oświadczam, że zapoznałem się z informacją nt. przetwarzania danych znajdującą się w oraz , dostępnymi na stronie internetowej.