Były dyrektor SPR: nie jestem święty, ale nie pozwolę na to, aby w tak prymitywny sposób zniszczono mnie jako człowieka

- Mogę wiele rzeczy błędnie robić, nie jestem święty, ale nie pozwolę sobie na to, żeby w tak prymitywny sposób zniszczono mnie jako człowieka. Jak można mnie oskarżać, że narażałem ludzkie życie? - pyta rozgoryczony Józef Zygmunt w rozmowie z "Dobrym Tygodnikiem Sądeckim". Na naszych łamach odnosi się do dyscyplinarnego zwolnienia i uzasadnienia jakim władze powiatowe argumentowały swoją decyzję. Jak zapewnia, sprawa znajdzie swój finał w sądzie pracy. Wyjaśnia także przyczyny zadłużenia pogotowia oraz braku nowej karetki. Ale po kolei... 

Renault2

Tuż przed Świętami Bożego Narodzenia dyscyplinarnie zwolniono dyrektora Sądeckiego Pogotowia Ratunkowego Józefa Zygmunta. Pełnił tę funkcję nieprzerwanie od 2010 roku.

Zarząd Starostwa Powiatowego w Nowym Sączu postanowił zakończyć współpracę  z nim wskazując na nieprawidłowości, jakich szef pogotowia miał się dopuścić. Zespół ds. Kontroli i Analiz Starostwa Powiatowego w Nowym Sączu zarzucił mu między innymi zaniedbania finansowe, naruszenie przepisów i niewywiązanie się z planu inwestycyjnego na 2017 rok.

Co więcej, według władz starostwa, dyrektor doprowadził pogotowie do bardzo złej sytuacji finansowej. Naruszył ustawy o finansach publicznych, o rachunkowości oraz wewnętrzne regulacje jednostki dotyczące zarządzania finansami. Nie wykonał też planu inwestycyjnego na ubiegły rok i nie zakupił karetki. Pojawiła się także wątpliwość związana z brakiem odprowadzania pracowniczych składek ZUS. Strata finansowa placówki od stycznia do października tego roku miała wynieść ponad 1 mln 100 tys.zł.

Kilka dni po odwołaniu Józefa Zygmunta do pełnienia obowiązków dyrektora Sądeckiego Pogotowia Ratunkowego powołano Bożenę Hudzik. 

Sprawa w sądzie 

- Wystąpię do sądu pracy. Proces odwoływania mnie urąga wszelkim standardom. Nie przedstawiono mi nawet zarzutów, tylko odwołano w momencie, gdy leżałem w szpitalu. Zrobiono to bez zasięgania opinii Rady Społecznej Pogotowia Ratunkowego. Z moich informacji wynika, że przewodniczący Ryba chciał zwołać posiedzenie, ale odmówiono mu - mówi były dyrektor Sądeckiego Pogotowia Ratunkowego.

Jak zaznacza. nie przedstawiono mu ostatecznych wyników kontroli, na którą powoływano się w uzasadnieniu zwolnienia. Podkreśla, iż źródłem informacji w tej sprawie są sądeckie media, a uogólnienia podawane do wiadomości opinii publicznej przez decydentów stawiają jego osobę w jak najgorszym świetle.

- Zarzucano mi, że nie płaciłem składek ZUS. Podczas, gdy wręcz zobowiązywano mnie, abym umożliwił ratownikom podjęcie dodatkowej pracy z wykorzystaniem samozatrudnienia i pośrednictwa zewnętrznej firmy. Tak zrobiłem. Wynajmowałem firmę, ratownicy pracowali dla niej, a pogotowie korzystając z jej usług - umożliwiało dodatkowy zarobek ratownikom. W 2012 roku obowiązywało stanowisko ZUS, że składki w takim przypadku nie muszą być płacone. Jest na to dokument. W 2017 roku nastąpiła zmiana stanowiska ZUS-u i inna interpretacji przepisów, z której wynikało, że te dodatkowe godziny powinny być ,,ozusowane". To nie było ani moje zaniedbanie ani moje ,,widzimisię". Taka była praktyka w całej Polsce. Sprawa jest w sądzie i czeka na rozstrzygnięcie - wyjaśnia były szef pogotowia.

Zadłużenie

Józef Zygmunt uważa, iż podane przez władze powiatu informacje dotyczące zadłużenia i jego przyczyn są kolejnym przykładem mijania się z prawdą. Jak tłumaczy - zadłużenie związane jest z utrzymywaniem trzyosobowych załóg karetek. Dyrektor zaznacza, iż w całej Małopolsce z powodów finansowych wprowadzano zespoły dwuosobowe, a on uznając, że warto zaczekać na obiecaną ustawę, która ma wprowadzić minimalny skład trzyosobowy. Jak twierdzi, chciał jak najdłużej utrzymać takie zespoły w sądeckim pogotowiu i dotrwać do momentu, aż państwo dofinansuje Ratownictwo Medyczne.

- Ustawa z roku na rok nie powstaje. Ma teoretycznie wejść 1 marca 2019. Władze starostwa wiedziały, że jesteśmy prawie ostatnim w Polsce pogotowiem, które przez cały miniony rok miało załogi trzyosobowe. Następny zarzut dotyczy tego, że spowodowałem zagrożenie życia. Jeśli utrzymywanie trzyosobowych załóg, które są bezpieczniejsze dla ratowanych ludzi jest dla kogoś równoznaczne ze stanem zagrożenia życia, to ja już nie wiem w jakim świecie żyję - komentuje były dyrektor.

Przypominamy, że końcem sierpnia dyrektor Sądeckiego Pogotowia Ratunkowego podjął decyzję o wprowadzeniu dwuosobowych Zespołów Ratownictwa Medycznego w podstacjach: Piwniczna-Zdrój, Rytro, Jasienna. Uszczuplenie składu zespołów w tych miejscach miało nastąpić od 1 września. Jak wyjaśniał szef pogotowia - głównym powodem były spore problemy finansowe. Wywołało to sprzeciw zarówno Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Ratowników Medycznych, jak i mieszkańców powiatu. Zarzucano dyrektorowi między innymi, iż igra z ludzkim życiem.

O tym przeczytacie --->TUTAJ [UMIERASZ? NAJPIERW SAM BĘDZIESZ MUSIAŁ DOJŚĆ DO KARETKI

Walka polityczna 

Co więcej, kwestia zmiany była także podnoszona i wykorzystywana przez kandydatów na prezydenta Nowego Sącza. Ostatecznie dyrektor wycofał się z podjętej decyzji.

- W ferworze walki politycznej kompletnie źle przedstawiono rzeczywistość. Powstało takie wrażenie, jakby Sądeckie Pogotowie Ratunkowe, jako pierwsze w Polsce zaczęło redukcję zespołów do dwóch ratowników, a przecież 80 proc. załóg w naszym kraju jest dwuosobowych. W Małopolsce tylko w powiecie nowosądeckim, brzeskim i tarnowskim są jeszcze trzyosobowe załogi. W krakowskim pogotowiu, które bezpośrednio podlega marszałkowi, od ponad roku 60 proc. zespołów jest dwuosobowych - podkreślał wówczas dyrektor Józef Zygmunt.

Zaznaczał, że nie chciał, aby nowosądeckie pogotowie wykorzystano do walki wyborczej opartej nie na merytorycznych argumentach, a na emocjach, dlatego 28 sierpnia wycofał się z podjętej wcześniej decyzji. Jednocześnie mówił, że nie chce dać się wplątać w kłótnie polityczne, dlatego rezygnuje z odnoszenia się do wypowiedzi kandydatów na prezydenta miasta, którzy podejmowali temat redukcji zespołów. - Po rozmowie ze starostą Markiem Pławiakiem uznaliśmy, że jest to najgorszy czas na taką dyskusję - tłumaczył.

Jeśli finansowanie się zwiększy, to nadal będziemy utrzymywać zarówno karetki typu ,,S", jak i trzyosobowe zespoły, ale o tym będziemy rozmawiać po wyborach z wybraną władzą - wyjaśniał Józef Zygmunt.

Tłumaczył, że chcąc podjąć decyzję o redukcji zespołów w trzech podstacjach, musiał kierować się kwestią ekonomiczną.

- Dopóki finansowo dawaliśmy radę, nie było mowy o dwuosobowych załogach. Adresatem postulatów, które zresztą słusznie padły z ust ratowników medycznych, jest minister i wojewoda, którzy odpowiadają za finansowanie - mówił.

O tym przeczytacie --->TUTAJ [TRZYOSOBOWE ZESPOŁY KARETEK DO CZASU WYBORÓW?]

[Mandat radnego]
Wówczas w wyborach samorządowych dyrektor starał się ponownie o mandat radnego gminy Chełmiec, jednak nie zaproponowano mu miejsca na listach PiS. Zdecydował się zatem na start z listy wójta Bernarda Stawiarskiego. 15 października, dzień po wizycie Jarosława Kaczyńskiego w Nowym Sączu z biura posła Józefa Leśniaka dotarła do nas informacja, iż sześć osób zostało zawieszonych w prawach członków Prawa i Sprawiedliwości. Głównym powodem było kandydowanie tych osób z konkurencyjnych list dla PiS w Powiecie Nowosądeckim. Wówczas partyjna dyscyplina dosięgnęła także dyrektora sądeckiego pogotowia.

POLITYCZNY SZACH-MAT PREZESA KACZYŃSKIEGO. SZEŚĆ OSÓB ZAWIESZONYCH W PRAWACH CZŁONKÓW PARTII

Zwolnienie za podwyżki? 

Były szef Sądeckiego Pogotowia Ratunkowego ma żal, że nie miał nawet szans odnieść się do wyników kontroli i zarzutów, jakie mu postawiono. Wyjaśnia, iż nie kupił karetki pogotowia ratunkowego, gdyż zdecydował o zakupie siedmiu urządzeń do masażu serca. Koszt jednego to około 60 tysięcy złotych. Dodaje, iż decyzję o zakupie respiratorów podjął świadomie żeby ułatwić zadanie ratownikom, którzy być może będą musieli pracować w dwuosobowych zespołach. Jak twierdzi, chciał w ten sposób zwiększyć ich szansę na skuteczne ratowanie ludzkiego życia.

- Za 2017 rok otrzymałem kolejną nagrodę roczną. Opinia rady społecznej była jednogłośna. Za każdy rok oprócz 2018 otrzymywałem nagrody roczne opiniowane pozytywnie przez Radę Społeczną i Zarząd Powiatu Nowosądeckiego. Za mojej kadencji powstało pięć nowych podstacji, wymieniłem cały tabor na nowy z napędem na 4 koła . Miałem bardzo dobry kontakt z ratownikami medycznymi - podkreśla były dyrektor.

Jednocześnie podkreśla, iż ratownicy zarabiali 1700 zł i przyznaje, że rzeczywiście dał im ,,lepsze pieniądze, które nawet w 1/3 nie stanowią odpowiednika zarobków członków zarządu powiatu."

- Po podwyżce zarabiają 2200 - 2300 zł na rękę. Czy to dużo jak na specjalistów ratujących życie? Nie zwolniłem ani jednej osoby... Dziś robiłbym to samo. Mogę wiele rzeczy błędnie robić, nie jestem święty, ale nie pozwolę sobie na to, żeby w tak prymitywny sposób zniszczono mnie, jako człowieka. Jak można mnie oskarżać o to, że narażałem ludzkie życie? - pyta rozgoryczony Józef Zygmunt.

Fot: arch. Józefa Zygmunta 

MAGIK MAŁA

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zapisując się na newsletter oświadczam, że zapoznałem się z informacją nt. przetwarzania danych znajdującą się w oraz , dostępnymi na stronie internetowej.