Ściema, Kokos, Cola i spółka ratują ludzkie życie 

11 psów różnych ras i 32 przewodników – tak wygląda skład ekipy sądeckiej Grupy Ratownictwa Specjalnego Ochotniczej Straży Pożarnej wspomagającej akcje poszukiwawczo- ratownicze. Szukają zaginionych ludzi,  spieszą na pomoc po katastrofach budowlanych i po trzęsieniach ziemi, gdy trzeba wydobyć uwięzionych w gruzowiskach... Dla psich ratowników żaden teren nie jest zbyt trudny. A już wkrótce, do sądeckiej drużyny dołączą kolejne dwa czworonogi.

- Większość psów w naszej grupie to aportery należące do takich ras jak labrador retrviever, flat coated retriever oraz golden retriever – mówi Michał Gaik, naczelnik GRS OSP z Nowego Sącza. – W naszych szeregach służą także dwa border collie i berneński pies pasterski.

Prezydent w tekście

Wszystkie psiaki pochodzą z hodowli psów pracujących. Szczeniaki wybierane są  z danego miotu na podstawie testów sprawdzających ich predyspozycje do działania w ratownictwie.

Szczeniak z dobrego miotu to wydatek sięgający kilku tysięcy złotych, a to dopiero początek wydatków czekających właściciela – mówi Michał Gaik. – Nasze psy pracujące potrzebują dobrej jakości karmy, stałej opieki weterynaryjnej, no i przede wszystkim ciągłego szkolenia w różnych warunkach, w tym na poligonach gruzowiskowych.

Ekipa sądeckiej Grupy Ratownictwa Specjalnego na co dzień współpracuje z Krzysztofem Szymańskim, krajowym specjalistą do spraw szkolenia psów ratowniczych.

- Szkolimy psy w dwóch specjalnościach. Psy posiadające specjalność "terenową"  poszukują ludzi w terenie otwartym, takim jak lasy i góry. Psy ze specjalnością „gruzowiskową," biorą udział w akcjach typu katastrofa budowlana czy trzęsienie ziemi. Samo szkolenie trwa dwa lata.

Dopiero dwuletni pies może przystąpić do egzaminów, które odbywają się w  Gdańsku, Poznaniu, Żaganiu oraz Nowym Sączu. Ale zdany egzamin to nie wszystko.

- Uprawnienia terenowe trzeba co roku odnawiać – mówi Michał Gaik. - Gruzowiskowe są wydawane na 18 lub 24 miesiące w zależności jak dobrze pies zdał egzamin.  Ale nawet certyfikowany pies wymaga stałego treningu aby być gotowym do działania. Dlatego przewodnicy ćwiczą grupowo kilka razy w tygodniu, no i oczywiście każdy z przewodników na co dzień również ćwiczy z ze swoim psem.  Przyjmuje się że wyszkolenie psa ratowniczego kosztuje kilkadziesiąt tysięcy złotych.

O tym, że wydatek rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych to naprawdę dobra inwestycja przekonują liczne akcje poszukiwawczo – ratownicze, w których biorą udział czworonogi do zadań specjalnych.

- W ciągu roku średnio bierzemy udział w około dwudziestu działaniach poszukiwawczych – mówi Michał Gaik. Akcje nie zawsze są duże i spektakularne. To także poszukiwania jednej zaginionej osoby. Tak właśnie było w przypadku jednego z głośniejszych poszukiwań na  Sądecczyźnie – zaginięcia 3 –letniej dziewczynki, którą odnalazł nasz pies.  Najczęściej poszukujemy osób starszych i dzieci w terenach wiejskich i górskich.

W przypadku akcji gruzowiskowych, największą akcją na jakiej byli członkowie sądeckiej było zawalenie się hali wystawienniczej w Katowicach.

- Bardzo trudną akcję mieliśmy także po zderzeniu pociągów pod Szczekocinami – wspomina Michał Gaik.

Psy – ratownicy służą tak długo, jak pozwalają im siły i zdrowie. - W zeszłym roku na zasłużoną emeryturę odszedł jeden z naszych labradorów – Ściema. Miała 13 lat.

Po skończonej służbie pies pozostaje wraz z przewodnikiem. Także i na psiej emeryturze wymaga on stałego zajęcia, musi być ono jednak dostosowane do jego sił i możliwości.

Skład psiej ekipy:

  • Ściema, Roxy, Cola, Kora, Kala – labrador retriever
  • Flat Coated Retriever o imionach  Dante, Kokos – flat coated retriever
  • Golden retriever:  Buddy, Zuko – golden retriever
  • Tori, Jacki – border collie
  • Grot – berneński pies pasterski

CZYTAJ TEŻ: pomagamy zdobyć tonę karmy dla psich ratowników!

fot. GRS OSP facebook

TRADYCJATEXT

Wypowiedz się w tej sprawie