Nie będzie milionowego odszkodowania w sprawie ,,Ognia"

Zabrano mi dzieciństwo, młodość... - mówił w listopadzie 2017 roku Zbigniew Kuraś. Odbywała się wówczas pierwsza rozprawa procesu, podczas którego syn starał się przywrócić dobre imię swojemu ojcu. Domagał się od państwa polskiego zadośćuczynienia w kwocie miliona złotych i dodatkowo 50 tysięcy złotych na upamiętnienie Józefa Kurasia ,,Ognia". Dziś ogłoszono wyrok.

Druga i ostatnia rozprawa miała miejsce 31 stycznia w Sądzie Okręgowym w Nowym Sączu. Wtedy to przedstawiono między innymi kluczową dla sprawy opinię Instytutu Pamięci Narodowej.

Dzisiaj Zbigniew Kuraś poznał decyzję sądu, który oddalił wniosek i nie uwzględnił żądania zadośćuczynienia. Więcej szczegółów wkrótce.

Pragnę w tym miejscu podziękować wszystkim osobom, które nigdy nie zwątpiły w mojego ojca, Józefa Kurasia, które nigdy nie uległy paskudnej komunistycznej propagandzie. Wierzę w to, że zbliża się czas rozliczenia z historią, czas ukazania prawdy o "Ogniu" i jego ludziach. Wierzę, że nadejdzie dzień, w którym stanę oko w oko z moim tatą i powiem mu: nigdy w ciebie nie zwątpiłem, ale też nie ustałem w walce o twoje dobre imię - mówił Zbigniew Kuraś podczas pierwszej wizyty w sądeckim sądzie.

Przypomnijmy:

Zbigniew Kuraś urodził się w Krakowie, 1 lutego 1947 roku. Miał trzy tygodnie, kiedy zginął jego ojciec - "Ogień".

Józef Kuraś przyszedł na świat 23 października 1915 r. w Waksmundzie koło Nowego Targu. W 1939 r. walczył w szeregach 1 Pułku Strzelców Podhalańskich. Od listopada 1939 r. zaangażowany był w działalność konspiracyjną. Był żołnierzem Konfederacji Tatrzańskiej i Armii Krajowej, dowodził oddziałami Ludowej Straży Bezpieczeństwa oraz oddziałem egzekucyjnym Powiatowej Delegatury Rządu RP w Nowym Targu.

W czerwcu 1943 r. w odwecie za egzekucję dokonaną przez oddział Kurasia na dwóch policjantach - agentach Gestapo, Niemcy zamordowali jego żonę, 2,5-letniego syna i ojca. Rodzinny dom Kurasia spalono. Wówczas przyjął pseudonim "Ogień".

Na początku 1945 r. Kuraś uczestniczył w tworzeniu Milicji Obywatelskiej. Trzy miesiące był komendantem MO w Nowym Targu i w Urzędzie Bezpieczeństwa w Zakopanem. Prędko jednak zorientował się, że nie jest mu po drodze ze służbami mundurowymi powojennej Polski, zdezerterował i sam utworzył zgrupowanie partyzanckie "Błyskawica", na czele którego w latach 1945-1947 walczył przeciwko władzy komunistycznej.

21 lutego 1947 r. otoczony przez oddziały UB i KBW we wsi Ostrowsko pod Nowym Targiem, próbował popełnić samobójstwo. Zmarł następnego dnia w nowotarskim szpitalu.

Historia „Ognia” budzi wiele kontrowersji.  Jego oddziałowi przypisuje się mordowanie ocalałych z Holocaustu Żydów oraz zbrodnie i grabieże na słowackiej ludności Spisza i Orawy.

Źródło PAP, IPN,  dzieje.pl


ESPECTO

Wypowiedz się w tej sprawie