Kąclowa: kiermasz pierwszym krokiem do Panamy

Młodzież z Kąclowej marzy, by jechać na Światowe Dni Młodzieży do Panamy. Koszty z tym związane są jednak ogromne – od 8 do 10 tysięcy złotych na osobę. To jednak nie zniechęciło młodych. Wraz z księdzem wikariuszem wpadli na pomysł, aby już teraz zacząć odkładać pieniądze. Wielkanocny kiermasz to pierwszy krok w stronę marzenia.

wsb3


Pomysł zbiórki podczas kiermaszu wielkanocnego narodził się wraz z rozpoczęciem Wielkiego Postu.

To wspaniały pomysł, bo angażuje rodziców i młodzież – stwierdza Ewa Matuła, bibliotekarka, a zarazem członkini Koła Gospodyń Wiejskich, które wraz z młodzieżą przygotowywało kiermasz. – Popieram takie inicjatywy, w których młodzi mają szansę przekonać się ile trzeba poświęcić czasu, energii, aby zarobić pieniądze.

Sama zajmuje się już od 15 lat rękodziełem. Przygotowanie wieńców dożynkowych, czy palm na konkursy nie jest jej obce, dlatego z chęcią zaangażowała się w pomoc młodzieży.

Zarówno rodzice jak i młodzież zakasali rękawy do pracy. Kąclowskie Koło Gospodyń pomagało wić palmy. To kolejny dobry owoc kiermaszu, bo młodzież uczyła się podtrzymywania tradycji robienia palm.

Chłopcy zwozili bukszpan i bazie z całej wsi – opowiada z uśmiechem Ewa Matuła. 15 osób gromadziło się w salce przy kościele i wspólnie przygotowywali ozdoby wielkanocne.

Podczas składania kwiatów bardzo bolały nas palce, ale mimo wszystko atmosfera była wspaniała. Wszyscy się uśmiechali i mieliśmy mnóstwo wspólnych tematów, czuliśmy, że to jest nasze wspólne działanie – opowiada 15-letnia Jadwiga Kuczaj.

Gimnazjalistka nie miała możliwości wyjazdu na Światowe Dni Młodzieży w Krakowie, dlatego marzy, by tym razem się udało.

Najważniejszym dla mnie jest fakt, iż oprócz świetnej zabawy będzie modlitwa i pojednanie, wszyscy staniemy się wspólnotą. To niesamowite, że jesteśmy z małej wioski, a mamy możliwość pojechać tak daleko –  cieszy się.

Na kiermasz przygotowali palmy, zające oraz inne ozdoby wielkanocne. Początkowo mieli obawy, czy mieszkańcy Kąclowej będą zainteresowani kupnem ozdób. Na próbę wykonali ponad 60 palm i wystawili w przedsionku kościoła. Jak się okazało w mgnieniu oka wszystkie rękodzieła znalazły nabywców, a mieszkańcy dopytywali o dalszą możliwość zakupu. Finalnie w ciągu dwóch tygodni młodzież sprzedała ponad 180 palm i wszystkie ozdoby. To spora cegiełka na wyjazd do Panamy.

– Spotykaliśmy się regularnie, praca była intensywna – tłumaczy Barbara Kmak, mama 15-letniego Łukasza, który zapisał się na wyjazd. – Zrobiliśmy aż 3000 tysiące kwiatów z krepiny. Prace podzieliliśmy między sobą i wieczorami w domach przygotowywaliśmy ozdoby i palmy .

Rodzice nie tylko pomagali przy kiermaszu. Co miesiąc wpłacają po 300 zł, bo wyłożenie 8 tys. zł jednorazowo przerasta ich możliwości.

Jest to spore przedsięwzięcie, jednak mam nadzieję, że podołamy i mój syn pojedzie – dodaje mama Łukasza.

Patryk Gucwa ma 16 lat i na co dzień uczy się w Gimnazjum w Kąclowej. Uczestniczył w Światowych Dniach Młodzieży w Krakowie i był zachwycony atmosferą.

Bardzo mi się tam podobało, szczególnie cieszyłem się z możliwości poznawania ludzi z innych krajów i rozmowy z nimi – mówi.

To zmotywowało go, aby zapisać się na wyjazd do Panamy.

Mimo iż praca przy kiermaszu nie należała do łatwych i wiele musimy jeszcze dać z siebie, to wiem, że warto – twierdzi.

Ksiądz Jacek Chmura, wikariusz Kąclowej, jest dumny z młodzieży.

Cieszę się, że Światowe Dni Młodzieży w Krakowie i Tydzień Misyjny poprzedzający te wydarzenia teraz przynoszą owoce. Czasem mówi się, że młodzież niczym się nie interesuje i nie jest chętna do działania. Jednak nasze przygotowania do wyjazdu pokazują, że młodzi chcą realizować marzenia i podejmować działanie, by osiągnąć założony cel – mówi.

Wikariusz podkreśla również duchowy wymiar przygotowań młodzieży.

Wspólnie się modlimy o powodzenie naszego pragnienia wyjazdu oraz modlimy się za tych, z którymi się spotkamy i którym będziemy opowiadać, kim dla nas jest Pan Jezus – tłumaczy.

Mieszkańcy Kąclowej wraz z proboszczem cieszą się, że parafia będzie miała swoich przedstawicieli podczas Światowych Dni Młodzieży.

Młodzież nie zamierza poprzestać na kiermaszu wielkanocnym i już planuje kolejne sposoby gromadzenia pieniędzy na wyjazd. W najbliższym czasie będą próbowali swoich sił w pleceniu różańców wykonywanych w całości ze sznurka.

Natalia Sekuła
Na zdjęciu: ksiądz Jacek Chmura, Barbara Kmak, Jadwiga Kuczaj, Łukasz Kmak i Patryk Gucwa
Fot. Natalia Sekuła

KOMORA
ZESZYTYBOBO
Share on twitter
Share on facebook
INNE POSTY

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zamiast wzruszającego wstępu

Jesteś tak dobry, jak twój ostatni mecz

10 lat temu (słownie dziesięć) 30 września ukazał się pierwszy numer „Dobrego Tygodnika Sądeckiego” (zwanego dalej DTS). Z tej okazji dokładnie 10 lat później oddajemy do rąk Czytelników nową odsłonę naszego portalu dts24.pl.

A wracając do jubileuszu, po długiej i burzliwej naradzie nie doszliśmy jednak do porozumienia – cieszyć się czy martwić z tego powodu? Cieszyć, bo to zawsze miło dojść do jakiegoś punktu. Martwić, bo choć wytrwali w marszu, to jednak jesteśmy starsi o dekadę.

Świętowanie jubileuszy pachnie naftaliną starej szafy, a już na pewno muzealną ekspozycją. A do muzeum jeszcze nam niespieszno. To już na cmentarz było zdecydowanie bliżej, wszak jakiś czas temu w konkurencyjnych mediach ukazały się dwa nasze nekrologi. I jak tu nie wierzyć w mądrości ludowe? Mówią, że umarłeś? Wróży ci to długie życie. O tych nekrologach DTS to byśmy już nawet nie pamiętali, ale Jerzy Wideł przypomniał na 27 stronie. Wiadomo, Wideł mieszka najbliżej cmentarza i pasjami czytuje nekrologi.

Zatem jubileusz bierzemy z marszu, bez ckliwych przemówień, ronienia łzy, ani też bez zbędnego zadęcia. Ot, pogrzebaliśmy trochę w starych zdjęciach, pofatygowaliśmy się sprawdzić co słychać u kilku bohaterów tekstów z tamtego 30 września i w zasadzie tyle. No dobrze, poprosiliśmy jeszcze prasoznawców i speców od mediów o krótki wykład, jak to jest z tą prasą lokalną (str. 14-15). Wychodzi na to, że ciągle nieźle. Przedwczesne również okazały się pogłoski o rychłej śmierci papieru jako nośnika różnych treści. DTS oczywiście nie upiera się, że wersja papierowa gazety jest nieśmiertelna i oddamy nie za nią życia. Wszak coraz więcej naszych czytelników wybiera niepapierową wersję gazety. Papier to jednak papier – prestiż i elegancja. A w internecie każdy stragan z jarzynami ma dzisiaj swoją stronę (z całym szacunkiem dla warzyw, powinno się je zjadać trzy razy dziennie).

Trendy są zresztą lekko odwrotne, a przecież wiadomo, że dziś wszelkie trendy wyznacza Facebook. No więc Facebook jakiś czas temu uznał, że dla swoich najlepszych klientów stworzy ekskluzywny, bezpłatny magazyn „Grow”. No, bo papier to prestiż (chyba już wspominaliśmy), a nie byle post na osi czasu. DTS identycznie – dla naszych najlepszych na świecie Czytelników tworzymy ekskluzywny, bezpłatny magazyn. Bo chcemy, żebyście poczuli się docenieni. Czy to nie jest piękne – wcale nie musicie być najlepszymi biznesowymi partnerami Marka Zuckerberga, by ktoś wyłącznie z myślą o Was tworzył ciekawe treści.

No i to by chyba było na tyle, jeśli chodzi o 10-lecie ukazania się pierwszego numeru DTS. Tyle się przez te lata wydarzyło ciekawych rzeczy (najważniejsze przypominamy na str. 16), ale przecież nie będziemy się tu wzruszać minionymi dokonaniami. Wyznajemy raczej starą piłkarską zasadę „Jesteś tak dobry, jak twój ostatni mecz”. I cóż z tego, że wygrałeś już 100 meczów. Najważniejsze jest to, czy masz plan, jak wygrać dziesięć i dwadzieścia następnych. Nasze głowy pełne są pomysłów na najbliższe tygodnie i miesiące, potrzebujemy tylko sprzyjających warunków, aby je zrealizować. No i co mamy teraz napisać, że czasy są ciężkie, a przyszłość niepewna. Tyle to wiemy, przecież wszyscy mają pod górkę. A kto akurat ma z górki, też musi uważać, żeby się za mocno nie rozpędzić, bo potem wielkość guza jaki można sobie nabić jest wprost proporcjonalna do osiągniętego rozpędu.

Cieszymy się, że możemy robić dla Was coś ciekawego i pożytecznego. Od 10 lat napędzamy się naszym wrodzonym optymizmem, na równi zresztą jak reklamami, które na naszych łamach zamieszczacie. No i tu trafiamy na błędne koło filozoficznie – nie byłoby tak wielu Reklamodawców, gdyby DTS nie miał tak wielu Czytelników. Nie byłoby tak licznych Czytelników, gdyby Reklamodawcy nie utrzymywali gazety na zadowalającym wszystkich poziomie. Prawda, jaka piękna puenta?

Oczywiście chcielibyśmy Was wszystkich uścisnąć z okazji urodzin, ale pamiętamy, że trzeba zachować dystans społeczny. Nie znaczy to wcale, że podchodzimy do tego wszystkiego z dystansem. Wręcz przeciwnie. Wzruszamy się!

Redakcja DTS

Przeczytaj jubileuszowe wydanie „Dobrego Tygodnika Sądeckiego”: