Myślicie, że najlepiej klikał się polityczny serial o tym jak Wiosna pozwała do sądu posła? Pudło! A może typujecie pierwsze w Polsce sześcioraczki urodzone na rogatkach Sądecczyzny i Podhala? Też pudło! Sześcioraczki były drugie na podium, a sądowe potyczki posła - trzecie. Wszystko przebił miś.

Miły Czytelnik Łukasz przysłał nam nagranie z kamery monitoringu zainstalowanego nieopodal jednego z podsądeckich kamieniołomów, na którym pięknie zaprezentował się niedźwiedź brunatny. Dostojnie - jak przystało na rzadko widywanego przez ludzi władcę beskidzkich lasów, przeparadował przed obiektywem i poszedł w las. Choć obraz był w kiepskiej rozdzielczości i w odcieniach szarości, tysiące ludzi chciało go zobaczyć, więc klikali aż się z klawiatur kurzyło. Jesienią niedźwiedź zostawił ślady nad Popradem, tej wiosny – zanim pojawił się w Klęczanach - widziano go na Ziemi Limanowskiej, a gdzie jest dziś – tego nie wie nikt, więc lepiej miejcie się na baczności. Krążą już anegdoty o tym w jakim celu futrzak pokazał się do kamery. Jedni utrzymują, że szuka niedźwiedziej żony i dał się nagrać podejrzewając, że dzięki mediom szybciej ją znajdzie, inni zaś są pewni, że przydreptał aż ze Słowacji, żeby na swój sposób powiedzieć nam, że nasze polskie „tu i teraz” bardzo mu przypomina scenki z pewnego filmu z misiem w tytule. Jego ulubiona scenka rozpoczyna się tak: „Czasem aż oczy bolą patrzeć, jak się dla naszego klubu przemęcza, prezes Ochódzki Ryszard, naszego klubu Tęcza. Ciągle pracuje! Wszystkiego przypilnuje i jeszcze inni, niektórzy, wtykają mu szpilki. To nie ludzie – to wilki!”.

 

 

 

PWSZDWA

Wypowiedz się w tej sprawie