Rekordzista Polski i Europy oddał prawie 100 litrów krwi

Andrzej Lis

– Zostań honorowym krwiodawcą. To naprawdę nic nie boli a satysfakcja jest niezmierzona żadnymi pieniędzmi – to motto starosądeczanina Andrzeja Lisa, który jest rekordzistą Polski i Europy wśród honorowych krwiodawców. Ma na swoim koncie już ponad 99 litrów oddanej krwi. Liczy, że w grudniu tego roku przekroczy poziom 100 litrów. Jak przekonuje, do tej pory nie wynaleziono lepszego lekarstwa niż krew.

Krwiodawcy jak rodzina

Jego przygoda z krwiodawstwem rozpoczęła się 17 sierpnia 1974 roku. Wtedy jeszcze mieszkał w Tarnowie. W miejscowych Zakładach Azotowych, gdzie produkowano siarczany, wybuchł silos z niebezpieczną substancją. I było dużo osób rannych.

– Tego dnia się nie zapomina. O wypadku poinformował mnie mój szwagier, który zapytał, czy nie chcę przy tej okazji oddać krwi. Bez wahania się zdecydowałam. Potrzeby były ogromne, bo wielu pracowników Zakładów Azotowych było poszkodowanych. Przyjęli ode mnie krew, mimo że nie miałem jeszcze wtedy ukończonych 18 lat. Wystarczyło, że byłem postawnym i zdrowym młodzieńcem – wspomina Andrzej Lis.

            Od tego czasu, czyli już od 47 lat, Andrzej Lis krew oddaje regularnie sześć razy w roku. Jak mówi trzeba mieć w sobie dwie cechy: systematyczność i upór. Bez względu na nastrój, nastawienie psychiczne czy pogodę cyklicznie stawia się do sądeckiego Oddziału Terenowego Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Krakowie.

– Żyjemy jak jedna wielka rodzina, bo kto spotyka się tak często jak krwiodawcy?- śmieje się starosądeczanin.

Każda grupa na wagę złota

Sądecka pielęgniarka terenowa krwiodawstwa Celina Pancerz podkreśla wiele zastosowań krwi. Szczególnie w nadzwyczajnych sytuacjach.

Krew mogą oddać osoby zdrowe między 18. a 60. rokiem życia. Jest potrzebna między innymi przy różnego rodzaju zabiegach operacyjnych, chorobach hepatologicznych, onkologicznych oraz w wypadkach komunikacyjnych – wyjaśnia. – Zachęcam do dzielenia się z tym bezcennym darem, szczególnie teraz w okresie wakacji. O tej porze zawsze jej brakuje. Praktycznie każda grupa jest na wagę złota. Szczególnie ta z oznaczeniem RH-.

Andrzej Lis wspomina zdarzenie z lat 80. ubiegłego wieku. Samochód potrącił kobietę na pasach. Na skutek silnego uderzenia złamała nogę, która bardzo silnie zaczęła krwawić. Mieszkaniec Starego Sącza, który był wtedy po kursie pierwszej pomocy, podszedł do karetki i zapytał, czy może w czymś pomóc. Lekarz ratujący ranną kobietę odpowiedział, że potrzebna jest przede wszystkim duża ilość krwi.

Jak się okazało, miała taką samą grupę krwi co ja, czyli B-RH+. Zgodziłem się na jej przetoczenie.  I tak jadąc do szpitala w karetce życiodajny płyn trafił bezpośrednio z mojej żyły do żyły tej pani. Pamiętam, jak po pewnym czasie odzyskała przytomność i otworzyła oczy. Były takie duże i zielone. Nie zapomnę ich do końca życia. A co było później, tego już nie wiem. Ale to co było dla mnie ważne, to to, że mogłem komuś pomóc. Miałem poczucie dobrze spełnionego dnia –opowiada

Być jak o. Kolbe

Andrzej Lis wraz z Robertem Jastrzębskim w 2004 r. założył w Starym Sączu Klub Honorowych Dawców Krwi. Początkowo w klubie było kilkanaście osób. Dzisiaj jest ich (…)

Share on twitter
Share on facebook
INNE POSTY

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zapisując się na newsletter oświadczam, że zapoznałem się z informacją nt. przetwarzania danych znajdującą się w oraz , dostępnymi na stronie internetowej.