Dzień Kobiet walczących: damy w czerni pod ratuszem

"No women no kraj", "Kobiety nie gęsi", "Jeszcze Polka nie zginęła", "To nasza sprawa, nie macie prawa"  - z takimi hasłami ubrana na czarno grupa sądeckich kobiet manifestowała pod ratuszem domagając się zmian.

wsb3
Strajk zapowiadaliśmy tutaj.

Kobiety upominały się między innymi o utrzymanie standardów opieki okołoporodowej, o dostęp do nowoczesnej, bezpłatnej antykoncepcji i zabiegów sterylizacji, do bezpiecznego przerywania ciąży, dofinansowania metody in vitro oraz badań prenatalnych najnowszej generacji.

Wśród postulatów znalazły się również rzetelna edukacja seksualna, likwidacja tzw. „klauzuli sumienia",  nauka religii w parafiach na koszt Kościoła, powołanie niezależnej komisji ds. pedofilii w Kościele,  wdrożenie i stosowanie Konwencji Antyprzemocowej oraz poprawa sytuacji ekonomicznej kobiet.

- Solidarność jest kobietą! - krzyczeli zebrani.

- Walczymy o nasze prawa. Nie chcemy słuchać, że coś nie wypada. Chcemy mieć lepszy dostęp do antykoncepcji i in vitro. Nie zgadzamy się też na przemoc wobec kobiet - tlumaczy jedna z uczestniczek protestu.

Wzięli w nim udział również mężczyźni.

- Jestem tu, ponieważ chcę wspierać swoją dziewczynę. Uważam, że kobiety powinny mieć wybór czy chcą rodzić dzieci czy nie - wyjaśniał jeden z panów.

Grupa działaczy Młodzieży Wszechpolskiej  przyszła na rynek poprzeszkadzać manifestantkom. Uzbrojeni  w transparenty "Wszechpolacy" zasłaniali i przekrzykiwali organizatorkę. Na ich transparencie widniał napis: "Zapraszamy za dwa dni. Dzień chłopa równouprawnienie". Kilka razy interweniowała policja. Funkcjonariusze starali się uspokajać przeciwników protestu, którzy popychali strajkujące kobiety. Do poważniejszych incydentów nie doszło.

Nie brakuje w mieście pań, które stanowczo odcinają się od dzisiejszej akcji pod ratuszem.

- Jestem osobą wierzącą. Aborcja to łamanie piątego przykazania Dekalogu. Oczywiście każdy ma wolny wybór i sam decyduje o swoim życiu, jednak ten protest mi się nie podoba, ma na celu przysłonienie innych ważnych dla Polski spraw - mówi Renata Rosłaniec, założycielka Punktu Rehabilitacyjno-Edukacyjnego „Światełko Nadziei”, mama autystycznego Michałka.

Protest zbojkotowała także inna szczęśliwa mama.

- Życie to jest życie. Nie ma tu dla mnie wyboru. Ciekawe ile z pań zaangażowanych w organizację protestu ma dzieci. Uważam, że ktoś, kto jest rodzicem, zupełnie inaczej patrzy na te sprawy. Kilka razy czytałam projekt ustawy i wydaje mi się ona dość solidna. To projekt obywatelski, podpisało się pod nim 450 tysięcy osób, nie "pisowski", jak się powszechnie uważa. Wiem, że kobiety walczą o możliwość wyboru, nie o aborcję samą w sobie, ale ja tego protestu nie popieram - mówi inna przeciwniczka, która pragnie zachować anonimowość.

- Co się tym paniom dzieje? W kolejkach nie stoją, mają wszystko w domach zmechanizowane, w sklepach towaru w bród, samochodów i wygód jeszcze więcej... "seksują" się ile wlezie, nikt im do kościoła łazić nie nakazuje. Najpierw chcą abortować, potem chcą invitrować, antykoncepcji w aptekach więcej, niż witamin... Ej, ej, baby, baby, walnijcie się w czoło. (...) Kobieta schodzi na dno i na to będą patrzeć dzieci, które miały szczęście się urodzić - komentuje akcję Alina Bożyk.

Tekst: Katarzyna Węgrzyn, Agnieszka Małecka.
Fot. Katarzyna Węgrzyn

MAGIK MAŁA

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zapisując się na newsletter oświadczam, że zapoznałem się z informacją nt. przetwarzania danych znajdującą się w oraz , dostępnymi na stronie internetowej.