Promujemy jazdę w kaskach i walkę ze znieczulicą

„Bezpieczna Zima” to akcja, która ma przypominać zasady prawidłowej jazdy na stoku narciarskim. Zaplanowano ją przez wszystkie weekendy ferii na największych stokach na południu Polski. Przedsięwzięcie zainaugurowano u stóp Jaworzyny Krynickiej, gdzie w minioną sobotę rozstawiono specjalne namioty.

Powstało mini przedszkole narciarskie, dzieci mogły się pobawić a dorośli zdobyć wiedzę dotyczącą udzielania pierwszej pomocy. Instruktarz w sytuacji, kiedy narciarz ulegnie wypadkowi na stoku, przeprowadzano na specjalnym fantomie.

- W przypadku zatrzymania akcji serca i oddechu, trzeba sprawdzić oddech, powinno to trwać minimum 10 sekund, następnie trzeba udrożnić drogi oddechowe i przystąpić do resuscytacji krążeniowo–oddechowej – instruuje Marcin Kądziołka z Grupy Krynickiej GOPR.

W przypadku braku takich umiejętności i własnych obaw trzeba przynajmniej zainteresować się osobą poszkodowaną na stoku.

- W naszym kraju jest powszechna znieczulica, omijamy osoby, które wymagają pomocy. My chcemy pokazać, że nie potrzeba dużo, wystarczy poszkodowanego wesprzeć psychicznie i w tym czasie wezwać profesjonalną pomoc - dodaje krynicki ratownik górski Łukasz Smetana.

Najważniejszym jednak celem akcji jest propagowanie bezpiecznych zachowań na stoku narciarskim i szacunku do innych użytkowników tras.

- W ramach akcji chcemy nauczyć zasad bezpiecznej jazdy, wszystko po to, aby narciarze nie byli dla siebie nawzajem zagrożeniem. Przypominamy dekalog narciarski. Podobnie jak w ruchu drogowym, musimy obserwować, co się dzieje wokół nas. Na przykład jeśli wykonujemy manewr skrętu to tak, abyśmy nie zajechali nikomu drogi. Tak wybieramy drogę zjazdu, aby nie zderzyć się z osobą, która jest niżej od nas, bo ona nas nie widzi - tłumaczy Łukasz Smetana. - Promujemy też jazdę w kaskach, które chronią przed poważnymi urazami głowy a nawet przed utratą życia.

Wypadków z udziałem narciarzy i snowboardzistów co roku nie brakuje. Dziennie jest od kilku do nawet kilkunastu interwencji. Według statystyk krynickich ratowników górskich, od połowy grudnia do tej pory doszło na sądeckich stokach już do ponad 130 wypadków, trzydzieści procent z nich było z udziałem dzieci. Głównie wynikały one z braku przygotowania, brawury, przecenienia swoich możliwości. Były też takie, które zostały spowodowane wadliwością sprzętu lub złymi warunkami śniegowymi.

- Liczymy, że akcja przyniesie pożądany efekt. Chcemy, aby każdy wrócił ze stoku do domu cały i zdrowy - podsumowuje Marcin Kądziołka.

W ramach dwudniowej akcji w Krynicy-Zdroju można było też poznać pracę ratowników górskich. Zaprezentowano również pokaz specjalistycznego sprzętu ratowniczego. Po Jaworzynie Krynickiej akcję zaplanowano jeszcze między innymi w Szklarskiej Porębie, w Wiśle czy Zakopanem.

Monika Chrobak

PWSZDWA

Wypowiedz się w tej sprawie