W cieniu swoich synów i mężów - kobiety na drodze do wolności

- Działalność kobiet w Nowym Sączu w okresie walki o niepodległość zniknęła w cieniu dokonań ich synów i mężów, a przecież rola pań na drodze do wolności była nieprzeceniona – uważa dr Łukasz Połomski, sądecki historyk. Działającemu w mieście Komitetowi Kobiet Polskich, a później Lidze Kobiet niejeden legionista czy uchodźca zawdzięczał życie.

Arch. Muzeum Okręgowego w Nowym Sączu

Dziewczęta, podobnie jak ich koledzy z pierwszego czy drugiego Gimnazjum miały swoje organizacje niepodległościowe. Zresztą zakładały je w swoich żeńskich szkołach z ich inspiracji. Dzięki Lidii Kosowskiej w Seminarium Żeńskim powstało „Koło Samokształcenia Narodowego”. Kossowska przyjmowała dziewczyny do Organizacji Narodowej, tzw. „O”. Uczennice skupiały się głównie na działalności kulturalnej, ale też brały udział w ćwiczeniach.

- To było dla wszystkich zaskoczeniem. Pamiętajmy, że szkoły były męskie i żeńskie, wspólne ćwiczenia dziewcząt i chłopców budziły więc mieszane uczucia. Ale jak wynika z zapisków, chłopców interesował bardziej karabin niż koleżanki – śmieje się historyk Łukasz Połomski.

W 1913 roku w ratuszu powołano Komitet Kobiet Polskich. Na jego czele stanęła Albina Małecka, później pierwsza radna Nowego Sącza. Komitet działał w trzech sekcjach: finansowej, opiekuńczej i samarytańskiej, czyli szpitalnej. W KKP były żony adwokatów, jak Maria Chodacka, lekarzy – Helena Dudzińska, kolejarzy – Suchankowa, żona Henryka Suchanka, naczelnika warsztatów kolejowych.

- To była niezwykła solidarność wszystkich stanów – mówi Łukasz Połomski.

Herbaciarnia Czerwonego Krzyża na dworcu w Nowym Sączu. Fot. Arch. Muzeum Okręgowego w Nowym Sączu, sygn. AP/2314

Kiedy wybuchła wojna Komitet Kobiet Polskich, a później Liga Kobiet, która powstała po rozwiązaniu przez władze austriackie KKP, pełniły rolę najważniejszych społecznych organizacji w mieście. We wrześniu 1914, gdy przez liczące ok. 25 tys. mieszkańców Nowy Sącz, przeszła fala 100 tysięcy uchodźców, panie powołały do życia przy dworcu kolejowym Herbaciarnię Czerwonego Krzyża. Praca tam była bardzo wyczerpująca. W ciągu jednej doby kobiety potrafiły rozdać potrzebującym 2400 litrów herbaty. Wkrótce Herbaciarnia stała się centrum życia mieszkańców i legionistów, którzy mogli tam m.in. tanio kupić papierosy. Na dworcu gromadzono też sprzęt dla rekonwalescentów. Herbaciarnia działała do 1917 r.

Sekcja samarytańska KKP powołała natomiast do życia szpitalik dla rannych legionistów.

- Kiedy Józef Piłsudski odwiedził swoich rannych żołnierzy w drugi dzień świąt w 1914 roku, po bitwie pod Marcinkowicami, zwrócił się do kobiet, by nie rozpieszczały tak jego chłopców, bo wszyscy tylko marzą o szpitaliku w Nowym Sączu – opowiada historyk.

W latach 1916-1917 przy ul. Matejki działała też „Gospoda dla Legionistów”. Prowadziła ją Maria Pieracka, matka Kazimierza i Bronisława.

Liga Kobiet w Nowym Sączu - rok 1915. Od T. Schifferej. Fot. Arch. Muzeum Okręgowego w Nowym Sączu, sygn. AF/7074

-Niezwykła kobieta, która zginęła jednak w cieniu swoich synów. Przez żołnierzy była nazywana „matką”. Ranni wymykali się ze szpitala, by móc spędzić czas w jej gospodzie. Tam mogli zagrać w szachy, poczytać książki, dostać jedzenie czy papierosy – mówi Łukasz Połomski.

Kobiety skupione najpierw wokół KKP, później Ligi Kobiet, organizowały zbiórki na swoją działalność. Wspierały też sieroty i wdowy. Na prowadzonym przez nie kiosku przy ul. Jagiellońskiej zawisła Tarcza Legionowa. Każdy, kto zdecydował się wesprzeć rodziny poległych legionistów, otrzymywał pamiątkową cegiełkę i mógł wbić gwóźdź do tarczy.

Arch. Muzeum Okręgowego w Nowym Sączu, sygn. MNS-H/4311a

Wśród sądeckich działaczek na wyróżnienie, poza już wymienionymi, zasługuje też Maria Chodacka, która wraz z Albiną Małecką stała na czele Ligi Kobiet. Działalności niepodległościowej oddała całe swoje serce.

Arch. Muzeum Okręgowego w Nowym Sączu

- I to dosłownie. Nie tylko bowiem rozsprzedała całą swoją biżuterię, by pomóc rodakom, ale też poświęciła swoje życie. Kiedy 5 listopada 1916 roku ogłoszono manifest i w ratuszu odbyły się uroczystości z tym związane, jej organizm nie wytrzymał. Podobno tak przeżywała, że Polska wraca na mapy Europy, że zmarła na atak serca – opowiada Łukasz Połomski.

Projekt Nasza Niepodległa realizowany jest w ramach projektu FIO Małopolska Lokalnie. Południe, dofinansowanego z Programu Fundusz Inicjatyw Obywatelskich.

WIŚNIOWSKI3

Wypowiedz się w tej sprawie