Wyniki badań pieniącej się Łubinki. Sprawdzono nowosądecki basen, ale winowajcą piana gaśnicza

Początkiem sierpnia nasz Czytelnik bił na alarm, że w potoku Łubinka pojawiła się gęsta piana. Mieszkańcy Nowego Sącza snuli domysły, co mogło zanieczyścić lustro wody. Niektórzy komentujący winowajcy upatrywali w zmodernizowanym basenie. Jak wspominali, w przeszłości, kiedy funkcjonował ,,w starym wydaniu”, problem pojawiał się często, rzekomo przez chlorowanie w nim wody i wypuszczanie jej do Łubinki. Tego nie potwierdziły badania i ,,dochodzenia” WIOŚ. Jednak i tym razem Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska sprawdził ,,nowe” kąpielisko, które oficjalnie otwarto 1 sierpnia.

– Przeprowadzona przez WIOŚ kontrola nowo wybudowanego basenu nad Łubinką wykluczyła możliwość odprowadzania zużytych wód z basenu do Łubinki. Zużyta woda jest odprowadzana do kanalizacji sanitarnej, a “stary” wylot który odprowadzał wody z basenu w poprzednim rozwiązaniu technicznym został zaczopowany i w sposób trwały uniemożliwia jakiekolwiek odprowadzanie wód z basenu do rzeki. Zastosowane rozwiązania techniczne w “nowym” basenie gwarantują ochronę wód przed wpływem zanieczyszczeń – poinformowała naszą redakcję Ewa Gondek – Kierownik Delegatury WIOŚ w Nowym Sączu.

Winowajcą piana gaśnicza

Piana na Łubince pojawiła się 2 sierpnia w godzinach porannych. Tuż po południu tego samego dnia inspektorzy ochrony środowiska dokonali oględzin potoku od mostu drogowego w okolicy ronda (skrzyżowanie ulic Witosa i Tarnowskiej) do wysokości basenu kąpielowego. Nie stwierdzili jednak śladu pienienia się wód. Wcześniej na prośbę kierowniczki nowosądeckiego oddziału WIOŚ, strażnicy miejscy pobrali próbkę wody wraz z pianą.

– Piana utrzymywała się prawdopodobnie kilkanaście minut, a do jej rozproszenia doszło najprawdopodobniej po kilkudziesięciu minutach – informowała wówczas Ewa Gondek z WIOŚ.

Jak wyjaśniała, już na pierwszy rzut oka można było wywnioskować, że piana nie ma charakteru naturalnego. Próbka trafiła do analizy laboratoryjnej. Okazało się, iż winowajcą była piana gaśnicza, która spowodowała czasowe spienienie na wodach Łubinki.

– Podczas płukania sprzętu gaśniczego po akcji gaśniczej, piana (surfaktanty anionowe) ze sprzętu gaśniczego dostały się do kanalizacji opadowej będącej na terenie należącym do straży pożarnej przy ul. Witosa, a następnie wylotem do potoku. Analiza próbki potwierdziła obecność surfaktantów anionowych – przekazała naszej redakcji Ewa Gondek.

Paliły się podkłady kolejowe 

W nocy, 2 sierpnia, w Stróżach (gmina Grybów) doszło do pożaru podkładów kolejowych. Tuż przed godziną 1:00 na miejsce zadysponowano strażaków z JRG nr 1 w Nowym Sączu oraz 5 zastępów z OSP Stróże, Biała Niżna, Polna oraz Wyskitna. Płonął drewniany stos podkładów o wysokości około 4 metrów i wymiarach około 15 m na 10 m.

Strażacy po dotarciu na miejsce, natychmiast zaczęli gasić pożar wodą. Dla bezpieczeństwa polewali nią również budynek hali, która była potencjalnie zagrożona. Do walki z ogniem użyli także ciężkiej piany. Działania ratowniczo-gaśnicze trwały cztery i pół godziny. Po ich zakończeniu, strażacy wrócili do swoich jednostek i czyścili sprzęt, w tym węże użyte podczas akcji. Tak samo zrobili funkcjonariusze Państwowej Straży Pożarnej w Nowym Sączu, którzy w sąsiedztwie mają właśnie potok Łubinka i jak się okazało – to było przyczyną czasowego spienienia się wód Łubinki.

Więcej o akcji przeczytacie —>TUTAJ

Fot. arch. PSP/ Czytelnik 

Potok Łubinka w pianie. Próbki trafiły do analizy laboratoryjnej

Stróże: pożar sterty podkładów kolejowych. Strażacy brodzili w pianie gaśniczej [zdjęcia]

Share on twitter
Share on facebook
INNE POSTY

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zapisując się na newsletter oświadczam, że zapoznałem się z informacją nt. przetwarzania danych znajdującą się w oraz , dostępnymi na stronie internetowej.