Sądeczanin Kamil Kamiński niedawno uratował komuś życie... Teraz wygrał w Kole Fortuny

W jednym z ostatnich odcinków telewizyjnego teleturnieju Koło Fortuny uczestniczył sądeczanin Kamil Kamiński. I choć główną nagrodą w rozgrywce był samochód, Kamilowi udało się w czwartej rundzie wygrać kwotę 13 950 zł. Niedawno pisaliśmy o nim w dts24 w bardzo szczególnym momencie: jedną życiową decyzją uratował życie 35-letniej kobiecie i od tej pory zachęca innych, aby poszli w jego ślady....

Kamil Kamiński uczestniczył w 54. odcinku teleturnieju, który niedawno wrócił na antenę telewizyjnej "Dwójki". Wiele osób pamięta "Koło Fortuny" z lat 1992 - 1998, z prowadzącym Wojciechem Pijanowskim, a potem Krzysztofem Tyńcem. Program prowadzą obecnie Rafał Brzozowski i Izabella Krzan.

Kamil Kamiński spontanicznie podjął decyzję o udziale w programie.

-Oglądałem ten program w telewizji i powiedziałem do żony, że wyślę swoje zgłoszenie. Napisałem o sobie parę słów, wypełniłem kwestionariusz i parę dni później zostałem zaproszony na casting do teleturnieju. Razem ze mną było tam około 40 osób, jak się dowiedziałem później, tylko ja dostałem się dalej - opowiada Kamil.

- Casting był bardzo ciekawym doświadczeniem. Najpierw wypełnialiśmy test, który polegał na uzupełnieniu 30 haseł. Było podanych parę liter i podana kategoria i trzeba było uzupełnić resztę. Następnie była autoprezentacja do kamery. Trzeba było powiedzieć parę słów o sobie i odpowiadać na pytania, które zadawała osoba przeprowadzająca casting. Następnie zagraliśmy w takie próbne koło fortuny. Czekałem parę dni na telefon. Dowiedziałem się, że przeszedłem dalej i zapraszają mnie na nagrywanie odcinka.

W rundzie startowej Kamil zmierzył się z serialem "Stawiam na Tolka Banana". Udział w czwartej rundzie zapewnił mu finał. Runda finałowa wiązała się z motoryzacją. I choć samochodem (główną nagrodą, jaką można było wygrać w teleturnieju) Kamil ze studia nie wyjechał, to i tak kwota blisko 14 tys. zł jest powodem do ogromnej radości.

Sądeczanin nie ukrywa jednak, że podczas nagrania był mocno zestresowany.

-Samo nagranie wiązało się z ogromnym stresem. Zdenerwowany byłem jak nigdy. Wszyscy byli bardzo uprzejmi, reżyser, osoby z produkcji, kamerzyści. Wszyscy uśmiechnięci i życzliwi. Wygraną na razie odłożę sobie na koncie. Z pewnością część pieniędzy pójdzie na przyszłoroczne wakacje. A co z resztą? Czas pokaże - odpowiada Kamil.

Fot. Facebook Kamila Kamińskiego, TVP. 


Wypowiedz się w tej sprawie