„Rower jest wielce ok. Rower to jest świat” śpiewa Lech Janerka, a za nim pewnie całe Sądeckie Towarzystwo Cyklistów. Miłośnicy dwóch kółek zrzeszeni w STC obchodzą jubileusz 15-lecia istnienia towarzystwa. Stowarzyszenie właśnie podarowało sobie nowe życie.

PROTEUSGASTRO2

Sądeckie Towarzystwo Cyklistów powstało jako oddolny ruch miejski, inicjatywa obywatelska niesiona falą rowerowego szaleństwa, które opanowało Polskę 15 lat temu. To wtedy zaczęły się m.in. pojawiać na większą skalę górskie rowery, a Polacy odkryli, że jeżdżenie na rowerze jest fajne – wspomina Wojciech Molendowicz, jeden z pomysłodawców powstania STC.

Stowarzyszenie skupiało osoby wywodzące się z przeróżnych środowisk. Łączyło ich jedno – miłość do jazdy na rowerze. Postawili sobie dwa cele: lobbowanie na rzecz powstawania w Nowym Sączu ścieżek rowerowych oraz organizowanie kolarskich wyścigów. Ten drugi cel okazał się dużo łatwiejszy do realizacji. STC zorganizowało w tym czasie blisko 20 wyścigów szosowych ściągających kolarzy z kraju i zagranicy, natomiast klimatu do budowy ścieżek rowerowych w mieście nie było.

W grupie, która zakładała Towarzystwo, byli m.in.: Piotr Tengowski, Piotr Skrzyniarz czy Anna Lipińska-Zwolińska. Ta ostatnia, inżynier drogownictwa, szczególnie akcentowała rolę roweru w zrównoważonym rozwoju transportu w mieście. To rowerzyści mieli odciążyć ruch w Nowym Sączu.

– To piękne założenie chyba nie do końca udało się nam się zrealizować, nasza grupa nacisku okazała się za słaba, a w mieście władze zawsze miały pilniejsze wydatki niż budowa ścieżek rowerowych. Natomiast mocną stroną STC była organizacja wyścigów kolarskich, w tym dwóch sztandarowych: ulicznego kryterium o Puchar Prezydenta Nowego Sącza i Doliny Popradu. Łącznie zorganizowaliśmy około 20 wyścigów w mieście i regionie. Przyciągały one zawodników z całej Polski, a Nowy Sącz wrócił na mapę kolarską Polski – wspomina prezes STC Wojciech Molendowicz.

O Sądeckiem Towarzystwie Cyklistów stało się głośno 25 września 2003 r., kiedy to w Europejski Dzień bez Samochodu towarzystwo dokonało uroczystego otwarcia pierwszej w Europie nielegalnej ścieżki rowerowej prowadzącej wałem Dunajca z Nowego do Starego Sącza.

– To było zabawne, bo w otwarciu nielegalnej ścieżki uczestniczyli choćby radni sądeccy jeżdżący na rowerach – Grzegorz Dobosz, Robert Sobol, Antoni Rączkowski. Nocą Piotrek Skrzyniarz wytyczył trasę do Starego Sącza, ale RZGW nie pozwalała jeździć po wałach Dunajca, bo za jeżdżenie nią można było dostać mandat. Ironia losu polega na tym, że w tym roku kilkanaście dni temu otwarto dokładnie w tym samym miejscu trasę EuroVelo. W tej chwili VeloDunajec dla osób chcących aktywnie spędzać czas to jedna z największych atrakcji w Nowym Sączu. Po tej inwestycji widać, jak oczekiwania ludzi rozbijają się o urzędniczy beton. Cykliści już 15 lat temu mieli intuicję, że wały Dunajca to najlepsza trasa dla rowerów. Przez jakiś głupi przepis jesteśmy w rowerowych inwestycjach opóźnieni o ponad 10 lat  – mówi Wojciech Molendowicz.

Po latach działalności STC przeszło w stan lekkiego uśpienia – nie było chętnych do działania, niewiele osób chciało bezinteresownie poświęcać swój czas, by choćby zorganizować wyścig. Kilka miesięcy temu Towarzystwo zostało reaktywowane. W stowarzyszeniu zaczęli działać nowi, pełni pasji cykliści, wśród nich: dr Tomasz Cisoń – dyrektor Instytutu Kultury Fizycznej PWSZ i były kolarz górski, Marcin Ziemianek – współwłaściciel Raso, jedynej na Sądecczyźnie firmy szyjącej odzież kolarską, Arkadiusz Kogut – były kolarz, pierwszy w Polsce certyfikowany trener Międzynarodowej Unii Kolarskiej UCI, Dariusz Bulanda – cyklista-rekordzista, wicemistrz kolarski policjantów czy Marcin Kałużny – obecnie wiceprezes STC.

– W tym nowym otwarciu chcemy większy nacisk położyć na to, żeby uczynić Nowy Sącz miastem rowerów, stąd nasze hasło: Nowy Sącz na rowery. Będziemy namawiać sądeczan, żeby przesiadali się na dwa kółka. Nie ma przesady w haśle: Rowery ocalą Nowy Sącz. Rower jest najzdrowszą formą rekreacji, najszybszym środkiem transportu na krótkich dystansach, a masowe jeżdżenie na rowerach odkorkuje Nowy Sącz i poprawi jakość powietrza w mieście  – przekonuje Wojciech Molendowicz.

Budowa mostu heleńskiego zmobilizowała niektórych, żeby przesiąść się na rower. Niedawno otwarto wspominany kolejny odcinek trasy EuroVelo. To jednak wciąż zdecydowanie za mało.

– Z perspektywy piętnastu lat działalności STC z satysfakcją patrzę na dobre zmiany w kolarskiej świadomości sądeczan. Jednak porównaniu z tym, co można zobaczyć w Europie, jako cykliści nie zeszliśmy jeszcze z rowerowego drzewa. Jeżdżę po Nowym Sączu niemal wyłącznie na rowerze, ale mijam dziennie ledwie kilka osób, które też wybierają dwa kółka. Na tle innych bardziej cywilizowanych kolarsko miast Nowy Sącz został daleko za peletonem. To wynika między innymi z braku ścieżek rowerowych. Rowery mogą uratować Nowy Sącz od paraliżu komunikacyjnego, od smogu, a sądeczan od wielu cywilizacyjnych chorób. Czekamy zatem na nowego prezydenta, żeby wystosować do niego oficjalny i głośny apel: budujmy ścieżki rowerowe!

Sądeckie Towarzystwo Cyklistów 15 listopada obchodziło 15-lecie istnienie. Z tej okazji nie było hucznej imprezy, za to powstała nowa strona internetowa STC, która powinna być stałym punktem przeglądania codziennych wiadomości przez miłośników rowerów w Nowym Sączu: www.nowysacznarowery.pl.

Czytaj „Dobry Tygodnik Sądecki” – kliknij i pobierz bezpłatnie cały numer:

MAGIK MAŁA
Share on twitter
Share on facebook
INNE POSTY

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

[mailpoet_form id="1"]