Nowy Sącz. Mieszkańcy mają dość smrodu z OSM, który zatruwa im życie od kilku miesięcy. ,,Pomóżcie nam” – apelują

OSM Nowy Sącz

Mieszkańcy osiedla Przetakówka, a w szczególności ulicy Warzywnej, skarżą się na odór, jaki od trzech miesięcy czuć z Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej (ul. Flisaków) w Nowym Sączu. – Nie da się żyć, przez smród nie można otworzyć nawet okna. Prosimy, pomóżcie nam – apelują jednogłośnie sąsiedzi przedsiębiorstwa. Prezes mleczarni obiecuje, że do trzech tygodni uciążliwość zapachowa zdecydowanie się zmniejszy, a do dwóch miesięcy zniknie. WIOŚ przeprowadził kontrolę i stwierdził kilka nieprawidłowości.

Alina Poręba mieszka na ulicy Warzywnej, więc jest niedaleką sąsiadką OSM. Jak przyznaje, temat smrodu z mleczarni pojawił się około 12 lat temu. Wówczas doszło do spotkania mieszkańców z przedstawicielami przedsiębiorstwa, na którym poinformowano, że za uciążliwość zapachową odpowiada wadliwy proces techniczny dotyczący zrzucania ścieków. Finalnie usterkę naprawiono i odór znikł.

– Problem wrócił. Najpierw przez weekendy i porą wieczorową dało się wyczuwać odór. Wróciłam z urlopu kilka dni temu i ten smród jest praktycznie cały czas. Weekend był tragiczny. W niedzielę do godziny 23.00 smród był okropny, rano nie było żadnego, a potem około 8.00 znów się zaczęło. W tej chwili uciążliwość jest cały czas – stwierdza Alina Poręba.

Podobne odczucia ma Alina Wiśniewicz, mieszkanka osiedla, na którym znajduje się spółdzielnia. Z jej obserwacji wynika, iż odór zaczął pojawiać się trzy miesiące temu. Przyznaje, że kiedy uchyliła okna, to nie dało się spać, bo smród był nie do zniesienia.

– Pojawia się o różnych godzinach, praktycznie przez całą dobę. Nie można oddychać. Na początku lipca rozmawiałam z panią wiceprezes OSM, która poinformowała mnie, abym zadzwoniła w sierpniu, bo prezes jest na urlopie. Zadzwoniłam w sierpniu i pierwsze słowa, które usłyszałam od prezesa, to było podziękowanie za nasyłanie kontroli z ochrony środowiska. Później stwierdził, że gdyby kupował dom za 650 tysięcy, to najpierw dobrze by sprawdził środowisko. Budowałam dom w 1978 roku, więc nie wiem skąd pan prezes wziął sumę, którą przytoczył. To nieistotne. Poprosił, żeby mu dać miesiąc, że to naprawią, ale mijają już trzy tygodnie i dalej brak efektu – stwierdza mieszkanka osiedla Przetakówka.

Gabriela Lichoń mieszka od lat w sąsiedztwie mleczarni i również potwierdza, że problem odoru pojawił się jakieś 2/3 miesiące temu. Jednoznacznie stwierdza, iż przez smród nie da się normalnie funkcjonować.

– Otworzenie okna nie wchodzi w grę, nawet jak jest upał. Żyjemy w domu, który był budowany równocześnie z mleczarnią. Mieszkamy na poddaszu i w lecie przez smród z OSM nawet nie możemy okien otworzyć – stwierdza. – Jak rozpalimy grilla i nadejdzie ten smród, to uciekamy do domu, bo nie da się posiedzieć z rodziną na ogrodzie – dodaje.

Mieszkanka Nowego Sącza zaznacza, iż wraz z sąsiadami interweniowała u prezesa przedsiębiorstwa, ale usłyszała, że mogła się nie budować w tym miejscu.

– Ciekawe stwierdzenie, biorąc pod uwagę, iż budowaliśmy się równocześnie z mleczarnią – zaznacza Gabriela Lichoń.

Wspomina również, iż niedawno mieszkańcy Przetakówki borykali się ze smrodem z wysypiska śmieci, a teraz znów pojawił się kolejny problem.

Potrzebujemy pomocy

Od 14 lat Rafał Kogut wraz z rodziną sąsiaduje z mleczarnią. – Na nasze nieszczęście jesteśmy ich najbliższymi sąsiadami, mieszkamy około 100 metrów od oczyszczalni – wyjaśnia.

Od miesięcy mieszkaniec Nowego Sącza prowadzi korespondencję z prezesem Grucą i jak zaznacza, deklaracje o 3-4 tygodniach, w ciągu których sytuacja miała się zmienić, słyszał już trzy miesiące temu.

– Pan prezes od dawna używa tej samej argumentacji i zupełnie niepotrzebnie wprowadza nas w niuanse technologii, co według mnie świadczy tylko o jego bezradności… My nie potrzebujemy wiedzieć jakie sito mleczarnia chce zakupić i że czeka na oferty. My tylko chcemy oddychać czystym powietrzem. Dziś! Bo właśnie dziś mamy do tego prawo. Nie za dwa tygodnie, które trwają już kilka miesięcy – stwierdza stanowczo Rafał Kogut.

Przyznaje, że argument o nieroztropny zakupie domu, czy działki w pobliżu mleczarni również kilkakrotnie usłyszał z ust pracowników OSM. – Uważam go za niegodny i chamski. To OSM mogła w odpowiednim czasie zakupić te nieruchomości i nie dopuścić do sąsiedztwa zabudów mieszkaniowych – dodaje.

Mieszkaniec osiedla Przetakówka zaznacza, iż mleczarnia nie ma prawa wprowadzać jakiejkolwiek uciążliwości poza granice zakładu.

– Ich prawa kończą się na granicy naszych działek… i są od wielu miesięcy łamane – podkreśla.

Tak źle nie było 

Najbliższy sąsiad OSM Rafał Kogut mówi wprost – tak źle nie było nigdy, czyli od lat 70-tych, odkąd uruchomiono oczyszczalnię. 

Z jego relacji wynika, iż sytuacja systematycznie pogarsza się od chwili zmiany zarządu OSM.

– Osobiście uważam, że obecny zarząd prowadzi bardzo agresywną politykę polegającą na zwiększaniu produkcji i zysków. Jednak robią to bez uprzedniego przygotowania i powiększenia wydajności oczyszczalni. Nasze skargi to koszt na jaki są przygotowani. Są bezkarni. Mandat, który otrzymali z WIOŚ, to nie jest kwota, która może cokolwiek zmienić. Obecne Prawo niestety nas nie chroni… taki stan prawny będzie obowiązywał do końca 2023, kiedy to dyrektywy unijne wprowadzą tzw. konkluzje BAT. Zakład będzie wtedy musiał wprowadzić tzw. politykę zarządzania odorami – podsumowuje Rafał Kogut.

Zabrakło dialogu

Radny Grzegorz Fecko przyznaje, iż dziesiątki mieszkańców zgłaszało mu problem uciążliwości zapachowej. Jak zaznacza, radny miejski nie ma narzędzi, oprócz tych ogólnie dostępnych dla wszystkich mieszkańców, aby rozwiązać problem.

– Rozmawiałem z prezesem Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej, jednak nie zauważyłem z jego stroni woli tłumaczenia mieszkańcom sytuacji. Zabrakło rozmowy takiej, jak miała miejsce kilka lat temu, kiedy również pojawił się ten problem – podkreśla radny Fecko.

Zaznacza również, iż nie można mieć pretensji do nowosądeczan, że mieszkają na tej, a nie innej ulicy.

– Zabrakło poważnej rozmowy i deklaracji, która dałaby mieszkańcom poczucie bezpieczeństwa i nadzieję na rozwiązanie problemu – dodaje. – Zabrakło również refleksu sprzed lat, kiedy rozwiązywaliśmy ten problem. Ówczesny zarząd zadział szybko, a obecnie musiało dojść do tego, że mieszkańcy nie wytrzymali i zaczęli komunikować się z instytucjami i mediami – zaznacza.

Odór zniknie 

Prezes Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej Paweł Gruca przyznaje w rozmowie z naszą redakcją, iż momentami w pobliżu przedsiębiorstwa może pojawiać się uciążliwość zapachowa.

– Tłumaczę sąsiadom, że robimy wszystko, aby się tego odoru pozbyć, ale to wymaga czasu, analiz, rozmów eksperckich z technologami oczyszczalni ścieków. Potrzebujemy urządzeń specyficznych, które nie siedzą na półkach sklepowych, tylko wszystkie są na zamówienie. Pierwszą inwestycję będziemy realizować do trzech tygodni i już ona powinna przynieść rezultat. Chcemy zbudować podczyszczalnię ścieków surowych, która za pomocą sit mechanicznych będzie oczyszczała ścieki tak, aby do rowów biologicznych, które mamy, szły mniejsze obciążenia ściekowe – stwierdza prezes OSM.

Szef mleczarni dodaje, iż mankamentem jest to, że biologiczne rowy są otwarte, stąd ten odór. Jednocześnie zaznacza, iż przez wzgląd na dużą ich powierzchnię, bardziej opłacalne byłoby zamknięcie przedsiębiorstwa, niż zamknięcie rowów. Drugim krokiem, który ma poprawić sytuację, jest zakup flotacji, czyli urządzenia odtłuszczającego i odbiałczającego zawiesinę, która znajduje się w ściekach. Ta inwestycja ma zostać zrealizowana do dwóch miesięcy. Łączny koszt zadań opiewa na kwotę około 600 tysięcy złotych.

Prezes Paweł Gruca przyznaje, iż faktycznie OSM produkuje teraz więcej, gdyż gastronomia została ,,odmrożona” przez rząd.

– Przez sytuację covidową mieliśmy przestój, co przełożyło się na na minusowy wynik finansowy. Chcemy przez okres wakacyjny nadgonić trochę, bo nie mielibyśmy na wypłaty dla pracowników. Od maja były zablokowane restauracje, domy wczasowe, a my jesteśmy głównymi dostawcami towaru. Nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że nic nie robimy. Cały czas działamy, aby zwalczyć odór, ale na same wyniki badań czekamy 3-4 tygodnie, aby dobrać odpowiedni sprzęt – podkreśla prezes Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej.

Niezapowiedziana kontrola WIOŚ

Magdalena Gala z Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Krakowie przekazała naszej redakcji, iż w związku z wpływającymi do Delegatury interwencjami mieszkańców ul. Warzywnej, w okresie 29.06.2021 r.-26.07.2021 r. przeprowadzona została kontrola instalacji w OSM. Sprawdzono kwestię przestrzegania przepisów i decyzji administracyjnych w zakresie ochrony środowiska. Kontrolę przeprowadzono bez wcześniejszego zawiadomienia.

– W dniu rozpoczęcia kontroli pobrana została do analizy średniodobowa próbka ścieków oczyszczonych odprowadzanych z kontrolowanej oczyszczalni do rzeki Dunajec. Analiza pobranej próbki wykazała przekroczenia w zakresie stężeń zanieczyszczeń: BZT5, ChZTCr, zawiesina ogólna, substancje ekstrahujące się eterem naftowym w stosunku do wartości dopuszczalnych, wskazanych w posiadanym przez podmiot eksploatujący oczyszczalnię pozwoleniu wodnoprawnym określającym warunki odprowadzania ścieków oczyszczonych do wód rzeki Dunajec – informuje rzeczniczka krakowskiego WIOŚ.

Przedstawicielka inspektoratu zaznacza, iż w trakcie kontroli ustalono również, że niesprawny był przepływomierz służący do pomiaru ilości ścieków odprowadzanych do odbiornika. Ponadto stwierdzono naruszenie dokumentacyjne niemające bezpośredniego wpływu na prace instalacji. Kontrola w zakresie zagospodarowania osadów ściekowych wytwarzanych w procesie oczyszczania ścieków wykazała, że odpad ten magazynowany jest w kontenerze na terenie oczyszczalni, a po jego zapełnieniu na bieżąco przekazywany uprawnionym podmiotom.

– W odniesieniu do zgłaszanej przez mieszkańców ul. Warzywnej uciążliwości zapachowej kontrolowanej oczyszczalni wskazuje się, że obecnie brak jest uregulowań prawnych w zakresie emisji odorów do środowiska tj. rozporządzenia określającego wartości odniesienia substancji zapachowych w powietrzu i metody oceny zapachowej jakości powietrza, o którym mowa w art. 222 ust. 5 ustawy z dnia 27 kwietnia 2001 roku Prawo ochrony środowiska (t.j. Dz. U. 2020 poz. 1219  z późn. zm.) – WIOŚ nie posiada zatem możliwości określenia stopnia uciążliwości tego zapachu, ani też podjęcia innych działań w tym zakresie – stwierdza przedstawicielka WIOŚ.

Jednocześnie podkreśla, iż zapach czy też odór jest niemierzalny, zaś jego odczuwanie w każdym przypadku ma charakter subiektywny. W związku z powyższym zapachy, pomimo iż mogą być uciążliwe, nie są badane. Rzeczniczka Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska dodaje, iż uciążliwość zapachowa w przypadku tego typu instalacji zwykle wskazuje na nieprawidłowości w zakresie skuteczności oczyszczania ścieków, co już jest mierzalne i regulowane przepisami. W trakcie kontroli przeprowadzonej w okresie 29.06.2021 r.-26.07.2021 r. stwierdzono nieprawidłowości w pracy instalacji do oczyszczania ścieków przemysłowych i obowiązkiem eksploatującego kontrolowaną oczyszczalnię będzie przywrócenie instalacji do pełnej sprawności, która powinna ograniczyć uciążliwość zapachową związaną z jej eksploatacją.

– W związku ze stwierdzonymi w trakcie kontroli, wyżej wymienionymi naruszeniami osoba odpowiedzialna ukarana została mandatem karnym i zarządzeniami pokontrolnymi zobowiązana zostanie do usunięcia stwierdzonych nieprawidłowości. Ponadto do organu, który udzielił Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej pozwolenia wodnoprawnego na odprowadzanie ścieków do środowiska, skierowane zostanie wystąpienie informujące o ustaleniach kontroli oraz przekazane zostaną wyniki przeprowadzonych analiz – poinformowała naszą redakcję przedstawicielka WIOŚ.

 

 

 

 

 

 

 

Fot. arch. Google Street View 
Share on twitter
Share on facebook
INNE POSTY

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zapisując się na newsletter oświadczam, że zapoznałem się z informacją nt. przetwarzania danych znajdującą się w oraz , dostępnymi na stronie internetowej.