Takiego finału akcji ,,Razem ratujmy małe serduszka", prowadzonej przez firmę Wiśniowski, nikt się nie spodziewał. Zgodnie z pierwszą deklaracją, na czeku dla fundacji Schola Cordis miała pojawić się kwota 400 tys. zł, jednak do rąk profesora Janusza Skalskiego trafił czek na pół miliona złotych. Patronem medialnym akcji był Dobry Tygodnik Sądecki.

- Jestem oszołomiony! Nie spodziewaliśmy się takiej kwoty - wyznał zaskoczony profesor Skalski - dyrektor Kliniki Kardiochirurgii Dziecięcej Szpitala Uniwersyteckiego UJ w Krakowie oraz założyciel fundacji Schola Cordis. - Jesteście wspaniałą firmą, która odpowiedziała na nasze potrzeby otwartym sercem, sercem na dłoni. Czapką krakowską kłaniam się wam do ziemi - dodał.

Za tę sumę zostanie zakupiony najnowocześniejszy sprzęt do echokardiografii dziecięcych serduszek. Profesor marzył o tym, aby zakupić nowoczesny aparat dla kliniki, jednak ze zbiórek, jakie wcześniej organizowała fundacja nie było to możliwe. Teraz marzenia się spełnią, a co za tym idzie, tysiące małych serduszek zostanie uratowanych.

Profesor Skalski podkreślił, iż takie akcje są ogromnie ważne, gdyż fundusze, jakie państwo przeznacza na leczenie pacjenta są niewystarczające. Wprawdzie pozwalają funkcjonować szpitalom, jednak na nowoczesny sprzęt, czy bardziej godne warunki pracy lekarzy i pielęgniarek nie ma co liczyć.

- Gdyby nie takie akcje, sytuacja byłaby dramatyczna. Marzę, by dożyć momentu, kiedy nie będziemy potrzebować zewnętrznego wparcia, jednak sądzę, że taki moment nigdy nie nadejdzie. 

Dobro wraca!

Geneza powstania akcji ,,Razem ratujmy małe serduszka" jest niezwykła. Wszystko zaczęło się od Marcina Strzelca – pracownika firmy Wiśniowski, którego syn urodził się z wrodzoną wadą serca i trafił do kliniki w Prokocimiu. Chłopiec skuteczną walkę o życie stoczył m.in. dzięki profesorowi Skalskiemu.

Gdy Marcin Strzelec, wraz ze swoim synem opuszczali szpital, mężczyzna zostawił lekarzowi swoją wizytówkę, by w razie problemów z bardziej ,,przyziemnymi" sprawami zadzwonił. Telefon zadzwonił rok później. Profesor miał problem z zacinającą się bramą. Marcin Strzelec pomógł i to nie tylko z bramą. Postanowił zatroszczyć się o potrzeby szpitala i pracujących w nim lekarzy, którzy ocalili życie jego dziecka. Przedstawił problem zarządowi firmy Wiśniowski, którzy postanowili wesprzeć fundację profesora Skalskiego. Tak powstała akcja „Razem ratujmy małe serduszka".

Zaangażował się w nią także znany dziennikarz i prezenter telewizyjny – Filip Chajzer, który był jej ambasadorem. Z jego udziałem powstał wzruszający film zrealizowany w krakowskim szpitalu na oddziale Kardiologii Dziecięcej.

-Gdyby klinika nie była wspierana przez ludzi dobrej woli, zostalibyśmy ze zużywającym i psującym się sprzętem, którego czasami nie da się naprawić - mówi prof. Skalski. -Gdyby nie udzielana pomoc, nie udałoby się nam uratować połowy dzieci, które leczymy- przyznaje.

Pół miliona i ciasteczkowe podziękowanie za ratowanie życia

Firma Wiśniowski wraz ze swoimi 155 partnerami handlowymi przekazała dzieciom pół procenta od obrotu, od września do listopada. Kwotę, którą udałoby się pozyskać od kontrahentów, obiecała podwoić. Jednak, jeśli nawet od partnerów nie wpłynęłaby ani złotówka, Wiśniowski zobowiązał się, że wpłaci 300 tys. na rzecz fundacji. Dziś okazało się, że od partnerów handlowych wpłynęło niemal 200 tys. zł.

Zgodnie z obietnicą na czeku miała pojawić się kwota 400 tys. Krystyna Baran - prezes firmy Wiśniowski - wpisywała na nim cyfry zaczynając od końca. Po wpisaniu pięciu zer przyszedł czas na wpisanie cyfry 4, jednak ku zdumieniu zebranych w Prokocimiu wpisała tam… 5. Wiśniowski tym samym przekazał na ratowanie chorych dzieci pół miliona złotych.

W ramach akcji ,, Razem ratujmy małe serduszka" powstał także spot ,,Ciasteczko dla nieznajomego", zaprezentowany podczas konferencji. Przedstawia on historię 10-letniego chłopca, który wyszedł z bardzo ciężkiej choroby, chce się teraz odwdzięczyć i podziękować wszystkim, którzy pomogli mu w walce o życie. Wpada na pomysł, aby podziękować za pomocą ciasteczek, które upiekła mu mama, a które podrzuci do wybranych domów. Tych, w których mieszkają użytkownicy produktów firmy Wiśniowski.

Takimi samymi ciasteczkami firma Wiśniowski podziękowała swoim partnerom handlowym, podczas konferencji w ubiegły wtorek, w szpitalu w Prokocimiu. Natomiast chore dzieci, które przebywały w szpitalu otrzymały pluszowe serca z rączkami.

-Chcę, aby się kojarzyły ze zdrowiem, nie z chorobą. Naszym dzieciom, znajomym i wnukom życzę, aby nie chorowały i nie musiały tutaj trafić -dodała prezes Krystyna Baran.

Cytat Roberta Baden-Powella “Starajcie się zostawić ten świat choć trochę lepszym, niż go zastaliście” idealnie opisuje działania społeczne firmy Wiśniowski.

Rozmowa z prof. Januszem Skalskim w świątecznym wydaniu DTS – 20 grudnia.

Tekst i zdjęcia: Klaudia Kulak, Natalia Sekuła

SEZAM

Wypowiedz się w tej sprawie