Sądecki filozof biega po górach

Nie biega boso jak Karol Trojan. Biega dla dystansu od świata i spokoju. Ceni bieganie w zimie, bo zimą można usłyszeć ciszę. Często filozofuje. W wywiadzie dla Dobrego Tygodnika Sądeckiego przekonywał, że zwykły sport, jakim jest bieganie, może stać się pasją. Rozmowa z Jerzym Dębickim, polonistą i filozofem, nauczycielem w Zespole Szkół nr 3 im. Bolesława Barbackiego w Nowym Sączu, pasjonatem biegania.

- Skąd u Pana takie zamiłowanie do  biegania?

- Odpowiedź jest prosta: lubię biegać. Bieganie daje możliwość zdystansowania się do wielu spraw, które uprzykrzają człowiekowi życie. Nie myślałem jednak, że moja przygoda z biegami przybierze takie rozmiary i stanie się pasją. Ludzie biegają z różnych powodów. Jedni chcą zadbać o zdrowie i schudnąć, inni, by popisać się przed znajomymi, czy błysnąć na Facebooku. Są też tacy, którzy walczą o wyniki i chcą poznać granice własnych możliwości. Każda, no prawie każda, motywacja jest dobra. Poza tym, to chyba najtańszy sport do uprawiania. Żeby zacząć, wystarczą wygodne buty. Dodatkową motywację może stanowić dobre towarzystwo. Sądeczanie biegają coraz chętniej. Wystarczy udać się na Aleje Piłsudskiego, by się o tym przekonać.

- Szczególnie lubi Pan bieganie po górach?

- Z racji miejsca zamieszkania najczęściej na treningi wybieram Beskid Sądecki. W naszym regionie mamy wiele pięknych terenów - pasmo Radziejowej, Jaworzyny Krynickiej, można też pobiegać w Pieninach, Tatrach, Gorcach albo mało znanym Beskidzie Niskim. Bieganie po górach
daje szczególny rodzaj radości, choć czasami bywa trudne, zwłaszcza na dystansach ultra. A kiedy złapiemy już bakcyla górskiego biegania, to będziemy biegać niezależnie od pogody
i pory roku.

- Jest to przyjemne nawet w zimie, przy minus 20 stopniach?

- Oczywiście. Zimą można usłyszeć ciszę. Latem bądź na wiosnę w lesie jest głośno, śpiewają ptaki,
dochodzą do nas różne odgłosy przyrody. W zimie jest naprawdę cicho. Słychać tylko pękające na mrozie drzewa. Poza tym bieganie w okresie jesienno-zimowym po mieście jest po prostu niebezpieczne dla zdrowia z powodu zanieczyszczonego powietrza. Nowy Sącz jest niestety w czołówce miast, w których jakość powietrza jest dramatycznie zła.

- Namawia Pan do biegania uczniów, nauczycieli?

- Tak, ale dyskretnie. Obca mi jest nachalna agitacja. Muszę jednak przyznać, że kilka osób udało mi się wciągnąć w bieganie. To bardzo miłe widzieć wokół siebie ludzi, którzy dzielą z nami pasję. Ważne jest, żeby ją znaleźć. To nie musi być oczywiście bieganie. Pasja jest ważna, bo rozwija człowieka, daje poczucie spełnienia, pozwala spojrzeć na rzeczywistość trochę inaczej. Nie można jednak mylić pasji z nałogiem, który zniewala. I należy pamiętać, że są w życiu ważniejsze rzeczy niż pasja.

- Niektórzy biegają, ale szukając Pokemonów.

- To niby też forma ruchu, jednak zupełnie mi obca. Jak z każdą modą będzie tak, że to obłędne bieganie z telefonem po mieście i nie tylko, odejdzie w niepamięć. Dla mnie to dziwactwo i jeszcze jeden dowód na uzależnienie od telefonu komórkowego. Jest jednak coś niepokojącego w tym, że poświęcamy więcej czasu wirtualnej rzeczywistości niż sobie i nie dbamy o relacje z innymi. Wpatrzeni w ekraniki oddalamy się od siebie.

- A temu oddaleniu może przeciwdziałać filozofia, z której prowadzi Pan zajęcia.
I ła
mie tym samym stereotyp, że filozofia jest nudna czy niepotrzebna.

- Oczywiście. Filozofia kojarzy się ze starszym panem z siwą brodą i okularami, który siedzi w swoim gabinecie z nosem w książkach. Tymczasem filozofia uczy myślenia, otwartości na świat, na drugiego człowieka. Wprowadza w świat wartości, rozwija wyobraźnię. To są rzeczy nie do prze-
cenienia, nie da się ich przeliczyć na pieniądze. Filozofia sama w sobie stanowi wartość.

- Udowadnia to np. prof. Maria Szyszkowska w swojej filozofii codzienności.

- To dobry przykład. Ucząc filozofii sięgam do filmu, muzyki, literatury. Kontekst filozoficzny towarzyszy właściwie każdej działalności człowieka. Wystarczy tylko uważnie się rozejrzeć, by go dostrzec. I oczywiście trzeba się na chwilę zatrzymać i zastanowić. Refleksja i autorefleksja stanowią chyba istotę filozofii. Dzięki niej można wydobyć z otaczającej nas rzeczywistości kulturowej naprawdę dużo. Ważne, by nie zamykać się w jakieś schematyczne ramy.

- Bo często trzeba „wstrzelić się w klucz”.

- To zabija wyobraźnię. A już najgorzej jest, gdy się ulega pokusie zastanawiania się nad tym, „co poeta miał na myśli”. Tymczasem filozofia i inne nauki humanistyczne otwierają ciekawe
możliwości interpretacyjne. Jednak przede wszystkim należy dużo czytać. Sam zawsze mam pod ręką mnóstwo książek. Najczęściej czytam po kilka tytułów naraz. Martwi mnie kiepski stan
czytelnictwa w Polsce. Trzeba czytać! Książki rozwijają wyobraźnię. Zawsze powtarzam to swoim uczniom.

- Filozofia jest powoli wycofywana ze szkół i uczelni. Decydenci tłumaczą to względami ekonomicznymi. To uzasadnione rozumowanie?

- Myślę, że nie. Problemem jest myślenie za pomocą statystyk, wymiernych wyników. Z punktu widzenia wymiernych liczb i kwot, trudno dostrzec wartość nie tylko filozofii, ale w ogóle przedmiotów humanistycznych. Jednak są one bardzo potrzebne, bo pozwalają na orientację w świecie, służą samopoznaniu i budowaniu relacji z innymi. Lekceważenie ich prowadzi do dehumanizacji społeczeństwa, a to jest bardzo groźne zjawisko.

- Może w takim razie wprowadzić lekcje na łonie natury? Najpierw biegi w pięknych
okolicznościach przyrody, potem filozoficzne dysputy, próby pisania wierszy i ich interpretacja.

- Może niekoniecznie lekcje (śmiech). Ale warsztaty? Czemu nie. Muszę pomyśleć nad koncepcją i realizacją.

Tekst czytaj także w wydaniu Dobrego Tygodnika Sądeckiego TUTAJ

Fot. Z arch. J. Dębickiego. 

TRADYCJATEXT

Wypowiedz się w tej sprawie