Z kapelusza: kto dziś walczy ze smogiem?

Pytanie jest z gatunku retorycznych. Mówiąc na zapas - walczą słownie, bo przecież nie czynem, wszyscy. Z mediów płyną, wręcz się leją, alarmujące informacje o zanieczyszczeniach powietrza. Przyjmujemy je z grozą i zrozumieniem.

Ostatnio na sądeckim Rynku pikietę wystawili KOD-owcy z Nowoczesną. Ale to są jedynie propagandowe chwyty w mieście, które jako jedno z nielicznych ma stacje pomiarowe. Z praktyczną walką ze smogiem zaczynają sobie radzić nieliczni. Przede wszystkim bogate, duże miasta łożąc pieniądze na wymianę i instalowanie ekologicznych źródeł ogrzewania. A co ma zrobić taki Nowy Sącz i okoliczne gminy? Czy mają wystarczającą ilość pieniędzy na ten cel? Wątpię w to bardzo, zwłaszcza, że władze centralne jeszcze się nie obudziły, by systemowo podejść do rozwiązania problemu a walka, ba, prawdziwa wojna ze smogiem, spadła na barki samorządów.

Całe zło smogowe i słowa krytyki ze strony obywateli królewskiego grodu Nowego Sącza spadają na połyskliwą głowę prezydenta Ryszarda Nowaka. Co prawda jesienią ubiegłego roku w magistracie podpisano umowę z sąsiednimi gminami o podejmowaniu wspólnych akcji antysmogowych, ale z tej umowy, jak na razie, nic nie wynika.

Jak na ironię stolica Sądecczyzny, ponoć zagłębie zdrowia, czystych wód, lasów pełnych zwierzyny, od lat znajduje się w pierwszej dziesiątce najbardziej zanieczyszczonych miast nie tylko w naszym pięknym kraju, ale i Europie. Ta niechlubna pozycja rykoszetem uderza w „przemysł turystyczny” i uzdrowiskowy, a jej ofiarą jest Muszyna.

Burmistrz Jan Golba słusznie broni honoru swojej Muszyny, twierdząc, że dane o zanieczyszczeniu tego uzdrowiska są błędne, zmanipulowane. Golba wręcz wietrzy spisek, a ostatnio miał wszelkie powody, by skrytykować raport Najwyższej Izby Kontroli. Prezes NIK Krzysztof Kwiatkowski wręcz zastanawiał się, czy niektórym miejscowościom, w tym Muszynie, nie odebrać statusu uzdrowiska. Co by to oznaczało dla Muszyny? Nie ma co dywagować, bo przecież żyje ona w znacznej mierze z turystyki i letników. Golba słusznie nie godzi się z takim stanowiskiem, bo przecież głupotą urzędników z Ministerstwa Ochrony Środowiska było zaliczenie w 2012 r. Muszyny w raportach środowiskowych do strefy małopolskiej ze stacją pomiarową w Nowym Sączu. A przecież ta miejscowość ma inny układ topograficzny aniżeli Sącz. Ale z Warszawy widać ponoć więcej i lepiej.

Mówiąc krótko, Sądecczyzna jako całość jest w poważnych tarapatach ekologicznych. I na niewiele zdadzą się działania samorządów, jeśli władze centralne, rząd nie zareagują w sposób odpowiedzialny i adekwatny do tragicznej sytuacji. Dlaczego np. państwowa przecież spółka Polskie Górnictwo Naftowe i Gazowe nie mogłaby w sezonie grzewczym, raptem na kilka miesięcy, obniżać taryfy za gaz służący do ogrzewania budynków użyteczności publicznej i prywatnych gospodarstw, by w ten sposób wyeliminować palenie węglem, a zwłaszcza jego odpadami najbardziej trującymi powietrze? Cóż, PGNiG przynosi państwu olbrzymie dochody, największe wśród spółek z udziałem państwa, dlatego wątpię, czy rząd na taki krok się zgodzi, zwłaszcza gdy trzeba ratować bankrutujące kopalnie węglowe.

Reasumując, jestem pesymistą w tej walce ze smogiem. Za kilka dni zmieni się pogoda, zaczną wiać wiatry, wyniki jakości powietrza się poprawią. I problem będzie z głowy. Nie wierzę też w zmianę mentalności rodaków, którzy zrezygnują ze swoich samochodów i przesiądą się do pojazdów komunikacji zbiorowej. Taki to już nasz naród jest, a propagandowe akcje w rodzaju sprawdzania, kto czym pali, to już w ogóle wielka lipa i szklenie oczu.

Byle do maja, a potem zimą znowu smogowe jaja!

Jerzy Wideł

Fot. Celina Czepielik

 

HUZAR

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zapisując się na newsletter oświadczam, że zapoznałem się z informacją nt. przetwarzania danych znajdującą się w oraz , dostępnymi na stronie internetowej.