Sandecja zaskoczyła rywali i kibiców

Zespół MKS Sandecja pewnie pokonał Stomil Olsztyn nokautując rywali już w pierwszej połowie. Ze znakomitej strony pokazał się Mariusz Gabrych zdobywca dwóch goli. Biało czarni zaskoczyli rywali i kibiców skuteczną i dobrą grą.

Renault2

Sandecja Nowy Sącz - Stomil Olsztyn 3:0 (3:0)
1:0 Gabrych 12, 2:0 Gabrych 15, 3:0 Michal Piter-Bućko 37.
Żółte kartki: Kun - Sobczak.
Sędziował: Jacek Małyszek (Lublin).
Sandecja: Bielica - Baran, Flis, Piter-Bućko - Danek, Kun (90 Kałahur), Chmiel, Walski, Kanach, Ogorzały (81 Małkowski) - Gabrych (74 Korzym).
Stomil: Skiba - Bucholc, Remis (24 Szota), Mosakowski, Straus - Siemaczko, Pałaszewski (71 Hinokio), Hajda, van Huffel, Gancarczyk (64 Skrzecz) - Sobczak.

To był ciekawy mecz, ale wynik nie oddaje tego co działo się na boisku przy ul. Kilińskiego. Początek spotkania należał do zespołu przyjezdnych, którzy do 7 minuty nie opuszczali połowy Sandecji. W 2 minucie Sobczak trafił do siatki biało czarnych, ale arbiter odgwizdał pozycję spaloną. Po meczu zawodnik twierdził, że ruszył do piłki równo z podaniem. Napór Stomilu trwał, ale dopiero w 8 minucie Sandecja przeprowadziła swoją pierwszą akcję na bramkę rywali. Z prawej storny boiska piłkę na pole karne dośrodkował Chmiel dośrodkował, ale strzał Danka wyłapał Skiba. Sandecja ruszyła do ataków i w 12 minucie Chmiel przedłużył podanie od Pitera-Bućko, a będący na polu kranym Mariusz Gabrych mocnym strzałem pokonał bramkarza Stomilu. Rywale ruszyli do odrabiania strat, ale zamiast tego stracili kolejnego gola. W 15 minucie Piotr Skiba, popełnił błąd zagrywając zbyt lekko do partnera. Piłkę przejął Mariusz Gabrych podwyższając wynik meczu na 2:0.

Po pół godziny gry powinien paść kolejny gol, ale strzała Damiana Chmiela intuicyjnie obronił bramkarz z Olsztyna. Mimo niekorzystnego wyniku piłkarze Stomilu cały czas atakowali. Bliski sukcesu był Szot, ale jego uderzenie było minimalnie niecelne. W 37 minucie kolejna kontra Sandecji okazała się skuteczna. Piłkę z rzutu rożnego (pierwszy w wykonaniu biało czarnych) dośrodkował Damian Chmiel. W polu karnym najwyżej wyskoczył Michał Piter-Bućko i głową skierował piłkę do siatki olsztynian.

Po przerwie Sandecja zaczęła od ataków, ale niewiele z tego wynikało. Wraz z upływem czasu gospodarze bardziej skupiali się na utrzymaniu wyniku niż jego podwyższeniu. Piłkarze Stomilu całą drugą połowę atakowali. Byli częściej przy piłce, więcej strzelali, ale drużyna z ul. Kilińskiego dobrze się broniła pewnie wygrywając mecz.

PUMA

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zapisując się na newsletter oświadczam, że zapoznałem się z informacją nt. przetwarzania danych znajdującą się w oraz , dostępnymi na stronie internetowej.