Stadion - budować czy modernizować...

Od kilku, a właściwie kilkunastu lat sprawa stadionu Sandecji wraca z większym lub mniejszym impetem. Ostatnio nabrała szczególnego wymiaru. Dyskusje o budowie stały się sprawą polityczną, prawie narodową. Dyskusje, a raczej pyskówki na sesjach Rady Miasta były przykre, tak dla kibiców jak i dla mieszkańców.

Historia przebudowy, budowy miejskiego stadionu sięga początków XXI wieku. Wtedy to ówczesne władze Nowego Sącza postanowiły obiekt sportowy przy ul. Kilińskiego mocno zmodernizować. We Wrocławiu powstał projekt, który zakładał wybudowanie trybun wokół boiska oraz zadaszenie nad nimi wszystkimi (koszt ok. 14 mln zł - wówczas). Niestety pomysł pozostał w sferze marzeń, opracowana dokumentacja znlazała się na dnie szafy Urzędu Miasta i na wiele lat zapadła cisza. Warto przypomnieć, że stadion przy ul. Kilińskiego nie należy do klubu MKS Sandecja, tylko miasta, czyli każda drużyna, która zapłaci za jego wynajęcie może tu grać,
W ostatnich latach dzięki przychylności władz miasta i dyrektora MOSiR w Nowym Sączu Pawła Badury obiekt był modernizowany. Największą inwestycją był zamontowanie oświetlenia, a przy okazji przygotowano zaplecze techniczne (zamontowano dodatkowy transformator) do montażu podgrzewanej murawy. Warto dodać, że powstał też nowy budynek klubowy, częściowo zadaszono trybuny, itd.
Kiedy w maju 2017 roku drużyna Sandecji postawiła kropkę nad "i" i awansowała do ekstraklasy, z siłą huraganu sprawa nowoczesnego stadionu wróciła. Wtedy też zapadła decyzja - budujemy nowoczesny stadion za 50 mln zł. Rozpoczęto prace przygotowawcze, określono warunki zgodne z przepisami PZPN, ale trwało to za długo. W ciągu kilku miesięcy, kiedy przedłużał się proces opracowania budowy, ceny materiałów budowlanych poszły mocno w górę. Wyraźnie wzrosły również koszty osobowe, a miało to wpływ na późniejsze rozstrzygnięcia. Ogłoszono przetarg, wygrała go duża firma, ale wykonawca stwierdził, iż przy takich założeniach na budowę potrzeba 10 mln zł więcej. Prezydent miasta nie chciał się na to zgodzić i przetarg anulowano. Jednak nadal pracowano nad nowym projektem (leży w szafach MOSiR przy ul. Nadbrzeżnej). Inwestycja miała być realizowana w czterech etapach i z takim też rozłożeniem kosztów. Dlaczego obecna władza nie zajrzała do tych dokumentów? Jeżeli było inaczej, to nigdy głośno o tym nie powiedziano.
Po spadku Sandecji z ekstraklasy o stadionie nie zapomniano, bo kibice wciąż o tym przypominali, a i kandydaci na fotel prezydenta grodu podkreślali nieustannie w kampanii wyborczej jak bardzo im zależy na budowie stadionu.
Warto przypomnieć, że 8 lutego ubiegłego roku skończyło się zezwolenie na przebudowę trybuny od strony rzeki Kamienica. Miała być powiększona i zadaszona. Dodatkowo miało być przebudowane boisko treningowe. Planowano także powstanie parkingu, tam gdzie dziś jest autokomis. Koszt tej inwestycji to 4 mln zł, a 1 mln zł miało być dotacją z Warszawy. Dlaczego obecna władza nic z tym nie zrobiła?
Ostatnie miesiące to ciągłe zapowiedzi, że stadion będzie budowany. Zastępca prezydenta Nowego Sącza spotykał się z wybraną, niewielką grupą kibiców i to oni zostali wtajemniczeni w plany władz miasta. Trochę to dziwne, bo przecież koszty tej inwestycji, o ile zostanie zrealizowana, poniosą wszyscy mieszkańcy miasta, a nie grupka wybrańców.
Po wielu gorących dyskusjach na sesjach radni podjęli uchwałę o powołaniu spółki, która zajmie się budową Urzędu Miasta i nowego stadionu.
Czy sprawy już nie ma? Otóż jest, ale trzeba wrócić nieco do historii.
Kiedy dzięki znakomitej grze było wiadomo, że Sandecja awansuje do ekstraklasy przedstawiciel PZPN, ekspert d.s. infrastruktury, 7 kwietnia 2017 roku, przeprowadził wizytację obiektu określając co trzeba zrobić by drużyna mogła grać na swoim boisku, w najwyższej klasie rozgrywkowej. Końcowy raport ma 5 stron (na szóstej są tylko podpisy).
Dla właściciela obiektu czyli MOSiR i klubu przedstawiono wnioski, a jest ich 15:
"Stwierdzono następujące braki w zakresie wymogów infrastrukturalnych: (pisownia oryginalna)
1. Rozważyć wykonanie dodatkowych stopni przy furtkach ewakuacyjnych na płytę boiska.
2. Naprawić uszkodzone urządzenia blokujące w furtkach ewakuacyjnych
3. Dostosować wejścia na stadion zgodnie z przepisami PZPN i Ekstraklasy SA
4. Zakupić czytniki dowodów osobistych (przedstawione podczas wizytacji czytniki, nie spełniają norm zawartych w Podręczniku. 1.24 (A)
5. Na widowni uzupełnić liczbę miejsc siedzących do 4500 (dotyczy rozgrywek ekstraklasy)
6. Wymienić uszkodzone krzesełka na nowe
7. Sukcesywnie wymieniać siedziska, których oparcie jest mniejsze niż 30 cm
8. Uzupełnić liczbę zadaszonych miejsc siedzących do wymaganych 900 (dotyczy rozgrywek Ekstraklasy)
9. Zainstalować system podgrzewanej murawy na płycie głównej boiska (dotyczy rozgrywek Ekstraklasy)
10. Wyposażyć szatnie zawodników obu drużyn w niezbędne elementy (lodówki, tablice do prezentacji taktyki)
11. W pomieszczeniu kontroli antydopingowej wydzielić poczekalnie (dotyczy to rozgrywek Ekstraklasy, w przypadku I ligi dopuszcza się połączenia pomieszczenia kontroli antydopingowej z pomieszczeniem pierwszej pomocy)
12. Należy rozważyć przeniesienie sali konferencyjnej w inne miejsce - obecne nie spełnia wymogów opisanych w Podręczniku dla Klubów Ekstraklasy
13. W punktach depozytowych należy zainstalować półki na deponowane przedmioty
14. Uzupełnić maszty na flagi do sześciu (Ekstraklasa)
15. Wymagana liczba miejsc dla osób niepełnosprawnych w rozgrywkach Ekstraklasy to dziesięć na stadionie są tylko dwa wyznaczone takie miejsca, usytuowane w nie najlepszym punkcie . Rozważyć przeniesienie w inną część stadionu."
Jak wynika z tego dokumentu wcale nie trzeba wydawać kilkudziesięciu milionów złotych by stadion był dopuszczony do rozgrywek w ekstraklasie. By spełnić wymogi PZPN to wydatek rzędu 10 mln zł, może ciut więcej.
Oczywiście chciałoby się aby Nowy Sącz miał swoją "Maracanę", ale czy znajdą się na to pieniądze, na pewno więcej niż 60 mln zł. Czy miasto na to stać? A co ze sponsorami? A co z...? Nie można też zapominać, że utrzymanie dużego obiektu, kosztuje jeszcze więcej...
A co się stanie, kiedy np: stadion nie będzie spełniał obecnie obowiązujących warunków I ligi? Spadek? Z pewnością!
Wniosek końcowy jest prosty. Może należało tylko zmodernizować stadion według wymagań PZPN i dzisiaj tematu by już nie było. A tak wciąż są tylko zmieniające się plany i wygórowane jak na Nowy Sącz aspiracje, które jakoś nie mogą dogonić coraz bardziej rosnących kosztów inwestycji. A czas upływa…

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zapisując się na newsletter oświadczam, że zapoznałem się z informacją nt. przetwarzania danych znajdującą się w oraz , dostępnymi na stronie internetowej.