Protestujący w Piwnicznej-Zdroju: ruch tranzytowy zamorduje Dolinę Popradu, mówimy stanowcze ,,Nie" dla tirów

Mieszkańcy Piwnicznej-Zdroju, Barcic, Rytra, a także słowackiego Mniszka protestowali na piwniczańskim rynku, by dać jasno do zrozumienia decydentom, że mówią stanowcze ,,nie dla tirów w Dolinie Popradu". Nie chcą dopuścić do budowy, jak sami określają, pseudo-obwodnicy, która według nich posłuży jako korytarz transportowy na Słowację i zniszczy największy kapitał regionu, czyli krajobraz i bogactwa natury. 

wsb3

- Do tego czasu próbowano nam wmówić, że jest to obwodnica Piwnicznej. Nie jest to żadna obwodnica, jest to korytarz transportowy dla tirów, który w założeniu ma łączyć autostradę A4 ze słowacką D1. W 2004 roku władze polskie dogadały się ze Słowacją w tej sprawie. Ogłupiano nas, oszukiwano, mówiono, że Dolina Popradu jest unikatową i będzie przepływał nią wyłącznie ruch autokarowo-osobowy - rozpoczął przemówienie podczas wtorkowego protestu Krzysztof Polakiewicz z Komitetu Społecznego Gminy Piwniczna-Zdrój.

Jak podkreślał, przez lata mieszkańcy Doliny Popradu byli manipulowani i dopiero teraz uświadamiają sobie, że ,,to, co sprzedaje się w pięknym opakowaniu z napisem obwodnica, to korytarz transportowy". Wątpliwości w tej sprawie miało rozwiać spotkanie z przedstawicielami Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, które odbyło się w lipcu.

- Naszym obowiązkiem jest uświadamianie sobie, jakie ta inwestycja może przynieść skutki, jakie poniesiemy koszty. Zadajmy sobie pytanie, dlaczego ludzie z całej Polski do nas przyjeżdżają? Wjeżdżając do Rytra ludzie zachwycają się widokami. Czy my chcemy je zasłonić ekranami dźwiękochłonnymi? Czy krajobraz z przekopami, barierami, przytłaczającą infrastrukturą i kolejką samochodów ciężarowych przyciągnie turystów? - pytał publicznie jeden z mieszkańców Rytra.

Zwracał uwagę, że kapitałem Doliny Popradu nie jest przemysł, a krajobraz, mikroklimat, cisza, świeże powietrze, warunki przyrodnicze, mnogość gatunków zwierząt, wody lecznicze. Przypomniał również o korytarzu ekologicznym, którym swobodnie przemieszczają się dzikie zwierzęta.

-  W tym miejscu mamy najważniejsze korytarze z punktu widzenia całego regionu Europy Środkowo-Wschodniej w tym jeden korytarz 400-metrowy. To jest teren o długości 400 metrów, objęty całkowitym zakazem zabudowy, co nie przeszkadza inwestorowi. Jest naszym obowiązkiem, aby się wspólnie o to zatroszczyć. Nie możemy lekceważyć przyrody, z której my żyjemy - grzmiał przez mikrofon mieszkaniec Rytra.

Protestujący z Barcic i Rytra podnosili kwestię bezpieczeństwa. Tam zapowiadana obwodnica ,,obeszłaby jedynie dwa zakręty", a co za tym idzie - kiedy powstałby korytarz tranzytowy, ruch samochodów ciężarowych prowadzony byłby przez centrum Barcic i Rytra. Jak zaznaczali, kiedy na wąskich uliczkach pojawią się setki samochodów ciężarowych, ,,strach będzie posyłać dzieci same do szkoły". - A co z seniorami? Będą manewrować pomiędzy rozpędzonymi tirami, bo przecież limit prędkości zgodnie z zapowiedzią podniesiony zostanie do 70 km/h - mówili zbulwersowani.

Sołtys Barcic Tomasz Koszkul podczas wtorkowego protestu wyrażał rozgoryczenie po sesji rady miejskiej w Starym Sączu, gdyż jak zaznaczał - burmistrz Jacek Lelek nie widzi problemu.

- Cały czas powtarza, że tylko parę tirów ruszy tutaj i ,,kto tam będzie chciał jechać na Mniszek, kto będzie chciał się przeciskać przez ciasne Barcice". Nie damy się! Wam  GDDKiA dało pseudo-alternatywę, a my nie mamy nic - zwracał się do piwniczan.

- Musimy ostro zaprotestować. Zwróciłem się do radnych gminy Stary Sącz, żeby podjęli uchwałę intencyjną, aby wybrzmiał mocny głos sprzeciwu - mówił sołtys Barcic.

Maria Kulig - przewodnicząca zarządu osiedla Miasto w Piwnicznej przypominała, iż Piwniczna-Zdrój jest jednym z 9 uzdrowisk na Sądecczyźnie uznanych przez Ministra Zdrowia. Posiada niezbędne warunki do prowadzenia lecznictwa naturalnego: klimat o właściwościach leczniczych i naturalne zasoby surowców leczniczych. Protestujący nie mają wątpliwości, że ruch samochodów ciężarowych i budowa obwodnicy zabije Dolinę Popradu.

- Zapomnijmy o rozwoju turystyki. Uzdrowisko stanie się miejscem przez które się przejeżdża, a nie do niego przyjeżdża - mówili mieszkańcy Piwnicznej.

Na piwniczańskim rynku pojawił się również burmistrz Chorużyk, który podkreślał, że liczy na obwodnicę rynku, gdyż obecnie przez niego przejeżdżają wszystkie samochody ciężarowe. Jednocześnie, jak zapewniał, mówi stanowcze ,,nie dla tirów". Przypomniał, iż na moście znajdującym się na pograniczu polsko-słowackim jest ograniczenie do 12 ton i ma nadzieję, że tak pozostanie.

Takie nadzieje rozwiewa jednak Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, której przedstawiciele w korespondencji z naszą redakcją poinformowali, iż na terytorium Słowacji, z uwagi na zły stan techniczny drogi krajowej, będącej kontynuacją DK87, wprowadzono oznakowanie ograniczające ruch do 7,5 t, zmienione później na 12 t.

- Z informacji jakie posiadamy wynika, że zarządca słowackich dróg krajowych będzie w przyszłości remontował swoją drogę, by doprowadzić jej stan do odpowiednich parametrów i wówczas ograniczenia tonażu zostanie usunięte - zapewniła Iwona Mikrut z GDDKiA.

Gospodarz uzdrowiska Piwniczna-Zdrój uważa, iż kilka osób nie do końca właściwie odczytało intencje związane z powstaniem obwodnicy i stąd protest. Jak zaznaczył, nie wiadomo o ile miałby się zwiększyć ruch. Protestujący twierdzą, iż w Dolinie Popradu może pojawić się w ciągu doby nawet 1500 samochodów ciężarowych. Wyliczyli to na podstawie przepływu tranzytowego w istniejących już w Polsce korytarzach transportowych.

,,Mając na uwadze fakt, że droga krajowa nr 87 nie jest wskazana w żadnym z korytarzy sieci europejskiej, po podniesieniu tonażu na Słowacji, raczej nie należy spodziewać się wielkiego wzrostu ruchu międzynarodowego na szeroką skalę, w tym pojazdów ciężarowych. Zwiększyć się może ruch turystyczny i towarowy pomiędzy regionami, po obydwu stronach granicy polsko – słowackiej, dlatego celowe jest wyprowadzenie tego ruchu z centrum miasta, projektowaną obwodnicą" - przekonuje w korespondencji z naszą redakcją Iwona Mikrut, specjalistka ds. komunikacji społecznej z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w Krakowie.

Przeciwnicy powstania obwodnicy jasno deklarują, że jeśli nikt się nie będzie nadal liczył z ich zdaniem i ,,na siłę" będzie forsowana budowa obwodnicy - wyjdą na ulice i zablokują drogi. Nie wykluczają również złożenia skargi do Komisji Europejskiej. Mają jednak nadzieję, że nie zostaną do tego sprowokowani.

Ze stanowiskiem Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w Krakowie możecie się zapoznać w naszej poprzedniej publikacji --> TUTAJ. 

Fot.: Stowarzyszenie Młodów-Głębokie/
Jolanta Augustyńska 

TUKAN

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zapisując się na newsletter oświadczam, że zapoznałem się z informacją nt. przetwarzania danych znajdującą się w oraz , dostępnymi na stronie internetowej.