Może Jan Golba skarb pod zamkiem ukryty odnajdzie

            Za siedmioma wzgórzami, za siedmioma lasami, za siedmioma rzekami rozciąga się kraina mlekiem i miodem płynąca, Muszyną zwana. To tam nad prawym Popradu brzegiem, okolona potokami Muszynką i Szczawnikiem wznosi się góra stroma, na którą miejscowi mówią Baszta lub Zamczysko.

Przed wiekami na jej szczycie zbudowano zamek, by strzec granicy ojczyzny naszej, szlaków handlowych bronić i opłaty celne pobierać. Po dziś dzień krążą historie o wspaniałości zamku, ale każdy, kto na własne oczy warownię w całej okazałości widział, już od dawna przebywa na drugim świecie. Czas odcisnął swój ząb na muszyńskiej twierdzy i teraz na górze pasma Koziejówki tylko kamienne ruiny widnieją. Nie brak jednak chętnych do odwiedzania szepczących o dawnych latach kawałków murów i wieży - tym bardziej, że widok ze szczytu o szybsze bicie serca przyprawia, policzki rumieni i iskrę w oku zapala.

***

Jak podaje tradycja, budowę zamku w Muszynie zlecił sam król Kazimierz Wielki, który w połowie XIV wieku lokował to miasto. Historia leżącego nieopodal zamku drewnianego gródka sięga zaś jeszcze wcześniej, bo około XI wieku. Trzy wieki później gródek umocniono kamieniami i obmurowano, ale do czasów dzisiejszych pozostał po nim tylko nasyp ziemi i nic więcej.

Ciężkie były losy muszyńskiej warowni. Jak wiadomo, w swoim czasie zamkiem rządzili biskupi. Później jednak nadszedł rok 1474, kiedy to król węgierski Maciej Korwin na Polskę najechał. Wtedy twierdzę niemal doszczętnie zniszczyli wojowie z oddziałów niejakiego Tomasza Taraczaya z Lipan. Zamek odbudowano później w renesansowym stylu z rozkazu króla Węgier. W XVII wieku warownię strawił pożar. Znów ją odbudowano, ale czasy świetności minęły na zawsze. Zamek był już tylko strażnicą na pograniczu polsko-węgierskim.

Legendy przyciągały do twierdzy śmiałków poszukujących skarbów. Jedno z podań głosi, że w czasie gdy kraj potop szwedzki ogarniał, pewien muszyński starosta nakazał w podziemiach zamku sekretne lochy stworzyć. Ukrył w nich swój skarb, a na straży stoją skamieniali dziewczynka i chłopiec. Kierowani tymi opowieściami poszukiwacze z Włoch w okresie rozbiorów część zamku wysadzili, ale czy skarby odnaleźli, tego nie wie nikt.

Od trzech wieków warownia popada w ruinę. Z czasem zainteresowali się nią zamiłowani historycy. Zamek opisał choćby Morawski czy Maciszewski, a ruiny inspirowały malarzy, w tym nawet wielkiego Jana Matejkę. W latach 90. XX wieku archeolodzy odkopali mury zamku i zabezpieczyli fragmenty twierdzy. Znaleziska, których wtedy dokonano, jak groty strzał, kusze, czy ceramika, trafiły do muzeum.

***

W ostatnim czasie wieść się po okolicy Muszyny rozeszła, iż władający krainą burmistrz, Janem Golbą zwany, chce ruiny zamkowe bardziej atrakcyjnymi uczynić.

            - Próbujemy co roku coś zrobić na terenie ruin zamku. Przede wszystkim trzeba było przeprowadzić badania archeologiczne zarówno w bryle zamku, w otoczeniu, jak również w miejscu dawnego, drewnianego gródka. Te badania zostały w większości już zakończone i dają nam możliwość uruchomienia robót rewitalizacyjnych - wyjaśnia Golba.

            - Nasze działania w tym zakresie nie są skupione na odbudowaniu całego zamku, ale tak zwanym odbudowaniu reliktowym. Polegać ono będzie na odtworzeniu części murów, baszty obronnej, mostu zwodzonego i jego otoczenia oraz studni zamkowej. Przy tej rewitalizacji mury zostaną wyniesione trochę wyżej, zarówno jeśli chodzi o mury obronne, jak również część budynków, które były wewnątrz i mury baszty. To pozwoli uzyskać kilka pomieszczeń, które będą przeznaczone na cele muzealne.

***

            W warowni znajdzie się zapewne izba rycerska z bronią, komnata z artefaktami wykopanymi przez archeologów czy kawiarenka z łakociami. Taras widokowy i most zwodzony, prowadzący do dawnego gródka będą też nie lada atrakcją.

            - Na zamku będzie można organizować różnego rodzaju imprezy, tym bardziej, że jego otoczenie już odnowiliśmy. Są alejki, ławeczki, oświetlenie, kamery - mówi burmistrz. Jak się okazuje, i w jego sercu płonie iskierka nadziei na legendarnego skarbu znalezienie. - Być może się dokopiemy się jeszcze w miejscu, w którym była studnia, do jakichś ciekawych rzeczy. Legendy głosiły różne historie. Nie wiemy, co się stało w przeszłości, kiedy Włosi wysadzili zamek w poszukiwaniu skarbów - czy te skarby znaleźli, czy może my je teraz znajdziemy.

            Jak rzecze Jan Golba, podania mogą mieć w sobie część prawdy. - Zamek stał bezpośrednio przy Popradzie, który był rzeką spławną. Kupcy bardzo często przewozili tędy towary, złoto, srebro i różnego rodzaju kosztowności i jest legenda, że tutaj na zamku też te kosztowności były ukryte. Jedyne co udało nam się do tej pory znaleźć, to matryca do wybijania monet. W dużej mierze chodziło o monety fałszywe, bo wybijano tutaj właściwie wszystkie z pogranicza. Mimo że to był zamek biskupi, to starostowie wykorzystywali fałszywą mennicę.

            Choć różne rzeczy odnaleziono, to ślady po planach dawnej warowni przepadły. - Nie zachowały się żadne dokumenty, ryciny tego zamku, tylko raczej takie obrazy w formie wyobrażeń. Nie mamy natomiast żadnych dowodów na to, jak on w rzeczywistości wyglądał. Możemy tylko snuć przypuszczenia, że był taki jak inne zamki pogranicza - wyjaśnia burmistrz.

***

Ruiny na szczycie wznoszącym się nad uzdrowiskiem przyciągają wielu. - Powiedziałbym, że już teraz jest to trzecie miejsce pod względem ilości odwiedzeń w Muszynie. Najwięcej ludzi odwiedza Ogrody Sensoryczne, bo około 180 tysięcy, a Ogrody Biblijne około 80 tysięcy. W przypadku zamku trudno jest to oszacować, ale niedługo też będziemy mieć tam licznik wejść.

            Z pewnością miejsce jeszcze więcej osób odwiedzi, gdy ruiny przejdą odbudowę, a to już nie tylko marzenia, a konkretne dość plany.

- Jeśli chodzi o prace, to czekamy tylko na potwierdzenie naszego wniosku. Wszystkie wnioski z listy rezerwowej formalnie zostały zaakceptowane. On był wysoko oceniony, więc myślę, że do końca marca będziemy mieć decyzję i będziemy mogli ogłaszać przetarg. Sądzę, że w takim przypadku do końca roku część robót będzie już wykonanych, a część w następnym - zdradza burmistrz Golba.

- Mamy dofinansowanie 8 mln 300 tys. złotych i jest to 85 proc. wartości całego przedsięwzięcia, czyli całość  prac będzie kosztowała prawie 10 milionów.

Kto wie, może Jan Golba przy okazji prac skarb pod zamkiem ukryty odnajdzie i złotem swą ukochaną krainę obsypie, a w przyszłości o nim legendy opowiadać będą?

Fot. Andrzej Klimkowski

Kliknij i pobierz bezpłatnie cały numer:

BRW1

Wypowiedz się w tej sprawie