Oleniacz: na razie metoda ,,nam nie idzie, ale poprzednik był dramatyczny", sprawdza się

Były prezes Sądeckiej Infrastruktury Miejskiej zabrał głos w sprawie jak określił: ,,tak zwanego audytu", którego skutkiem było złożenie przeciwko niemu zawiadomienia do prokuratury. Zaznaczył, że nie dostał żadnej szansy na złożenie wyjaśnień. Dodatkowo, wtorkowa sesja, na której miał podnieść ww. kwestię, została przerwana, a co za tym idzie - nie mógł przedstawić swojego stanowiska ani przed Radą Miasta, ani przed mieszkańcami. Uważa, iż działania stosowane wobec niego są próbą odwrócenia uwagi od ,,potknięć" nowych władz miasta, które obrały metodę: ,,nam nie idzie, ale poprzednik, to dopiero był dramatyczny". Odbija piłeczkę i wytyka prezydentowi niegospodarność związaną ze zleceniem zewnętrznego audytu za 120 tysięcy złotych. Zapowiada również kilka pozwów, ale o tym w dalszej części artykułu.

21 maja do Prokuratury Rejonowej w Nowym Sączu wpłynęło zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez byłego prezesa zarządu sądeckiej infrastruktury miejskiej, Marka Oleniacza. Złożyła je obecna prezes spółki, Anna Bednarczyk-Maśko. Dotyczyło ono nadużycia udzielonych mu uprawnień lub niedopełnienia ciążącego na nim obowiązku. Jak poinformowali pracownicy ratusza, rzekoma szkoda majątkowa wyrządzona spółce przez byłego prezesa, wynosi co najmniej 337 263,70 zł.

Prezydent w tekście

W czwartkowe popołudnie prezes Oleniacz spotkał się w tej sprawie z dziennikarzami.

- Jeszcze nigdy nie wylano na mnie tyle pomyj, co przez ostatnie kilka dni. Niezmiernie dla mnie dziwna jest metoda działania audytorów. Nie uznali, iż należałoby mnie poprosić o wyjaśnienia, czy to ustne, czy pisemne. Uważam, że to było celowe, bo gdybym złożył takie wyjaśnienia, okazałoby się, że ogromna część tzw. zarzutów, byłaby bezpodstawna - mówił podczas spotkania były prezes Marek Oleniacz.

Podkreślił także, że zgodnie z kodeksem spółek handlowych, ma prawo i obowiązek wypowiadać się, jako były prezes zarządu, podczas tworzenia pewnych dokumentów w spółce, a takiej możliwości nie dostał. ,,Zakopać chłopa zanim zdąży się odezwać" - tak Oleniacz określił metody działania zastosowane wobec niego.

-Tak też traktuję wtorkowe złożenie zawiadomienia przeciwko mnie do prokuratury. Rano złożyłem prośbę, abym mógł się wypowiedzieć na sesji Rady Miasta, a za kilka godzin wpadł wniosek do prokuratury przeciwko mnie. Oczywiście jestem do dyspozycji prowadzących postępowanie. Już wczoraj złożyłem pismo do prokuratury, podałem numer telefonu, adres mailowy, żeby nie było jakichkolwiek problemów z kontaktem ze mną - tłumaczył.

Nie chciał jednak wchodzić w szczegóły związane z przeprowadzonym audytem i odpowiadać na pytania dziennikarzy, gdyż jak stwierdził, "to nie czas i miejsce", a wyjaśniać - jeśli zajdzie taka konieczność - będzie przed prokuraturą, czy też na sesji Rady Miasta.

Niegospodarność i audyt za 120 tysięcy 

- Zarzuca mi się na przykład niegospodarność, bo zamawiałem usługi prawne u różnych prawników. Na stałe obsługiwała nas jedna kancelaria prawna, a ja, dodatkowo zamawiałem specjalistyczne usługi prawne. Odwracając trochę sytuację, zapytam: po co prezydent miasta Nowego Sącza zamówił audyt za ponad 120 tysięcy złotych? - zastanawiał się były prezes.

Marek Oleniacz podkreślał, że w Urzędzie Miasta Nowego Sącza pracuje: co najmniej dwóch audytorów wewnętrznych, kilkunastu prawników, w tym prawie dziesięciu radców prawnych, a także kilkudziesięciu ekonomistów, inżynierów różnych branż i specjalistów w różnych dziedzinach. Ponadto Urząd Miasta posiada wydział bezpieczeństwa i kontroli wewnętrznej z nowym dyrektorem.

- Po co dodatkowo zamawiać audytorów, skoro można to było zrobić własnymi siłami? Mi właśnie zarzuca się takie działania, że zamawiałem dodatkowe usługi, a mogłem to zrobić dostępnymi siłami - tłumaczył.

Zaznaczał, że idąc tym tokiem myślenia, jaki z pewnością przyjęli audytorzy, należałoby stwierdzić, że Rada Miasta, jako organ nadzorczy nad prezydentem, powinna się zastanowić nad złożeniem zawiadomienia do prokuratury o możliwości popełnienia przez prezydenta przestępstwa związanego z działaniem na szkodę miasta przez niegospodarność.

Drugi audyt jako personalny atak 

- 25 lutego br. prezydent radośnie i uroczyście ogłasza, że w spółce SIM przeprowadzono audyt i razem z panią prezes przedstawia wyniki, więc ja się pytam: po co prezydent, czy spółka zamówili kolejny audyt, którego wynik przedstawiono 16 maja? - zastanawiał się były prezes SIM.

W jego opinii działanie było celowe, gdyż poprzedni audyt nie wykazał, ,,tego, co było w zamierzeniu, co chciano wykazać", więc trzeba było zlecić kolejny, bo ,,jak to mówią, jak się chce kogoś dopaść, to można w różny sposób" - stwierdził Marek Oleniacz.

Były prezes zapowiedział, że będzie bronił swojego dobrego imienia. Jak zaznaczył, ma świadomość, iż z tzw. hejtem w Internecie nie sposób walczyć, ale wiele granic zostało przekroczonych i został zmuszony do podjęcia działań. Zakomunikował, iż skieruje sprawę do prokuratury przeciwko audytorom: Romanowi Batko i Januszowi Sosakowi, gdyż podczas prezentacji wyników audytu, wielokrotnie naruszyli jego dobra osobiste.

Marek Oleniacz podkreślił, że nie będzie walczył z każdym, kto pisze ,,źle" na jego temat, bo nie jest to ani w jego naturze, ani nie jest to możliwe. Natomiast radny Koalicji Nowosądeckiej Jakub Prokopowicz przekroczył wszelkie granice i zostanie pozwany, gdyż naruszył jego dobra osobiste dodając wpis odnoszący się/komentujący wyniki audytu.

- Jeżeli ten pan nie rozumie, że nie można wziąć pałki i bić człowieka po głowie, to może sąd go tego nauczy - dodał.

Odwrócenie uwagi od potknięć nowej ekipy? 

Marek Oleniacz podczas konferencji prasowej stwierdził, że jest pierwszym, ale zapewne nie ostatnim byłym prezesem spółki, którego spotyka ,,coś takiego". W jego opinii, te działania są swoistym sposobem na odwrócenie uwagi od niewygodnych tematów.

- Ktoś do mnie mówi: Marek, popatrz co się dzieje... Kończą budowę mostu, pojawia się informacja, że nierówna nawierzchnia, remontują ulicę - w przestrzeni publicznej pojawia się informacja, że zapomnieli o naprawieniu krawężników, budują schronisko i okazuje się, że nawet nie dopilnowali placu budowy. W grudniu wiceprezydent zapowiadał, że projekt stadionu będzie gotowy w lutym, jest maj, nikt projektu nie widział - wyliczał były prezes SIM.

Metoda na ,,kto gorszy"? 

Na zakończenie konferencji prasowej Marek Oleniacz podsumował, iż według niego, nowe władze miasta  "zatrudniły niedoświadczonych i niekompetentnych ludzi, którym niewiele wychodzi, więc przyjęto taktykę, aby pokazać, jacy poprzednicy byli beznadziejni."

- Myślę, że takie zamierzenie miało wystąpienie prezydenta na sesji, gdy po sześciu miesiącach urzędowania, jest dyskusja co dalej z Sandecją, a prezydent wychodzi i mówi, że są jacyś ludzie, ale siądziemy i podyskutujemy. W kampanii wyborczej mówił, że to będzie gotowe. Za chwilę związani z prezydentem ludzie już umieszczają na Facebooku informacje, że ,,no tak, ale poprzednik miał 12 lat i nie wybudował stadionu". Metoda ,,nam nie idzie, ale poprzednik, to dopiero był dramatyczny" na razie się sprawdza, ale nie wiem jak długo. Jestem niewinny. Chcę to podkreślić. Będę walczył z całych sił o zachowanie mojego dobrego imienia - skwitował były prezes SIM.

Sądecka Infrastruktura Miejska do likwidacji. Audyt wykazał szereg nieprawidłowości

Fot. arch. dts24.pl

 

TRADYCJATEXT

1 comment

  1. Stefan 24 Maj, 2019 at 13:45 Odpowiedz

    O niekompetencji to będziesz chłopie mówił jak ktoś z twoich niedoświadczonych następców zrobi przewał na 350 000, a na razie siedź cicho i módl się, żebyś nie musiał tego oddawać.

Wypowiedz się w tej sprawie