WSB-NLU NOWY SĄCZ. Marzenia miałbym mniejsze

Jacek Powałka, WSB-NLU Nowy Sącz, Dobry Tygodnik Sądecki

Pnioku, Krzaku czy Ptaszyno z Sądecczyzny zastanawiasz się, po co miałabyś czytać wspomnienia absolwenta uczelni, na której nie studiowałaś ani Ty, ani nikt z Twojej rodziny?

Jacek Powałka, absolwent (2002) zarządzania i marketingu  WSB-NLU w Nowym Sączu:

Bo udało mi się po latach połączyć kropki i odtworzyć obraz tego, o czym marzy prawie każdy nastolatek stojący przed kluczowymi dla swojej przyszłości decyzjami. Być szczęśliwym, zarabiać dużo pieniędzy, móc podziękować rodzicom za miłość i wychowanie, podróżować a może i dać swoim dzieciom najlepszy możliwy start w życie. Szukamy recepty na szczęśliwe życie w książkach. Ale kilka poniższych akapitów będzie, liczę, tak Ci bliskie, jak widok na pasmo Jaworzyny czy Radziejowej, do którego sięgasz wzrokiem prawie każdego dnia. Pozwól, że podzielę się tylko pięcioma refleksjami. By nie pominąć nikogo z przeszło 300 osób, które na uczelni wywarły istotny wpływ na moje życie, nie wspomnę prawie nikogo z nazwiska.

  1. Studia przy Zielonej 27 w Nowym Sączu to tylko w małym ułamku wiedza, którą tam zdobywaliśmy. To, co było kluczowe, to zderzyć myśli i doświadczenia skrajnie różnych ludzi. Kolorowych ptaków, nastolatków, którym nigdy niczego nie brakowało. Marzycieli, którzy nie przejmowali się tym, że ich pomysły wydawały nam się śmieszne. Uparciuchów, którzy nie dostali się do szkoły teatralnej i pracowali wieczorami w Cechowej, by zapłacić czesne na prywatnej uczelni. Taki też był kiedyś Nowy Sącz. Pełen mniejszości, inności, oryginalności – choćby żydowskich, które tworzyły to niby prowincjonalne miasto przez stulecia. Wspomnijcie, jak rozwijało się miasto, gdy na uczelni gościli studenci dosłownie z całej Polski i nie tylko. To dzięki WSB ci młodzi ludzie uwierzyli, że mogą założyć własną firmę i dawać pracę tysiącom osób, zostać prezesem w największym koncernie naftowym na świecie, wejść do zarządu Google jako jedyny Polak, zamieszkać w Los Angeles i robić filmy w Hollywood. Serio, nie żartuję! To są moi dobrzy znajomi, z którymi piliśmy piwo na plantach czy tańczyli w musicalu Serenada w Dolinie Dunajca w Sokole! Absolwenci WSB-NLU.

  2. To tylko fragment tekstu. Całość oraz inne wspomnienia absolwentów sądeckiej uczelni przeczytasz w specjalnym wydaniu „Dobrego Tygodnika Sądeckiego”, poświęconemu jubileuszowi 30-lecia WSB-NLU.WSB-NLU NOWY SĄCZ

Share on twitter
Share on facebook
INNE POSTY

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zapisując się na newsletter oświadczam, że zapoznałem się z informacją nt. przetwarzania danych znajdującą się w oraz , dostępnymi na stronie internetowej.