Trzyosobowe zespoły karetek do czasu wyborów?

Dyrektor Sądeckiego Pogotowia Ratunkowego w połowie sierpnia oznajmił, że ze względów finansowych podjął decyzję o wprowadzeniu dwuosobowych Zespołów Ratownictwa Medycznego w podstacjach: Piwniczna-Zdrój, Rytro, Jasienna. Uszczuplenie składu o jednego ratownika miało nastąpić już 1 września. Takiemu rozwiązaniu stanowczo przeciwstawiał się Ogólnopolski Związek Zawodowy Ratowników Medycznych. Sytuacja w Sądeckim Pogotowiu Ratunkowym stała się również pretekstem do przepychanek politycznych i zaczęła stanowić narzędzie do walki w kampanii wyborczej.

wsb3

- W ferworze walki politycznej kompletnie źle przedstawiono rzeczywistość. Powstało takie wrażenie, jakby Sądeckie Pogotowie Ratunkowe jako pierwsze w Polsce zaczęło redukcję zespołów do dwóch ratowników, a przecież 80 proc. załóg w naszym kraju jest dwuosobowych. W Małopolsce tylko w powiecie nowosądeckim, brzeskim i tarnowskim są jeszcze trzyosobowe załogi. W krakowskim pogotowiu, które bezpośrednio podlega marszałkowi, od ponad roku 60 proc. zespołów jest dwuosobowych - podkreśla dyrektor Józef Zygmunt.

Zaznacza, że nie chciał, aby nowosądeckie pogotowie wykorzystano do walki wyborczej opartej nie na merytorycznych argumentach, a na emocjach, dlatego 28 sierpnia wycofał się z podjętej wcześniej decyzji. Jednocześnie dodaje, że nie chce dać się wplątać w kłótnie polityczne, dlatego rezygnuje z odnoszenia się do wypowiedzi kandydatów na prezydenta miasta, którzy podejmowali temat redukcji zespołów. - Po rozmowie ze starostą Markiem Pławiakiem uznaliśmy, że jest to najgorszy czas na taką dyskusję - kwituje.

Józef Zygmunt stwierdza, że nie chciał pozwolić, aby przez walki wyborcze zniszczono dobre imię sądeckiego pogotowia ratunkowego, które kosztowało wiele jego wysiłku oraz starań ratowników medycznych i budowane było przez lata. - Wszyscy odpowiadamy za dobre imię naszego pogotowia i nie chciałbym, żeby ratownicy byli wykorzystywani do kampanii - dodaje.

Po wyborach redukcja? 

- Jeśli finansowanie się zwiększy, to nadal będziemy utrzymywać zarówno karetki typu ,,S", jak i trzyosobowe zespoły, ale o tym będziemy rozmawiać po wyborach z wybraną władzą - wyjaśnia Józef Zygmunt.

Jednocześnie zwraca uwagę na fakt, że sądeckie pogotowie jest jedynym w rejonie podkarpackim, w którym jeżdżą trzyosobowe załogi.

- Do tego momentu nie wdrażaliśmy tego, co inni wdrożyli dwa lata temu (przyp. red. zespoły dwuosobowe) - dodaje. Podkreśla jednak, że szanuje ratowników i docenia ich walkę i intencje.

- Ja się zgadzam z nimi i z ich argumentacją. Jestem osobą, która zawsze to podkreślała, że zespoły karetek winny być trzyosobowe i nie jestem idiotą, żeby dzisiaj z tym dyskutować. Oczywiście wiadomo, że optymalnym rozwiązaniem byłyby karetki trzy, a nawet czteroosobowe - stwierdza.

Tłumaczy, że chcąc podjąć decyzję o redukcji zespołów w trzech podstacjach, musiał kierować się kwestią ekonomiczną.

- Dopóki finansowo dawaliśmy radę, nie było mowy o dwuosobowych załogach. Adresatem postulatów, które zresztą słusznie padły z ust ratowników medycznych, jest minister i wojewoda, którzy odpowiadają za finansowanie - wyjaśnia dyrektor pogotowia.
Przypomina jednocześnie, iż odkąd jest dyrektorem o 100 proc. zwiększyło się sądeckie pogotowie ratunkowe, wymieniono cały tabor, zbudowano podstacje.  Na pracę pogotowia nie miałem żadnych skarg przez te lata - kwituje.

Fot. arch. Józef Zygmunt

GLINIK

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zapisując się na newsletter oświadczam, że zapoznałem się z informacją nt. przetwarzania danych znajdującą się w oraz , dostępnymi na stronie internetowej.