Stary Sącz: niech Oliwka powie: mamo

8-letnia starosądeczanka Oliwia Kurzeja urodziła się w 2008 r. z wrodzoną wadą serca i zespołem Downa. Lekarze wyleczyli jej serduszko, jednak na zespół Downa lekarstwa nie ma. W 2011 r. zdiagnozowano u dziewczynki epilepsję. Ma też wadę wzroku. Codzienność dziewczynki i jej rodziców wyznacza jeden cel: sprawić, aby Oliwka nauczyła się chodzić i mówić. Szczyt marzeń zostałby osiągnięty, gdyby mogła osiągnąć kiedyś życiową samodzielność.

Oliwka codziennie musi przyjmować leki. Rośnie i rozwija się otoczona miłością i troską najbliższych, którzy starają się wykorzystać każdą szansę, aby kiedyś mogła być samodzielna. To możliwe - pod warunkiem, że nie braknie funduszy na jej kosztowne leczenie i rehabilitację.

Rodzice pomagają małej stawiać pierwsze kroki.

- Przy naszej pomocy stawia pierwsze, nieśmiałe kroki. Nie zawsze jest to możliwe, ona musi chcieć. Przytrzymujemy ją pod pachami. Gdy kładziemy jedną jej nóżkę na podłodze, drugą stawia już samodzielnie - opowiada mama Oliwki Monika Kurzeja.

- Idealną pomocą zarówno dla nas jak i dla rehabilitanta, który nas odwiedza, byłby specjalistyczny sprzęt do rehabilitacji. Niestety to wydatek około 30 tys. zł. Nie stać nas na zakup. W ramach Narodowego Funduszu Zdrowia mamy zapewnione cztery godziny rehabilitacji miesięcznie. Dzięki funduszom pochodzącym z odpisów jednego procenta podatku możemy wykupić więcej, ale rehabilitacja codzienna  wciąż jest dla nas nieosiągalna- przyznaje pani Monika.

Im częściej mała będzie ćwiczyć, tym większe będzie czyniła postępy.

Problemem, z którym trzeba się mierzyć jest też wada wzroku.

- Jest ona niestety bardzo duża. Oliwka ma wadę 8 dioptrii. Kupujemy jej specjalne okulary znacznie droższe od zwykłych. Te standardowe byłyby dla córki zbyt ciężkie. W tej chwili wada jest stabilna. Badanie z ubiegłego roku wskazywało, że wzrok córki się nie pogarsza, ale Oliwka  rośnie... nie wiadomo, co będzie dalej. Niedługo jedziemy na kolejne badanie okulistyczne - mówi Monika Kurzeja.

Z powodu problemów z przełykaniem, dziewczynce trzeba było wykonać zabieg założenia pega, czyli specjalnej sondy, która umożliwia karmienie. Po zabiegu dziewczynka nabrała sił, jednak wciąż nie mówi.

- Mamy nadzieję, że to kiedyś nastąpi. Na razie Oliwka wydaje różne dźwięki, porozumiewa się z nami w inny sposób, niż za pomocą słów.

Niedawno uczniowie Szkoły Podstawowej nr 1 im. ks. prof. Józefa Tischnera w Starym Sączu, do której uczęszcza dziewczynka zorganizowali akcję ,,Pomoc dla Oliwki” podczas której udało się uzbierać 3247, 30 zł.

- To dla nas bardzo duże wsparcie. Nie lubimy prosić o pomoc. Życzliwi ludzie sami zechcieli nam pomóc. Jesteśmy za to wsparcie ogromnie wdzięczni. Mocno wierzę w to, że moja córka stanie kiedyś na nogi i do nas przemówi… - kończy mama Oliwki.

Fot. Z arch. Sursum Corda.

TRADYCJATEXT

Wypowiedz się w tej sprawie