Ogromna ,,dziura" w Kasie Zapomogowo-Pożyczkowej Newagu. Znamy kolejne szczegóły skandalu

W piątek ,,Dobry Tygodnik Sądecki" jako pierwszy poinformował o ogromnej sumie pieniędzy, która zniknęła z Kasy Zapomogowo-Pożyczkowej pracowników Newagu. Sprawa wyszła na jaw, gdy członkowie nowego zarządu Kasy i komisji rewizyjnej zaczęli analizować dokumenty z ostatnich lat. Jak się okazuje, brakująca kwota to dokładnie 648 tysięcy złotych, czyli 1/3 pieniędzy, które powinny być na koncie. Zainteresowanych powiadomiono o tym na specjalnie zwołanym zebraniu. Jak mówią członkowie Kasy  - wcześniej nic nie wskazywało na nieprawidłowości.

KorzennaW2020

- Nie wiem jak mogło się stać, że aż tyle pieniędzy nie ma. My jako związek zawodowy nie mieliśmy dostępu do dokumentów źródłowych. Dostęp do nich ma tylko zarząd i komisja rewizyjna - wyjaśnił w sobotę w rozmowie z nami Józef Kotarba, przewodniczący zakładowej Solidarności, z którym kontaktowaliśmy się także w piątek, przed oficjalnym zebraniem członków Kasy. Więcej TUTAJ.

- Jak na takie finanse, jakimi dysponuje Kasa Zapomogowo-Pożyczkowa, czyli około dwa miliony złotych, to skala procederu jest duża. Szacunkowo jedna trzecia pieniędzy wypłynęła - dodaje nasz rozmówca.

Jak tłumaczy Kotarba, w sprawozdaniach finansowych, które otrzymywał do tej pory, nie wykazywano braku pieniędzy. Pojawia się więc przypuszczenie, że sprawozdania mogły być fałszowane. Drugą możliwością jest wybieranie przez kogoś pieniędzy poza rozliczeniem. Przewodniczący dodaje również, że związek zawodowy pełni tylko społeczny nadzór nad Kasą, ale nie ma prawnych narzędzi do jej kontrolowania.

- Wcześniej nie było sygnałów, że pieniędzy może brakować. Nic nie wskazywało na to, że dzieje się coś złego - mówi. - Każdy, kto wystąpił o pożyczkę w kwocie do 7 tysięcy, a ostatnio do 8 tysięcy, otrzymywał ją - wyjaśnia.

Sprawę zgodził się skomentować także Jerzy Kurzeja z komisji rewizyjnej KZP:

- Kontrolując dokumenty poznaliśmy pewne mechanizmy wyprowadzenia tych pieniędzy. A kto to zrobił? Wiadomo, że poprzedni zarząd, bo przecież nie my, tylko ktoś, kto rządził tymi pieniędzmi - mówi.

Jednak jak dodaje, na razie nie wymienia się oficjalnie żadnych nazwisk:

- Sprawą zajmą się organy ścigania. My nie możemy nikogo oskarżać i nie oskarżamy, ale pieniędzy nie ma.

Powołanie nowego zarządu

Przy okazji wyszła na jaw jeszcze jedna nieprawidłowość:

- Zarząd od lat działał niezgodnie z ustawą i z rozporządzeniem rady ministrów, czyli nie został prawomocnie wybrany - zdradza Józef Kotarba.

Jak się okazuje, na czele Kasy Zapomogowo-Pożyczkowej pracowników Newagu od 2004 roku stały te same osoby sprawujące nadzór nad finansami członków. W tym czasie nie odbyły się żadne wybory pozwalające na zmianę zarządu. Sytuacja taka zaczęła jednak budzić wątpliwości. Dlatego w tym roku zwołano walne zebranie i powołano nowy zarząd, który przejął władzę w lipcu.

Kiedy minął czas urlopowy, nowo powstała komisja rewizyjna zwróciła się do nowego zarządu KZP o udostępnienie dokumentów, w celu skontrolowania Kasy.

- Dużo dokumentów brakowało. Dopiero później zostały nam dostarczone. Przeliczyliśmy to wszystko razem z zarządem Kasy i dziura okazała się ogromna. Brakowało 648 tysięcy - wspomina Jerzy Kurzeja. Jak dodaje, istnieją podejrzenia, że suma ta zniknęła w ciągu ostatnich 10-15 lat, jednak nie ma co do tego pewności.

Zebranie

22 listopada o o godzinie 14:30 pracownicy firmy Newag spotkali się na zebraniu, którego celem było poinformowanie członków Kasy Zapomogowo-Pożyczkowej o brakującej sumie pieniędzy.

- Wielu z nas było bardzo zaskoczonych, choć plotki krążyły już wcześniej - mówi Józef Kotarba.

KZP liczy 497 członków. Na wczorajszym spotkaniu pojawiła się duża część z nich, sprawa budziła bowiem spore poruszenie. Zebranie przebiegło jednak w zaskakująco spokojnej atmosferze.

- Trwało około 20 minut i przedstawiono na nim suche fakty, dotyczące braków w kasie - relacjonuje Józef Kotarba. - Zarówno zarząd, jak i ja w rozmowach z pracownikami prosiliśmy, by nie rezygnowali. Gdyby zaczęli składać wnioski o wypłacenie wkładów, to byłoby to równoznaczne z likwidacją Kasy i niestety uszczuplenie finansów o te niemal 650 tysięcy złotych spowoduje, że każdy z członków otrzyma procentowo mniej funduszy niż ma w rzeczywistości.

Jerzy Kurzeja z komisji rewizyjnej przyznaje, że członkowie Kasy podeszli do sytuacji z bardzo dużym spokojem, ale i niedowierzaniem. Jak tłumaczy, Kasa to dobro pracownicze, które powstało wiele lat temu z inicjatywy poprzednich pokoleń.

- Chcemy uratować Kasę, bo ludzie na to zasługują. Myślę, że jesteśmy na dobrej drodze i będzie to perełka w tej firmie, chociaż Newag nie ma nic wspólnego z naszą Kasą, bo firma rządzi się swoimi prawami, a Kasa swoimi - dodaje.

Kurzeja wyjaśnia też, że praca w zarządzie, czy komisji rewizyjnej KZP to działalność społeczna:

- Każdy swój czas poświęca. W myśl ustawy z 1992 roku żaden z członków zarządu kasy nie może pobierać za to nawet grosza wynagrodzenia.

Jak dodaje, wszyscy żyją nadzieją, że pieniądze uda się odzyskać choć częściowo. W najbliższym tygodniu sprawa ma trafić do prokuratury.

- Na dzień dzisiejszy normalnie wypłacamy pożyczki. Trudno powiedzieć jednak co będzie dalej, co postanowi prokuratura - mówi Jerzy Kurzeja.

fot. ilust. pixabay

Remar

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zapisując się na newsletter oświadczam, że zapoznałem się z informacją nt. przetwarzania danych znajdującą się w oraz , dostępnymi na stronie internetowej.