Z gór widać lepiej. Pensja Messiego a budżet Sącza

Pewności nie mam, ale prawdopodobnie istnieje sposób, aby poradzić sobie z permanentnymi niedoborami pieniędzy w budżecie Nowego Sącza. Można to zrobić bez oglądania się na Polski Ład, lokalne podatki i wahania nastroju kolejnych premierów. Wystarczy w tym celu przekonać pana Lionela Messiego, by zechciał wydać w Nowym Sączu pieniądze ciężko zarabiane aktualnie w Paryżu.

W ten sposób przybędzie nam kolejna firma przyczyniająca się do budowania naszego dobrobytu, a pan Lionel Messi nie musząc w tym celu budować fabryki, znajdzie się w pierwszej dziesiątce naszej listy „100 firm napędzających sądecką gospodarkę”. Do rzeczy zatem.

Jak podał dziennik „L’Equipe” pan Lionel skasuje za kopanie piłki w PSG jakieś 506 mln zł za trzy lata (posługujmy się tu złotówkami). Dla gimnastyki wyobraźni dodajmy, że pisze się to tak: 506 000 000 zł. W skali budżetu Nowego Sącza (ponad 700 mln wydatków) to ciągle trochę za mało, żeby jeden piłkarz utrzymywał całe miasto, ale warto spróbować podjąć się misji.

Zaradny gospodarz powinien przekonać pana Messiego, by zamieszkał gdzieś na Helenie albo Gorzkowie i ze swoich 168 mln zł rocznej pensji coś wysupłał na Nowy Sącz. Gdyby pan Lionel był tak miły i zechciał zapłacić np. za roczne utrzymanie Urzędu Miasta – czyli wszystkie wynagrodzenia z pochodnymi – to będzie dla niego bułka z masłem – 32 mln zł. Nawet nie poczuje i dzieciom od ust nie będzie musiał odbierać. Sporo mu jeszcze zostanie. O rocznym utrzymaniu Rady Miasta nawet nie ma co wspominać (554 tys. zł), bo może się okazać, że pan Messi ma tyle przy sobie, tylko akurat zostawił w tej drugiej marynarce. Albo nasz wspólny roczny rachunek za prąd, gaz i wodę – 1 917 740 zł oraz wszystkie mieszkania komunalne – 4 513 335 zł – to żadna fatyga dla naszego miłego gościa.

Jak się można domyślać Leo Messi oprócz zarobków bieżących ma pewnie trochę zaskórniaków z czasów gry w Barcelonie (276 mln zł rocznej pensji), więc moglibyśmy przeprowadzić nie tylko upragniony remont ratusza, ale pokusić się o jakiś nowy most albo nawet wybudować sobie „Sądeczankę”.

Oczywiście otwarte pozostaje pytanie, jak przekonać pana Lionela Messiego, by zechciał się tutaj przeprowadzić i wydawać na nas swoje pieniądze. Pewnie są na to jakieś sposoby. Oczywiście nasz nowy kolega Leo nie musi nawet kopać piłki w Sandecji, wystarczy, że będzie sobie tu siedział i stawiał autografy na czekach. Podpisywać powinien również tysiące pamiątek ze swoim wizerunkiem, które miasto wcześniej wypuści na rynek.

Największe wzięcie wśród turystów będą miały oczywiście koszulki „Leo i św. Małgorzata na smoku”, ale w tak zaradnym i przedsiębiorczym mieście na pniu powinny się sprzedać nawet buteleczki z powietrzem, którym oddychał nasz dobroczyńca. Sprowadzenie pana Lionela Messiego do Nowego Sącza będzie historycznym kołem zamachowym lokalnej gospodarki. Turyści z całego świata będą chcieli zjeść pierogi w jego ulubionej restauracji, a sądeccy taksówkarze będą wozić grupy zagranicznych kibiców do Parku Strzeleckiego, gdzie piłkarz uprawia poranny jogging.

Proste? Wystarczy tylko mieć tutaj pana Lionela Messiego i wszystko stanie się łatwiejsze. Jego 168 mln zł paryskiej pensyjki sprawi, że w kolejnym roku pan Messi trafi do pierwszej dziesiątki na listę „100 firm napędzających sądecką gospodarkę”. To fantastyczny inwestycja – nie będzie trzeba budować żadnych hal produkcyjnych, sprowadzać tirami surowców, wystarczy, że go tu zaprosimy i stworzymy warunki, by tak sobie siedział, pachniał i wydawał ciężko zarobione pieniądze. Oczywiście można panu Messiemu dorzucić tytuł honorowego obywatela miasta i dożywotni bezpłatny bilet na autobus MPK.

Przeczytaj najnowszy numer “Dobrego Tygodnika Sądeckiego”:

zajawka

 

 

 

Share on twitter
Share on facebook
INNE POSTY

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zapisując się na newsletter oświadczam, że zapoznałem się z informacją nt. przetwarzania danych znajdującą się w oraz , dostępnymi na stronie internetowej.