Zależy nam, by nasz klub jeszcze mocniej zagościł w świadomości mieszkańców – mówi Grzegorz Stawiarski, prezes Zarządu i współwłaściciel MKS Sandecja.
Jak Pan ocenia pierwszy rok po przejęciu Sandecji? Coś Pana szczególnie zaskoczyło?
To był bardzo intensywny rok, pełen wyzwań, ale również ogromnej satysfakcji. Wiedziałem, że prowadzenie klubu piłkarskiego to odpowiedzialność i codzienna praca, natomiast zaskoczyła mnie skala emocji, jakie towarzyszą tutaj każdej decyzji, każdemu meczowi. Najbardziej pozytywnie odebrałem zaangażowanie kibiców, sponsorów oraz ludzi pracujących w klubie. Widać, że Sandecja jest ważna dla całego regionu. Oczywiście były też trudniejsze momenty, zwłaszcza sportowe, ale traktujemy je jako doświadczenie, z którego wyciągamy wnioski. Jestem przekonany, że pierwszy rok stworzył bardzo solidne fundamenty pod kolejne lata.
Jakie miał Pan wcześniej doświadczenia związane z futbolem?
Jestem rodowitym sądeczaninem, a piłka nożna jest obecna w moim życiu od najmłodszych lat. Grałem w Sandecji na pozycji bramkarza, zarówno w grupach juniorskich, jak i seniorskich. Występowałem także w Dunajcu Nowy Sącz, w którym po latach zostałem wiceprezesem. Na AWF Kraków uzyskałem tytuł magistra wychowania fizycznego, zrobiłem także kurs trenerski. Sandecję przejąłem wspólnie z Arkadiuszem Aleksandrem, z którym współpracowałem już w czasach, gdy on pełnił funkcję prezesa, a ja byłem doradcą zarządu i zajmowałem się pozyskiwaniem sponsorów. W ten sam sposób działaliśmy później w Zagłębiu Sosnowiec. Mam także spore doświadczenie w biznesie zebrane dzięki prowadzeniu własnej firmy Barbat oraz kilku innych spółek. To mi teraz pomaga w zarządzaniu Sandecją. Mogę łączyć obowiązki dzięki bardzo dobrej organizacji czasu oraz zaufaniu do ludzi, z którymi współpracuję. Mam świetny zespół zarówno w swoich firmach, jak i w klubie.
Jak trudno jest pozyskiwać do współpracy kolejnych sponsorów?
Pamiętam, że gdy 1 lipca ubiegłego roku przejmowaliśmy Sandecję, jego jedynym dużym sponsorem był Zbigniew Szubryt. Klub miał jeszcze 2-3 mniejsze umowy, więc potrzebowaliśmy trochę czasu, żeby nawiązać kontakty i przekonać właścicieli firm w regionie do tego, że mamy wspólny cel. To się udało i dziś jesteśmy bardzo zadowoleni, gdyż w gronie sponsorów jest około 60 spółek, a nazwy takich marek jak Szubryt, Wiśniowski, LSI Truck i Cegielnia Zawada znalazły się na koszulkach zawodników. W tym gronie jest oczywiście także miasto Nowy Sącz jako nasz największy sponsor strategiczny. Na tym nie poprzestajemy, przed trzema miesiącami powołaliśmy do życia Klub Biznesu. Uważamy, że w Sandecji jest miejsce dla każdego, w tym również dla przedsiębiorców, którzy dysponują trochę niższym budżetem.
Jak się układa współpraca z miastem?
Oceniam ją bardzo dobrze. Konsekwentnie budujemy silny klub, który już stał się wizytówką Nowego Sącza.
Początkowe ustalenia, że budżet klubu będzie wynosił 10 mln zł, z czego miasto przekaże co roku 5 mln, są aktualne?
Tak, oczywiście. Wszystko odbywa się zgodnie z 5-letnią umową zawartą przed rokiem.
Jak dużo jako właściciele musieliście dołożyć do budżetu w pierwszym roku ponad to, co było zaplanowane?
Najważniejsze, że budżet pozostaje na poziomie pozwalającym nam realizować ambitne cele sportowe. Jesteśmy przygotowani do odpowiedzialnego finansowania klubu. Równie mocno stawiamy na rozwój przychodów z innych źródeł, w tym ze sprzedaży biletów i gastronomii. Ponadto na stadionie utworzyliśmy Fanstore, dzięki czemu rośnie sprzedaż klubowych pamiątek i gadżetów.
Obłożenie stadionu w pierwszym roku wyniosło 87 procent, a średnia frekwencja 7079 widzów (łącznie w sezonie na meczach pojawiło się 106 192 osoby). Tego pan oczekiwał?
Frekwencja jest wysoka, choć oczywiście mogłaby być jeszcze większa. Przed niektórymi meczami mieliśmy sold out, a bilety na mecz z Zagłębiem Sosnowiec rozeszły się w dwa dni. Wpływy z tego tytułu to coraz ważniejsza część budżetu. W tym miejscu należą się podziękowania dla prezydenta miasta. Pierwotnie stadion miał być mniejszy, dobrze się więc stało, że plany zostały zweryfikowane i jest na nim 8111 miejsc. To była świetna decyzja. Wśród sądeckich kibiców, w odróżnieniu od innych piłkarskich ośrodków w kraju, nie było do tej pory mody na zakup karnetu, ale na ten sezon już zdołaliśmy ich sprzedać ponad tysiąc, a więc więcej niż przed rokiem. Pracujemy nad ofertą dla rodzin i partnerów biznesowych, oferujemy dodatkowe atrakcje w dniu meczu. Zależy nam, by Sandecja jeszcze mocniej zagościła w świadomości mieszkańców.
Klub zawarł umowę z nowym sponsorem technicznym. Dlaczego akurat Kappa?
Umowa z poprzednim dostawcą sprzętu wygasała z końcem sezonu, dlatego szukaliśmy nowego partnera, który zapewni nam odpowiednią jakość oraz korzystne warunki współpracy. Kappa przedstawiła najlepszą ofertę, a jak wiadomo, Włosi ubierają renomowane drużyny w Europie i w Polsce. Uznaliśmy, że ta firma najlepiej wpisuje się w kierunek rozwoju naszego klubu. To partnerstwo na kilka lat.
To tylko fragment. Cały wywiad przeczytasz w nowym wydaniu DTS – „Skarb każdego Sączersa”
Pobierz wersje on-line klikając w zdjęcie poniżej:
Czytaj także: Sandecja – ogień pozytywnych emocji i nadziei






























































































































































































































