5. SJF: Siergiej Wowkotrub Gypsy Swing Quintet [RELACJA]

5. SJF: Siergiej Wowkotrub Gypsy Swing Quintet [RELACJA]

Był wielki Wow – było wielkie wow, były brawa, pohukiwania i euforia! Siergiej Wowkotrub Gypsy Swing Quintet zaprezentował się starosądeckiej widowni od najlepszej strony – jedynej możliwej. Nie tyle jako grupa biegłych w swoim fachu instrumentalistów, znakomitych anegdociarzy i andrusów, ale przede wszystkim jako ferajna, która z niejednego pieca historii chleb jadła. A jest to szczególny rodzaj scenicznego stawania się, które – oprócz spełnienia obietnicy wielkiej rozrywki na światowym poziomie, jest w stanie wyłożyć w pigułce koncertowej hulajduszy genezę, peak i zmierzch tego, skąd wyłoniliśmy się muzycznie i w czym utonęliśmy.

Można powiedzieć, że niedziela była dla nas. Spadkobiercy legendarnego Django Reinhardta i Stephana Grappelliego w składzie: Siergiej Wowkotrub (skrzypce), Jacek Serczyk (gitara), Jakub Mietła (akordeon), Tomasz Kobiela (gitara) oraz Piotr Górka (kontrabas), oprowadzili  publiczność po tych mniej i tych bardziej oczywistych standardach gypsy swingu, w błyskotliwych aranżach – bez pozerstwa i quasi-narracyjności zapuszczającej się w rejony nieznośnej egzaltacji i taniego rozemocjonowania.

Siergiej Wowkotrub | fot. Andrzej Rams

Wirtuozeria, zgranie, ale i temperament, pomysł oraz muzyczny luz co rusz dawały o sobie znać w kolejno zapodawanych numerach: „Lulu Swing” Lulu Reinhardta, słynnym jazz-standardzie „Shine” Forda Dabneya czy wzorowanym na aranżacji Ninine Garcii „Paquito” Paquito Lorier. Ale im dalej w swing, tym więcej kołysania, które raz po raz łapało za serce i biodra, jak nie w „Mélodie au Crépuscule” Django Reinhardta i „Made in France” Bireli Lagrene’a, to w „The Sheik of Araby” Teda Snydera i luźno inspirowanej utworem „Podmoskovnye vechera”, jedynej autorskiej tego wieczoru kompozycji SWGSQ – „Podmyszkowskich wieczorach”. Ostatnie chwile niedzielnego koncertu wypełniły: „Je Suis Seule Ce Soir” Paula Duranda, „Historia de un Amor” Carlosa Elety Almarána, „China Boy” Phila Boutelje i Dicka Winfree oraz „Sweet Atmosphere (Douce Ambiance)” Django, z również jego „Micro” na bis.

I tak oto, w ujęciu ukraińskiego lidera i wirtuoza skrzypiec, Siergieja Wowkotruba, rozpasana improwizacja podawała rękę nieokiełznanej wyobraźni. A wszystko to na kanwie hot-jazzowych numerów i standardów, co finalnie przełożyło się na wielką muzyczną ucztę z poszanowaniem dla własnego instrumentarium oraz historii europejskiego jazzu.

Jakub Mietła | fot. Andrzej Rams

Cały skład SWGSQ doskonale ze sobą harmonizował. Sceniczne obycie, werwa i maestria w działaniu, uwydatnione w dynamicznych solówkach i płynnych przejściach, stanowiły niemałą zanętę dla słuchaczy, by wspólnie odbyć fascynującą podróż po dźwiękach niebylejakich: po części podwórkowych, po części klubowych; dynamicznych i rytmicznych, zawadiackich i flirciarskich, skocznych i szpanerskich. W każdym z utworów pomysłowość artystów nie znała granic, obnosiła się bogactwem hot-jazzowego rozmachu, a muzyczny luz sprawiał, że atmosfera koncertu była jednocześnie ekscytująca i relaksująca. To wyjątkowe połączenie umiejętności technicznych, kreatywności i swobody wyrazu w pełni oddawało sens stojący za gatunkiem: by dać się porwać, by dać się zniewolić, by dać sobie wpompować w krwiobieg ten jakże zręcznie odczarowujący smętną rzeczywistość zabawowy swing.

Pod względem formy i treści niedzielny gig został przygotowany z niezwykłą starannością oraz artystycznym czuciem siły, emocji i czasu. I chociaż do zakończenia 5. edycji Sącz Jazz Festival pozostały jeszcze dwa tematy, to już z pełną świadomością mogę stwierdzić, że Siergiej Wowkotrub Gypsy Swing Quintet ma wszelkie wymagane papiery, by stać się highlightem całego wydarzenia. Wynika to nie tylko z oryginalnego podejścia do gramatyki jazzowej improwizacji z poziomu kultury i tradycji czy filozofii języka, lecz również, a może przede wszystkim, z czerpania dzikiej przyjemności z „robienia muzyki” dworującej sobie ze schematów i oczywistości.

Fot. Andrzej Rams

Festiwal został dofinansowany ze środków Ministerstwa Sportu i Turystyki w ramach projektu „Wzmocnienie marek turystycznych i produktów sieciujących w Dolinie Popradu”.

znak