30 imprez, 450 artystów, balast tradycji i oczekiwań

Rozmowa z prof. Tadeuszem Pszonką – dyrektorem artystycznym 53. Festiwalu im. Jana Kiepury

- Istniała obawa, że w tym roku festiwal się nie odbędzie. A jednak się udało...?

ks

- Dochodziły mnie takie informacje, ale na pewno nie od organizatorów tj. Centrum Kultury, czy Urzędu Miasta w Krynicy-Zdroju. Oczywiście zawsze przy przygotowaniu tak dużego festiwalu są jakieś meandry organizacyjno-życiowe. Myślę, że zaniechanie organizacji festiwalu nie było brane pod uwagę przez nikogo. Festiwal to wizytówka Krynicy, jest potrzebny nie tylko melomanom, ale też mieszkańcom. Przez wiele lat Stefan Półchłopek, pomysłodawca festiwalu, czynił wszystko, żeby Krynica stała się wakacyjną stolicą muzyki. Pan Bogusław Kaczyński zrobił z festiwalu imprezę, o której mówiło się w całej Polsce, nadał jej prestiżu i międzynarodowego charakteru. Tego dorobku nie sposób zaprzepaścić, z czego z pewnością zdają sobie sprawę burmistrz Piotr Ryba, dyrektor Centrum Kultury Julia Dubec-Dudycz, Radni Miasta, jak i wszyscy, którzy przyczyniają się do organizacji festiwalu w tym roku. Oczywiście nie zapominając także o mieszkańcach kurortu. Festiwal jest promocją miasta, regionu, artystów, ale też budowaniem świadomości muzycznej i, mówiąc górnolotnie, także narodowej.

- W tym roku festiwal ma nowego dyrektora artystycznego i nową formułę. Czym festiwal będzie się różnić od wcześniejszych edycji? 

- Ja także słyszałem, że festiwal ma nowego dyrektora (śmiech).

Festiwal od 52 lat jest związany z Krynicą, jest właściwie imprezą kultową, więc ma już wypracowaną swoją formułę. Brałem więc bardzo poważnie pod uwagę tradycję i przyzwyczajenia, które mają stali bywalcy festiwalu. Ważne były wszelkiego rodzaju możliwości lub ich brak. Uszanowałem więc formę festiwalu wypracowaną przez lata, może troszeczkę ją rozbudowałem, ale bardziej pod kątem muzycznym. Będzie zatem wiele koncertów na wolnym powietrzu, a tegoroczny festiwal został podzielony na cztery panele: spotkanie z gwiazdą, koncert promenadowy, estrada młodych i koncert wieczorny.

- Nowatorsko brzmi punkt programu „estrada młodych". Co się pod tym kryje?

- Wymyśliłem ten panel dla młodych artystów. Ludzi, których należy pokazywać jako przyszłe gwiazdy. To są osoby, które mają już jakieś osiągnięcia tj. udział w konkursach wokalnych, występy na scenach, ale jeszcze nie są aż tak bardzo rozpoznawalne. Mniemam, że festiwal będzie tym przyczynkiem, który da im możliwość prezentacji swoich umiejętności artystycznych szerszej publiczności w pięknym repertuarze. I tak w tym cyklu spotkań będą m.in. artyści Krakowskiej Opery Kameralnej, których będziemy oglądać w jednoaktowej operze „Pimpinone” Telemanna, a którą przygotował muzycznie Paweł Szczepański. Wstąpią studenci Wydziału Wokalno-Aktorskiego Akademii Muzycznej w Bydgoszczy, którzy zaprezentują operę „Verbum Nobile” Stanisława Moniuszki, którą zadyryguje Piotr Wajrak. Myślę, że zaciekawi publiczność także sopranistka Paulina Rogóż, rodowita kryniczanka, której towarzyszyć będzie pianistka Joanna Litwin-Fenc.

- Wśród tegorocznych gwiazd znów pojawi się znakomita Grażyna Brodzińska…

- Tak, w niedzielę 11 sierpnia wystąpi Grażyna Brodzińska, która przez wiele, wiele lat była ozdobą krynickich koncertów jeszcze za pana Bogusława Kaczyńskiego. Usłyszymy także Stanisławę Celińską, która w swoich autorskich pieśniach będzie opowiadała o radościach, smutkach i rozterkach ludzi których spotkała na swojej drodze artystycznej. Ale zacznijmy od początku!

Inauguracja festiwalu to wielka gala operowa 10 sierpnia. Wystąpi na niej plejada znakomitych gwiazd, jak: Alexander Anisimov, wielka gwiazda m.in. La Scali i MET, Edyta Piasecka – znakomity sopran z warszawskiej Opery Narodowej, znakomita śpiewaczka Ewa Vesin, która swoimi kreacjami zachwyca krytyków europejskich, Jadwiga Postrożna pochodząca z Limanowej, pierwszy mezzosopran Opery Wrocławskiej oraz Andrzej Lampert – tenor występujący w całej Polsce, i oczywiście artyści Orkiestry Filharmonii w Zabrzu, pod znakomitym kierownictwem Sławomira Chrzanowskiego.

12 sierpnia będzie gala operetkowa, na której wystąpi m.in. Marcelina Beucher, Aleksandra Orłowska, Adam Sobierajski i Łukasz Gaj – to artyści, których wszyscy doskonale znają, a ich znakomity poziom artystyczny gwarantuje dobrą zabawę. Na gali wstąpią tancerze Teatru Muzycznego w Lublinie. A wszystkim będą towarzyszyć artyści Filharmonii Częstochowskiej pod batutą Adama Klocka.

14 sierpnia będzie Dniem Polskim, w tym dniu będziemy mogli usłyszeć wielu artystów w szerokim repertuarze utworów naszych rodzimych twórców muzycznych. Wystąpią laureaci konkursu im. Jana Kiepury, który corocznie w listopadzie odbywa się w Krynicy, a który organizuje Krynickie Towarzystwo Kulturalne im. Jana Kiepury.

15 sierpnia o 20.00 wystąpi znakomita polska pianistka mieszkająca w Luksemburgu B. Szałwińska w koncercie pt. „A. Piazzolla - Tango Nuevo”. W gronie wykonawców tego koncertu będą: A. Millet, D. Pardoen, F. Perdichizzi, E. V. Argento, B. Legot, T. Momper, T. Fougueray i dwoje gości Lenka i Jan Klimentowie.

16 sierpnia wystąpią artyści Teatru Wielkiego z Łodzi, prezentując wielkie dzieło sceniczne J. Straussa - operetkę „Zemsta Nietoperza”. Sądzę, że perypetie bohaterów operetki rozbawią krynicką publiczność.

I wreszcie 17 sierpnia „Finałowa Gala Tenorowa”. Tego wieczoru rozbrzmiewać będą w Krynicy najpopularniejsze arie operowe na głos tenorowy. Swoje głosy będą prezentować: M. Komandera, T. Kuk, M. Mihaylov, D. Sutowicz, T. Szlenkier, Ch. Wonhyeok. A wszystkim towarzyszyć będzie Śląska Orkiestra Kameralna (Filharmonia Śląska w Katowicach) pod batutą Z. Gracy.

Podczas licznych koncertów wystąpią także A. Kim, A. Wolfingier, N. Gavrilan, N. Gaponenko, JingXing Tan, A. Orłukowicz, I. Filistovich, K. Rzeszutek, oczywiście Krynicka Orkiestra Zdrojowa z kierownikiem M. Smydą i Zespół Taneczny „Miniatury”.

Koncerty prowadzą: J. Trafas, O. Górska, R. Gowarzewska, P. Nędzyński, J. Woleński, J. Snakowski i wreszcie T. Raczek.

- Ciekawie zapowiadają się też poranne spotkania z gwiazdą.

- W niedzielny poranek o godz. 10. wystąpi pan Stanisław Janicki, znany choćby z cyklu programów TVP „W starym kinie”, który będzie opowiadał o Janie Kiepurze, jego epoce i filmach, w których przyszło mu występować. Spotkanie będzie okraszone pokazem fragmentów filmowych. Sądzę, że ten charakterystyczny sposób mówienia, bardzo rzeczowy i merytoryczny, będzie dla odbiorców bardzo ciekawy i edukacyjny.

Wśród gwiazd, które spotkają się z krynicką publicznością, będą także: Grażyna Brodzńska, Stanisława Celińska, Kałudi Kałudow, Izabela Kłosińska – wielka gwiazda Teatru Wielkiego w Warszawie i nie tylko, i oczywiście Teresa Żylis-Gara, której nie trzeba rekomendować, bo to pierwsza dama scen światowych. Na pewno będzie ciekawie i miło, bo niektóre gwiazdy będą śpiewać.

- Pojawi się też niezwykły gość - syn Jana Kiepury? 

- Głównym gościem festiwalu będzie pan Marjan Kiepura – syn Jana Kiepury, świetny pianista, który przez wiele lat akompaniował swojej mamie, pani Marcie Eggerth. Cieszę się, bo przez kilka lat namawiałem go do przyjazdu do Polski razem z mamą. Pan Marjan obiecał, że pokaże nigdy niepublikowane zdjęcia i filmy z życia rodzinnego. Syn mistrza sam jest ciekawy tego spotkania, bo z tego co wiem, ostatnio był w Polsce bardzo wiele lat temu.

- Sprzedaż biletów na koncerty wieczorne już ruszyła?

- Sprzedaż biletów ruszyła 3 czerwca i z tego co wiem, bilety bardzo chętnie są nabywane. Oprócz koncertów wieczornych, cały festiwal jest otwarty dla publiczności, niebiletowany. Specjalnie zostanie wybudowana scena plenerowa, która stanowi formę amfiteatralną, gdzie będzie około 850 miejsc. To pomysł pani dyrektor krynickiego Centrum Kultury. Wszyscy chętni będą mogli usiąść, odprężyć się i posłuchać cudownych artystów w fantastycznym repertuarze. Chyba lepiej już być nie może.

- To rodzaj wyjścia do publiczności? Nie każdy przecież słucha opery czy operetki?

- Oczywiście do Krynicy przyjeżdżają kuracjusze o różnych gustach. Ale jestem przekonany, że nawet jeśli nie będą bezpośrednio zaciekawieni tym gatunkiem muzyki, a będą chodzić głównym Deptakiem, wśród pięknych kwiatów, podziwiać architekturę, to na chwilkę się zatrzymają, przysiądą na widowni i zainteresują się tym wszystkim, co się będzie działo. Jak nie opera, to może recital skrzypcowy Małgorzaty Kogut-Ślandy lub duet na trąbki mistrzów Igora Cecochy i Sławomira Cichora. Wychodzimy do słuchacza – taka nasza rola. Musimy proponować, musimy zachęcać i mniemam, że publiczność krynicka odwzajemni to uśmiechem, aplauzem i serdecznością dla wszystkich wykonawców i organizatorów. A nieliczny zespół organizacyjny jest niebywale oddany festiwalowi i idei, której przyświeca ten wielki wysiłek. Jestem pełen podziwu dla pracowników Centrum Kultury w Krynicy-Zdroju. Myślę, że ten festiwal powinien być miejscem spotkań Polaków i Słowaków. Powinna nastąpić jakaś współpraca ze Słowacją, może występ młodej słowackiej sopranistki Dominiki Majdanovej rozpocznie ten kierunek.

- Pan Profesor czuje odpowiedzialność przejmując dyrektorowanie festiwalem o takiej randze?

- Skłamałbym twierdząc, że nie czuję odpowiedzialności. Od 10 do 17 sierpnia, podczas tych ośmiu dni festiwalu, będzie prawie 30 imprez, wystąpi około 450 artystów. Czuję ciężar nie tylko samego festiwalu, ale też balast tradycji i oczekiwań. Czy to wszystko jest łatwe? Nie. Nad częścią artystyczną pracuję prawie dziewięć miesięcy. Robimy jednak wszystko, żeby publiczność była zadowolona. Jestem przekonany, że każdy meloman znajdzie w festiwalowej Krynicy coś dla siebie.

Fot. Kinga Dumna

 

TRADYCJATEXT

Wypowiedz się w tej sprawie