Waży się decyzja warta miliony: biuro rzecznika przedsiębiorców może być w Nowym Sączu, w kolebce milionerów

W piątek, 12 stycznia, sejmowa Komisja ds. Deregulacji zajmie się opracowanym przez Ministerstwo Rozwoju projektem Ustawy o Rzeczniku Małych i Średnich Przedsiębiorców oraz poprawką jaką zgłosił do ustawy Klub Jagielloński proponując, aby biuro rzecznika było pierwszą centralną instytucją ulokowaną nie w Warszawie, tylko w Nowym Sączu. O pomyśle Klubu Jagiellońskiego informowaliśmy w grudniu. Pojawiła się wówczas myśl, że inicjatywa ta mogłaby uratować upadający Park Technologiczny, który byłby dla biura rzecznika idealną siedzibą. 

wsb3

Korzyści płynących z uwzględnienia poprawki proponowanej przez Klub Jagielloński jest mnóstwo. Pokłosiem tej decyzji będzie nie tylko impuls do rozwoju Sądecczyzny i stworzenie nowych miejsc pracy, ale i szansa na powrót w rodzinne strony sądeczan, którzy obecnie pracują w innych miastach lub za granicą. Projekt ustawy przewiduje roczny budżet dla biura na poziomie 180 zł.

Inicjatywę mocno wspierają sądeccy przedsiębiorcy. Na biurko nowej szefowej resortu Przedsiębiorczości i Technologii Jadwigi Emilewicz, ma trafić list z apelem o przyjęcie poprawki Klubu Jagiellońskiego podpisany przez kilkudziesięciu przedsiębiorców. Będą na nim między innymi autografy Ryszarada Florka, Ryszarda Fryca, Krzysztofa Pawłowskiego, Andrzeja Wiśniowskiego, Zygmunta Berdychowskiego…

Składam swój podpis DRUKOWANYMI LITERAMI – deklarował wczoraj twórca Fakro Ryszard Florek.

To świetny pomysł. Historia zatoczyłaby koło… myślę o eksperymencie sądeckim, z którego kiedyś Nowy Sącz zasłynął i który może w nieco innym wymiarze dokonać się teraz, dzięki ulokowaniu biura rzecznika przedsiębiorców właśnie tutaj – powiedział w rozmowie z Dobrym Tygodnikiem Sądeckim  biznesmen Ryszard Fryc. – Ulokowanie tej instytucji w Brainville to świetny pomysł. Serce boli, gdy patrzę na ten obiekt, który ma ogromny potencjał i powinien służyć ważnym dla regionu i kraju celom.

Pomysłodawcy tej inicjatywy mają we mnie sojusznika. Sądecczyzna to miejsce, gdzie ludzi przedsiębiorczych jest najwięcej. W Warszawie, Krakowie, Poznaniu taka instytucja nie zostanie zauważona, u nas spełni ogromnie ważną rolę. To pierwszy argument,  a drugi, zimny i chłodny, ale równie ważny: w ten sposób można uratować Park Technologiczny, miejsce, które z myślą o przedsiębiorcach było budowane – powiedział w rozmowie z nami założyciel nowosądeckiej Wyższej Szkoły Biznesu, obecny  jej prezydent dr Krzysztof Pawłowski.

Wiążącą deklarację poparcia dla inicjatywy złożył też cały zarząd firmy Wiśniowski na czele z Andrzejem Wiśniowskim, twórcą potęgi największego producenta bram garażowych, przemysłowych i systemów ogrodzeniowych w Polsce.

Każda inicjatywa zmierzająca do demonopolizacji Warszawy w sprawie umiejscowienia tego typu instytucji jest cenna i podpisuję się pod nią z pełnym przekonaniem, że powinien to uczynić każdy rozumny człowiek – powiedział Zygmunt Berdychowski, organizator Forum Ekonomicznego w Krynicy Zdroju.

Od początku w realizacji pomysłu wspiera Klub Jagielloński Jacek Powałka, jeden wychowanków nowosądeckiej „kuźni” kadr zarządzających jaką stała się przed laty Wyższa Szkoła Biznesu. O  talent Jacka Powałki upomniały się między innymi InPost, Meteor Mobile Communications, France Telecom, Great Open House, dla których pracował. Dziś pracuje w Berlinie na stanowisku dyrektora ds. Strategii Expondo.de, firmy działającej w branży ecommerce w 27 krajach świata, ale jak podkreśla, nigdy nie zerwał więzi z Sądecczyzną.

Inicjatywa ulokowania biura rzecznika przedsiębiorców w Nowym Sączu jest na wskroś wiarygodna. W Nowym Sączu bije serce polskiego biznesu, na Sądecczyźnie odbywa się największe w naszej części Europy Forum Ekonomiczne, tutaj jest największe w kraju skupisko milionerów. Ten region ma coś, co mogę określić jako kod DNA przedsiębiorczości albo kwintesencję kodu na sukces: wszystko jest tutaj pod górkę, dosłownie i w przenośni. Trudny dojazd, odebrana ranga miasta, które kiedyś było stolicą województwa, dramatyczna komunikacja… A mimo to region się dynamicznie rozwija.  I jeszcze jeden bardzo ważny argument: kogo pytać, z kim konsultować ważne dla polskich przedsiębiorców regulacje, jak nie z grupą milionerów, którzy w tym miejscu mając tak pod górkę osiągnęli takie sukcesy. W każdej chwili można z nimi zorganizować warsztaty, z ich udziałem szukać najlepszych rozwiązań. Oni tutaj się spotykają, tutaj chodzą na piwo… Zebrać ich razem w innym miejscu na świecie graniczyłoby z cudem, a tutaj to realne – przekonuje Jacek Powałka.

We wsparcie Klubu Jagiellońskiego w rozpowszechnieniu informacji o ważących się losach lokalizacji biura rzecznika przedsiębiorczości zaangażowały się dwie nowosądeckie redakcje: Dobrego Tygodnika Sądeckiego i Radia Kraków.

Cały czas napływają do nas głosy na „TAK” dla pomysłu ulokowania tej instytucji w Nowym Sączu. Będziemy o nich informować na bieżąco.

List przedsiębiorców do Pani Minister Jadwigi Emilewicz można przeczytać TUTAJ.

Klaudia Kulak, Iwona Kamieńska

fot. Brainville; dts24

Centralna instytucja z siedzibą w Nowym Sączu: rzecznik przedsiębiorców. Pomysł na ocalenie Brainville?

fot: https://brainville.pl/media/galeria/

KOMORA
Share on twitter
Share on facebook
INNE POSTY

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zamiast wzruszającego wstępu

Jesteś tak dobry, jak twój ostatni mecz

10 lat temu (słownie dziesięć) 30 września ukazał się pierwszy numer „Dobrego Tygodnika Sądeckiego” (zwanego dalej DTS). Z tej okazji dokładnie 10 lat później oddajemy do rąk Czytelników nową odsłonę naszego portalu dts24.pl.

A wracając do jubileuszu, po długiej i burzliwej naradzie nie doszliśmy jednak do porozumienia – cieszyć się czy martwić z tego powodu? Cieszyć, bo to zawsze miło dojść do jakiegoś punktu. Martwić, bo choć wytrwali w marszu, to jednak jesteśmy starsi o dekadę.

Świętowanie jubileuszy pachnie naftaliną starej szafy, a już na pewno muzealną ekspozycją. A do muzeum jeszcze nam niespieszno. To już na cmentarz było zdecydowanie bliżej, wszak jakiś czas temu w konkurencyjnych mediach ukazały się dwa nasze nekrologi. I jak tu nie wierzyć w mądrości ludowe? Mówią, że umarłeś? Wróży ci to długie życie. O tych nekrologach DTS to byśmy już nawet nie pamiętali, ale Jerzy Wideł przypomniał na 27 stronie. Wiadomo, Wideł mieszka najbliżej cmentarza i pasjami czytuje nekrologi.

Zatem jubileusz bierzemy z marszu, bez ckliwych przemówień, ronienia łzy, ani też bez zbędnego zadęcia. Ot, pogrzebaliśmy trochę w starych zdjęciach, pofatygowaliśmy się sprawdzić co słychać u kilku bohaterów tekstów z tamtego 30 września i w zasadzie tyle. No dobrze, poprosiliśmy jeszcze prasoznawców i speców od mediów o krótki wykład, jak to jest z tą prasą lokalną (str. 14-15). Wychodzi na to, że ciągle nieźle. Przedwczesne również okazały się pogłoski o rychłej śmierci papieru jako nośnika różnych treści. DTS oczywiście nie upiera się, że wersja papierowa gazety jest nieśmiertelna i oddamy nie za nią życia. Wszak coraz więcej naszych czytelników wybiera niepapierową wersję gazety. Papier to jednak papier – prestiż i elegancja. A w internecie każdy stragan z jarzynami ma dzisiaj swoją stronę (z całym szacunkiem dla warzyw, powinno się je zjadać trzy razy dziennie).

Trendy są zresztą lekko odwrotne, a przecież wiadomo, że dziś wszelkie trendy wyznacza Facebook. No więc Facebook jakiś czas temu uznał, że dla swoich najlepszych klientów stworzy ekskluzywny, bezpłatny magazyn „Grow”. No, bo papier to prestiż (chyba już wspominaliśmy), a nie byle post na osi czasu. DTS identycznie – dla naszych najlepszych na świecie Czytelników tworzymy ekskluzywny, bezpłatny magazyn. Bo chcemy, żebyście poczuli się docenieni. Czy to nie jest piękne – wcale nie musicie być najlepszymi biznesowymi partnerami Marka Zuckerberga, by ktoś wyłącznie z myślą o Was tworzył ciekawe treści.

No i to by chyba było na tyle, jeśli chodzi o 10-lecie ukazania się pierwszego numeru DTS. Tyle się przez te lata wydarzyło ciekawych rzeczy (najważniejsze przypominamy na str. 16), ale przecież nie będziemy się tu wzruszać minionymi dokonaniami. Wyznajemy raczej starą piłkarską zasadę „Jesteś tak dobry, jak twój ostatni mecz”. I cóż z tego, że wygrałeś już 100 meczów. Najważniejsze jest to, czy masz plan, jak wygrać dziesięć i dwadzieścia następnych. Nasze głowy pełne są pomysłów na najbliższe tygodnie i miesiące, potrzebujemy tylko sprzyjających warunków, aby je zrealizować. No i co mamy teraz napisać, że czasy są ciężkie, a przyszłość niepewna. Tyle to wiemy, przecież wszyscy mają pod górkę. A kto akurat ma z górki, też musi uważać, żeby się za mocno nie rozpędzić, bo potem wielkość guza jaki można sobie nabić jest wprost proporcjonalna do osiągniętego rozpędu.

Cieszymy się, że możemy robić dla Was coś ciekawego i pożytecznego. Od 10 lat napędzamy się naszym wrodzonym optymizmem, na równi zresztą jak reklamami, które na naszych łamach zamieszczacie. No i tu trafiamy na błędne koło filozoficznie – nie byłoby tak wielu Reklamodawców, gdyby DTS nie miał tak wielu Czytelników. Nie byłoby tak licznych Czytelników, gdyby Reklamodawcy nie utrzymywali gazety na zadowalającym wszystkich poziomie. Prawda, jaka piękna puenta?

Oczywiście chcielibyśmy Was wszystkich uścisnąć z okazji urodzin, ale pamiętamy, że trzeba zachować dystans społeczny. Nie znaczy to wcale, że podchodzimy do tego wszystkiego z dystansem. Wręcz przeciwnie. Wzruszamy się!

Redakcja DTS

Przeczytaj jubileuszowe wydanie „Dobrego Tygodnika Sądeckiego”: