Dla nieprzebranych rzesz wielbicielek artystycznego talentu Piotra Droździka to może być wiadomość o potencjale rażenia bomby atomowej. Bardzo rzadko ujawniamy informacje z życia prywatnego celebrytów, ale tym razem musimy to zrobić: Piotrek jest już dziadkiem!

Wiemy, że w tym momencie zimna stal ostrza przeszywa wiele gorących serc, ale dłużej nie mogliśmy milczeć. Na pocieszenie natychmiast dodajmy, że Piotr to człowiek o niezmiennie młodej duszy, tytan pracy z zapałem jakiego mogą mu pozazdrościć piękni dwudziestoletni, rzucający się na kolejny projekt z artystycznym apetytem, który nigdy nie może zostać zaspokojony. Skalę Piotrowego niepokoju twórczego obrazuje drobny lapsus, w Polsce nazywany czeskim błędem. Otwierający kolejny wernisaż Piotra Droździka dyrektor MCK „Sokół” Antoni Malczak, powiedział o fotografiku „autor 46 albumów”… „64” – poprawił dyrektora twórca, który – dodajmy złośliwie – nie cierpi słowa „pstrykać”. Dzisiaj nie pstryka się nawet na kelnera, co najwyżej wysłannik „Brukowca” mógł sobie pstryknąć fotę Piotra z wnuczką.

No właśnie. Helenka – dama lat 3 z małym hakiem – towarzyszyła dziadkowi z gustownym, niebieskim aparatem i sama już robiła zdjęcia. Znacie może powiedzenie: „Niedaleko pada jabłko od jabłoni”?

(pstryk)

Specjalny dodatek z przymrużeniem oka w "Dobrym Tygodniku Sądeckim":

MAGIK MAŁA

Wypowiedz się w tej sprawie