Czytelnik podpowiada: potrzebna linia kolejowa z Limanowej do Sącza

Tekst ten miał powstać w minioną środę. Pełen rozgoryczenia myślałem o jego napisaniu. W emocjach chciałem opisać swoje doświadczenia związane z przejazdem mistycznym „szyno busem” na trasie Chełmiec – Nowy Sącz.

Od tego czasu udało mi się jednak ochłonąć  i zweryfikować kilka wiadomości związanych z przejazdami szyn busa. Od tego czasu pojawiły się również nowe kursy rzeczonego pojazdu.  Pominę więc złość z poranka minionej środy na rzecz bardziej konstruktywnej refleksji.

Nie ma wątpliwości co do tego, że budowa nowej przeprawy nad Dunajcem jest rzeczą ważną i konieczną. Nie da się ukryć, że bez tego ruchu prędzej czy później mogłoby dojść do tragedii. Stary most, zwany heleńskim, nie był w najlepszym stanie technicznym – nie trzeba być inżynierem, by to stwierdzić – jednak spoglądając na obecną sytuację, wydaje się że cała akcja nie została jednak dobrze przemyślana.

Ale od początku.

Po pierwsze, nieszczęsny szyno bus, który wzbudza wiele emocji wśród użytkowników,  nie jest złym pomysłem. I gdyby przewidywania pomysłodawców tego rozwiązania się sprawdziły, tematu by nie było. Gdyby tylko faktycznie korzystali z  niego jedynie mieszkańcy osiedla Helena i to najlepiej nie wszyscy, to ilość składów i częstotliwość kursów wystarczyłaby z nadmiarem. Niestety te przewidywania okazały się chybione. Sam na własne oczy widziałem niekończący się tłum ludzi zmierzających na przystanek.

Podróżni docierali piechotą, na rowerach, samochodami pozastawianymi  na zaaranżowanych parkingach – tak uczynił również skromny autor tego tekstu -  ale co najważniejsze znakomita część podróżnych dotarła busami, podążającymi co najmniej z trzech kierunków. I tu zaczyna się największy problem. O ile jeden z prywatnych przewoźników już zdecydował, że nie będzie dojeżdżał do szyno busa tylko próbował swych sił na obwodnicy, o tyle pozostali takich deklaracji nie złożyli – a przynajmniej nie słyszałem, by takie się pojawiły – efekt jest jeden. Pełne busy ludzi podjeżdżających do przystanku. Tym samym cała idea o użytkownikach szyno busa z Heleny wzięła w łeb, gdyż grupa osób zwiększyła się dość znacząco i niestety metodologia zastosowana do oszacowania zapotrzebowania na przewóz osób szyno busem, okazuje się całkowicie chybiona.

Po drugie, godzina zakorkowania się ulic dojazdowych do ronda przy ulicy Marcinkowickiej z dnia na dzień się przesuwa. W piątek miałem problem z włączeniem się do ruchu z jednej z bocznych ulic. Przy ul. Marcinkowickiej pojawiłem się o godzinie 5.50. Sytuacja zaczyna się robić co najmniej kłopotliwa.

Nareszcie po trzecie.  I tutaj bardziej pytanie niż jakaś reflacja. Czy nie byłoby lepiej uruchomić całą linię kolejową od Limanowej do Nowego Sącza? Być może to by było rozwiązanie.  Trzeba zwrócić uwagę jeszcze na jedną kwestię. Początek kłopotów komunikacyjnych przypada na okres wiosenno-letni. A co będzie jesienią i zimą? Aż strach się bać.

W obecnej sytuacji może i nie ma co histeryzować. Nie pierwszy Nowy Sącz i nie ostatni jest zakorkowany. Jednak inne miasta mają jakieś mniej lub bardziej  rozsądne warianty komunikacyjne.

Piotr Wideł, czytelnik

WIŚNIOWSKI3

Wypowiedz się w tej sprawie