Sądecczyzna pożegnała śp. Senatora Koguta. ,,Niektórzy cieszyli się, że upokorzyli go, postawili na swoim…”

W deszczową niedzielę Sądecczyzna pożegnała wielkiego społecznika, senatora Stanisława Koguta, który odszedł tydzień temu, jedenaście dni przed 67 urodzinami. Jego serce nie wytrzymało. Msza pogrzebowa została odprawiona w kościele pw. Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski w Stróżach. Przewodniczył jej proboszcz parafii – ks. Stanisław Betlej.

PROTEUSS1

– Niektórzy cieszyli się, że upokorzyli Stanisława, postawili na swoim… Drodzy moi, upokorzenie może być wielką łaską Pana Boga, bo to jest czyściec na ziemi. Jeżeli ktoś przez cierpienie fizyczne, albo to gorsze – psychiczne, dźwiga na ziemi swój krzyż, to jest oczyszczony jak żelazo w ogniu – mówił proboszcz podczas pogrzebu.

Stanisław Kogut – społecznik, senator czterech kadencji, zmarł 18 października w gorlickim szpitalu. Jak poinformowali jego bliscy – przyczyną śmierci był rozległy zawał serca. Polityk był również zakażony koronawirusem – w związku z czym jego trumnę zabezpieczono folią. O godzinie 13.00 odmówiono różaniec w intencji zmarłego, a pół godziny później rozpoczęło się nabożeństwo żałobne. Śp. Stanisława Koguta żegnała rodzina, przyjaciele, kolejarze, związkowcy, sportowcy, parlamentarzyści, samorządowcy, politycy, liczne delegacje i poczty sztandarowe m.in.: NSZZ Solidarność. Mszę koncelebrowali: proboszcz parafii Stróże Stanisław Betlej, kapelan Karpackiego Oddziału Straży Granicznej Robert Młynarczyk, proboszcz parafii Ptaszkowa Józef Kmak, ojciec redemptorysta Waldemar Gonczaruk oraz rodak Mateusz Migacz.

W tłumie żałobników dało się zauważyć Antoniego Macierewicza, posła Jan Dudę, senatora Jana Hamerskiego i Wiktora Durlaka, posłankę Annę Paluch, radnego wojewódzkiego Stanisława Pasonia, sekretarza stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Piotra Naimskiego, jak i również prezydenta Nowego Sącza Ludomira Handzla wraz z wiceprezydent Magdaleną Majką oraz wójta gminy Grybów Jacka Migacza.

Podczas pogrzebu proboszcz parafii Stróże, w wygłoszonym kazaniu przypomniał, iż Ewangelia dzisiejszej niedzieli zwraca uwagę na pierwsze i najważniejsze przykazanie miłości Boga i bliźniego.

– Stanisław miał swój charakter. Kiedyś Pan Jezus powiedział: ,,bądźcie zimni lub gorący, nigdy letni. Nie można zarzucić Stanisławowi, że był letni, przeciętny, jeżeli kochał, walczył, starał się o jakieś dzieło, to robił to całym sercem i to w nim było najpiękniejsze. Miał bogatą osobowość i dlatego też wzbudzał skrajne emocje. W naszej kulturze jest tak, że o zmarłym mówimy tylko dobrze, resztę pozostawiamy Bożemu Miłosierdziu, a o śp. Stanisławie możemy mówić wiele dobrych rzeczy, bo wiele dobra po sobie zostawił – rozpoczął swoje kazanie proboszcz ks. Stanisław Betlej.

Duchowny podkreślił, że dla senatora wielką wartością była rodzina, która dawała mu siłę w podejmowaniu decyzji oraz wsparcie. Stanisław Kogut urodził się w sąsiadującej ze Stróżami Białej Niżnej.

Urodził się w rodzinie wielodzietnej, niezamożnej, ale takiej z wartościami i chciał, aby jego rodzina taka była. Ożenił się, przeprowadził do Stróż i doczekał trójki dzieci, miał również kochających wnuków i to go trzymało. Utrudzony, zabiegany wracał do swojej miejscowości, jak powtarzał, „do swoich maleńkich Stróż”. Największą radość przynosiły mu spotkania z rodziną i przyjaciółmi, oni nigdy się od niego nie odwrócili – mówił ksiądz Betlej.

Przypomniał również, iż zmarły był związany z koleją. Już w młodości pracował na kolei w Stróżach, później był związkowcem, organizował różne strajki, walczył o tę kolej, ażeby w czasach przemiany urosła w siłę.

– Kolej była jego miłością i dlatego wielu kolejarzy i związkowców jest na dzisiejszym nabożeństwie. Większość z nas zapamięta go jako wielkiego społecznika i wielkiego polityka. Dzieła materialne, które zostawił po sobie, mówią same za siebie. Mówią o tym jak wiele serca i poświęcenia w nie włożył – zaznaczył duchowny.

Proboszcz parafii wspominał zaangażowanie Stanisława Koguta m.in. przy budowie szkoły, Fundacji Pomocy dla Osób Niepełnosprawnych, organizacji Spartakiady, koncertów charytatywnych, akcji mikołajkowych, akademii patriotycznych.

– Boję się, że te czasy, kiedy fundacja prężnie się rozwijała, już nie wrócą, ale mam nadzieję, że jego dzieło nie zostanie zmarnowane – zaznaczył proboszcz.

Ksiądz przypomniał także, iż kolejną życiową pasją Stanisława Koguta był sport, zwłaszcza ukochany Kolejarz Stróże.

– Starsi wspominają, że niegdyś sam był jego zawodnikiem, obrońcą i Koguta nie łatwo było  ,,przejść”. Serce zostawiał na boisku – podkreślał podczas kazania proboszcz parafii.

Młody Stanisław wpierw był jego piłkarzem, a potem zagorzałym kibicem, przez co podczas meczu dosłownie zapominał się w tym, co wołał w stronę boiska. Szukał sponsorów w całej Polce, aby pomóc klubowi, który był dla niego ,,oczkiem w głowie”.

Duchowny podczas kazania dziękował śp. senatorowi za okazane serce i pomoc osobom chorym oraz z niepełnosprawnościami.

– Ta fundacja to jest wielkie dzieło, a Stasiu dosłownie się w niej zakochał. Mówił, że Stróże są stolicą pomocy osobom niepełnosprawnym – wyznał proboszcz.

Przypomniał, iż wielu ludzi, którzy nie mogli liczyć na żadną pomoc, przychodziło do senatora i prosiło o ratunek. On wyciągał natychmiast telefon i kontaktował się z przyjaciółmi, lekarzami i mówił: ,,pokieruj dobrego, ale biednego człowieka, żeby mógł się ratować”.

– Dlatego Stasiu dziękuję Ci za to. Nigdy nie potrzebowałeś żadnej wdzięczności, ludzie modląc się za Ciebie, dziękowali Ci – zwrócił się do zmarłego kapłan.

Duchowny wyraził również wdzięczność za stworzenie przez senatora setek miejsc pracy, czy to na kolei, czy w fundacji. Dzięki temu wiele rodzin może godnie żyć.

– Stanisław za to, że mówił głośno, to co myśli, zapłacił, ale nie mówię już o sprawach politycznych… Chcę podziękować mu za bronienie wartości chrześcijańskich. Popatrzmy na te budynki, które dzięki niemu powstały, wszystkim nadał tytuły świętych… To nie była dewocja, to była głęboka wiara, że jeżeli cokolwiek czynimy na tym świecie, to jesteśmy prochem, jeżeli Bóg nie pobłogosławi, to cóż my zrobimy? – zastanawiał się proboszcz Betlej.

Wspominał również, iż mały Stasiu dorastał w cieniu kaplicy sióstr Dominikanek. Tam uczył się miłości do Boga. Kapłan przypomniał także historię, jak pewna kobieta słuchając emocjonalnego wystąpienia senatora, poruszona stwierdziła, że powinien być księdzem, bo niewielu kaznodziejów potrafi w taki sposób przemawiać do ludzi.

– Stasiu dziękuję Ci za obronę chrześcijańskich wartości, szacunek do Kościoła, kapłanów, za to, że kochałeś Ojczyznę i chciałeś, aby ta Ojczyzna była wierna Bogu, krzyżowi i Ewangelii – kontynuował podziękowania ksiądz proboszcz.

Jak zaznaczył duchowny, Stanisław Kogut był człowiekiem modlitwy, zawsze wstępował do kościoła, aby pomodlić się.

– Ta modlitwa była mu najbardziej potrzebna w ostatnich latach cierpienia i poniżenia. Poniżenie było ponad jego siły i kiedy widziałem jego przytłoczoną postawę, zniszczonego psychicznie, to przypominał mi cierpiącego sługę Jahwe, który modlił się słowami: ,,Boże, czemuś mnie opuścił (…). Ja zaś jestem robak, a nie człowiek, pośmiewisko ludzkie i wzgardzony u ludu, szydzą ze mnie wszyscy, którzy na mnie patrzą, rozwierają wargi, potrząsają głową”… – przytoczył słowa Pisma Świętego ksiądz Betlej.

Na zakończenie kazania duchowny przypomniał list, który napisał senator Stanisław Kogut w 2018 roku. W nim wyznał, że czuje wewnętrzną potrzebę pojednania się z ludźmi.

– Niektórzy cieszyli się, że upokorzyli Stanisława, postawili na swoim… Drodzy moi, upokorzenie może być wielką łaską Pana Boga, bo to jest czyściec na ziemi. Jeżeli ktoś przez cierpienie fizyczne, albo to gorsze – psychiczne, dźwiga na ziemi swój krzyż, to jest oczyszczony jak żelazo w ogniu. Może wówczas stanąć przed tronem Boga i powiedzieć: ,,w ręce Twoje oddaję ducha mojego”. To co się stało w ostatnich miesiącach, poczytujmy jako łaskę Boga – apelował proboszcz parafii.

– Niech Pan Bóg wejrzy miłosiernym okiem na Stanisława, niech nikt nie rzuca już kamieniami potępienia, bo nikt z nas nie jest bez grzechu. Niech zmarły Stanisław dostąpi radości spotkania z Bogiem w niebie – zakończył kazanie proboszcz parafii, ksiądz Stanisław Betlej.

,,Nie czujemy do nikogo żalu”

Na cmentarzu, na którym spoczęło ciało śp. senatora, został odczytany przez prezesa Fundacji Pro Regionis Mateusza Książkiewicza list od rodziny.

„Kochany Mężu, Drogi Tato, Wspaniały Dziadku!

Żegnamy Cię dzisiaj, w niezwykłym czasie. Opuściłeś ziemskie życie tuż przed swoimi 67. urodzinami. Jeszcze kilka chwil temu, jak zawsze jeździłeś na swoim ulubionym rowerze. Jeszcze kilka chwil temu, dzwoniłeś jak co dzień do nas z pytaniem co robimy, nad czym pracujemy, co nas martwi, co słychać u Twoich ukochanych wnuków. Przez ponad 42 lata dzieliłeś małżeńskie życie, angażując się w wychowanie dzieci, realizując obowiązki i dbając o rodzinę.

Odszedłeś nagle. Rozmawiając z Tobą w ostatnich dniach życia, dało się wyczuć swoiste pożegnanie. Miałeś dobrą intuicję i niestety potwierdziła się ona także teraz. Na zawsze zapamiętamy Twoje wskazówki i cenne rady. Byłeś nieocenionym nauczycielem życia. Nauczyłeś nas szacunku i miłości do drugiego człowieka. Nauczyłeś skromności, której nie brakowało w Twoim życiu. Całym Twoim szczęściem byli niepełnosprawni, rodzina i klub sportowy. Kolejność zupełnie nie przypadkowa, zgodna z tym co wyniosłeś ze swojego rodzinnego domu.

Miałeś wielu przyjaciół i znajomych. Z troską podchodziłeś do problemów nawet obcych ludzi. To było w Tobie piękne i niezwykłe. Wtedy, gdy uchybiłeś potrafiłeś przyznać się do błędu: szczerze za to przeprosić i okazać skruchę.

Podobnie jak Ty kiedyś, chcemy dzisiaj przekazać wszystkim, że nie czujemy do nikogo żalu ani pretensji. Śmierć mojego męża, naszego ojca i dziadka powinna jeszcze bardziej zaczepić w nas te dobre wartości, które Stanisław nam wszystkim przekazywał. Skromność, szacunek dla innych, pomoc i troska wobec potrzebujących.

Serdecznie dziękujemy wszystkim, którzy skierowali do nas w ostatnich dniach słowa kondolencji oraz otuchy. Dziękujemy Księżom za odprawioną Mszę Świętą i przepiękną homilię. Dziękujemy za zamówione intencje mszalne za duszę zmarłego. Dziękujemy także za obecność wszystkim tym, którzy zdecydowali się na udział w dzisiejszym pogrzebie.

Kończąc w sposób szczególny pragniemy podziękować lekarzom oraz dyrekcji gorlickiego szpitala. Wiemy, że zrobiliście wszystko co było w Waszej mocy. Wyrazy wdzięczności kierujemy także do całego środowiska lekarskiego, które przez lata dbało o stan zdrowia mojego męża, naszego taty i dziadka.

Dziękujemy wszystkim, którzy okazali nam życzliwość oraz byli z nami. Kochany Stanisławie na zawsze zostaniesz naszym bohaterem i Aniołem Stróżem.”

Serce nie wytrzymało 

Przypominamy, śp. Stanisław Kogut zmarł w ubiegłą niedzielę (18 października) około godz. 17.15 w gorlickim szpitalu. Jego serce nie wytrzymało, doznał rozległego zawału. Stwierdzono również u niego zakażanie koronawirusem. Jego ciało spoczęło na cmentarzu w Stróżach – w miejscowości, której oddał serce i w której pozostawił swój żywy pomnik w postaci Fundacji Pomocy dla Osób Niepełnosprawnych.

Dzięki dwóm dekadom działalności fundacji założonej przez zmarłego, zwyczajna wioska stała się prężnie działającym centrum pomocy ludziom chorym i niepełnosprawnym, zaś sama fundacja jest jednym z najważniejszych pracodawców w okolicy zatrudniającym załogę Centrum Szkoleniowo-Rehabilitacyjnego im. Ojca Pio, Hospicjum im. Chrystusa Króla, przedszkola integracyjnego… Stanisław Kogut był również związany z klubem piłkarskim Kolejarz Stróże. Kiedyś był jego zawodnikiem, później wiceprezesem, a finalnie zagorzałym kibicem.

Za duszę zmarłego zamówiono ponad 400 mszy, w tym między innymi: od wicepremier Beaty Szydło z mężem, marszałka województwa Witolda Kozłowskiego z rodziną, Bartłomieja Orła, Tomasza Michałowskiego, posła Jana Dudy, Barbary Bartuś, Patryka Wichra, Edwarda Siarki, senatora Andrzeja Pająka, Zdzisława Pupy, Zbigniewa Cichonia, Jana Hamerskiego, Wiktora Durlaka, Marka Pławiaka, mecenasa Pawła Śliza i wielu innych polityków, parlamentarzystów, przyjaciół, związkowców, strażaków, policjantów, samorządowców, kolejarzy, pracowników fundacji, pracowników banków, prywatnych film, szkół, sportowców oraz instytucji, organizacji i fundacji z całej Polski.

Wspomnienie śp. Stanisława Koguta —>Stanisław Kogut: nie żywię do nikogo urazy

 

 

 

 

 

 

 

 

Fot. DTS

MAGIK MAŁA
Share on twitter
Share on facebook
INNE POSTY

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

[mailpoet_form id="1"]