Sursum Corda. Nowosądecki dobrowskaz dla całego świata

Sursum Corda. Nowosądecki dobrowskaz dla całego świata

Wyobraź sobie siebie w najradośniejszym czasie swojego życia. Cieszysz się każdym dniem, zachwycasz się słońcem, tańczysz w deszczu, marzysz, planujesz przyszłość i nagle w jednej sekundzie spadasz w dół… Słyszysz diagnozę, która podcina skrzydła. Wszystko się w Tobie rozsypuje, łącznie z marzeniami. W myślach pulsuje ci cierpkie słowo: koniec. Najpierw próbujesz postawić przy nim pytajnik. Jeśli nie uwierzysz w pytajnik – poddajesz się. Jeśli uwierzysz – próbujesz walczyć, jednak prędko orientujesz się, że w pojedynkę nie masz najmniejszych szans. Wtedy najbardziej na świecie potrzebujesz kogoś, kto doda ci skrzydeł, wymaże z myśli słowo: koniec i będzie towarzyszył w drodze do nadziei. Kogoś, kto zadziała jak drogowskaz – dobrowskaz.

***

Aneta spadła dosłownie. Z dużej wysokości. O lekarzy usłyszała, że prawdopodobnie nigdy już nie stanie na własnych nogach.

Koniec. Pytajnik… Ból… Próba walki… Pytajnik się chwieje… W jego miejsce wciska się wykrzyknik… Boli…

I wtedy pojawia się drogowskaz a na nim dwa słowa: Sursum Corda. Znika „koniec”. Znikają pytajnik i wykrzyknik. Pojawia się myśl: „w drogę…”. Już wiesz, że ktoś będzie ci towarzyszył. Że powalczy z Tobą, o Ciebie i Twoje marzenia.

Aneta jest jedną z wielu podopiecznych nowosądeckiego Stowarzyszenia Sursum Corda. Zanim zdarzył się wypadek, który sprawił, że nogi trzeba było zastąpić kołami, bardzo chciała zostać mamą. Wydawało się, że to nierealne w jej sytuacji. Dziś cieszy się cudowną córeczką.

Mam dla kogo walczyć o powrót do sprawności, więc będę walczyć do skutku. Pierwsze kroki z pomocą balkonika już udało mi się postawić. Jeśli nie braknie ludzi, którzy zechcą pomóc, jeszcze zatańczę! Obiecuję – mówi.

***

O to, żeby takich ludzi nie brakło, dba armia wolontariuszy i pracowników Stowarzyszenia z Nowego Sącza. Docierają do dobroczyńców w najdalszych zakątkach świata, organizują pomoc finansową, rzeczową, logistyczną, pomagają w zdobyciu sprzętów, które ludziom chorym i niepełnosprawnym ułatwiają codzienność, dają szansę na aktywność i na przeżywanie radości.

W jakiej skali? Wystarczy zajrzeć pod internetowy adres: www.sc.org.pl albo chcepomagac.org. Oba te „sursumowe” miejsca zmieniają ludzi, kuszą do tego, aby tam wracać. Wystarczy zagłębić się w zgromadzone tam historie, aby myśl: „chcę pomagać”, wyrzeźbiła się w głowie na dobre. Jeśli się wyrzeźbi i pchnie do działania – pojawiają się emocje, które uzależniają. Wzruszenie. Radość. Nadzieja. Wiara w cud, który dzieje się za sprawą drugiego człowieka.

Można pomagać finansowo – dokładając cegiełkę do funduszu przeznaczonego na leczenie, rehabilitację lub wsparcie podopiecznych stowarzyszenia, którzy znaleźli się w losowych tarapatach.

Można pomóc rzeczowo – na przykład podejmując się misji bycia Dyplomowanym Mikołajem i zorganizowania świątecznych upominków dla dzieciaków z rodzin, w których liczy się każda złotówka, aby można było przeżyć od pierwszego do pierwszego.

Można pomóc na mnóstwo innych sposobów.

***

„W Górę Serca” to nie tylko nazwa. To motto ludzi, którzy działają pod szyldem stowarzyszenia. Już podczas pierwszego kontaktu z nimi wiadomo, że mamy do czynienia z osobami dysponującymi niesamowitą empatią, dobrocią, chęcią pomagania innym, pragnącymi odwdzięczyć się ludziom za niesioną przez nich pomoc – mówią Katarzyna i Kamil Chełmeccy.

Ich drogi (…)

Cały tekst przeczytasz w najnowszym wydaniu DTS – bezpłatnie pod linkiem: