Sądeczanin Kamil Kamiński uratował życie matce dwójki dzieci. Ty też możesz!

Kamil Kamiński ma 30 lat. Pracuje w jednym z nowosądeckich sklepów sieci Lidl jako zastępca kierownika. Uratował życie 35-letniej kobiecie, matce dwójki dzieci.

Renault2

Wszystko zaczęło się od tego, że przed sześciu laty zarejestrował się w bazie potencjalnych dawców komórek macierzystych. Jak się okazuje, była to jedna z najlepszych decyzji, jaką w życiu podjął.

- To była rejestracja poprzez stronę internetową DKMS.pl. Namówiła mnie na to siostra, która rejestrowała się podczas akcji DMKS w Wyższej Szkole Biznesu. Przekonywała mnie, że rejestrując się nic nie stracę, a mogę komuś pomóc - mówi Kamil.

Siostra miała rację. Jego szpik uratował życie 35-letniej kobiecie.

- Każdy potencjalny dawca, po k. 3-4 miesiącach od rejestracji, otrzymuje, jak potwierdzenie rejestracji, kartę dawcy komórek macierzystych. Nadawany jest osobisty numer dawcy - objaśnia Kamil. - Po weryfikacji danych w bazie, okazało się, że jest ktoś, komu akurat mój szpik może bardzo pomóc w leczeniu. Była to 35-letnia mieszkanka okolic Pszczyny na Śląsku, mama dwójki dzieci. Już po zabiegu, który szczęśliwie się zakończył, wielokrotnie się z nią spotkałem, nawet teraz, niedawno. Jechałem na koncert do Katowic, a ona mieszka niedaleko, więc była okazja do spotkania. Mamy ze sobą także kontakt telefoniczny i mailowy.

Chłopak uratował życie zupełnie obcej kobiecie. Na tym właśnie polega istota bycia dawcą. Nigdy nie wiemy, komu możemy pomóc.

- Ilekroć się nad tym zastanawiam, to jeśli chodzi o samo uczucie, to jest to coś nie do opisania. Jednak tak naprawdę nic się w moim życiu nie zmieniło. Wiem, że komuś pomogłem, ale to samo może zrobić każdy z nas, każdy z nas może tego samego doświadczyć. Chodzi tylko o to, żeby się nie bać. Strach powoduje, że nie chcemy w ten sposób komuś pomóc. Samo pobranie materiału nie jest wcale ciężkim doświadczeniem - zapewnia dawca szpiku.

Istnieją dwie metody pobrania szpiku. Pierwsza z nich to metoda z krwi obwodowej. Procedura ta stosowana jest w medycynie od 1988 r. Druga metoda polega na pobraniu szpiku z talerza kości biodrowej. Kamil uważa, że to nic strasznego. Transfer komórek macierzystych od dawcy do biorcy odbywa się podobnie jak zabieg transfuzji krwi. Przeszczepiane komórki macierzyste przenoszone są przez krew w organizmie i samodzielnie umieszczają się w przestrzeni szpiku kostnego pacjenta. Proces ten znany jest jako „zadomowienie“. Jest to miejsce, w którym powstają nowe, zdrowe komórki krwi.

- Nie ma to nic wspólnego, wbrew powszechnym opiniom, z pobieraniem materiału z kręgosłupa. Nie ma obawy, że osoba, która odda szpik będzie sparaliżowana, że będzie miała jakieś problemy zdrowotne - nic z tych rzeczy.

Szpik można oddać każda pełnoletnia zdrowa osoba. Stan zdrowia weryfikowany jest szeregiem badań.

- Zachęcam wszystkich gorąco, by rejestrowali się w bazach danych. Jest wielu chorych, którzy czekają na naszą pomoc. Prawdopodobieństwo znalezienia odpowiedniego dawcy dla pacjenta jest bardzo niskie. Im więcej potencjalnych dawców, tym więcej szans na życie dla chorych na nowotwory krwi - dodaje Kamil.

***

Więcej informacji na temat zostania potencjalnym dawcą krwiotwórczych komórek macierzystych, można znaleźć na stronie internetowej Fundacji DKMS.

Czytaj także o biegu charytatywnym, podczas którego można było zarejestrować się w bazie potencjalnych dawców krwiotwórczych komórek macierzystych: Nowy Sącz: biegli dla Patryka w IV Międzynarodowym Biegu Charytatywnym Run 4 a smile!

Fot. Agnieszka Małecka.

WIŚMAŁA2020

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zapisując się na newsletter oświadczam, że zapoznałem się z informacją nt. przetwarzania danych znajdującą się w oraz , dostępnymi na stronie internetowej.