Prezent z terminem ważności: ZAWSZE

Krzysztof i Maria Pawłowscy

Z moim ciałem działo się coś dziwnego. Zupełnie nie potrafiłem się ruszyć. Pamiętając gdzie położyłem telefon, zadzwoniłem do Marysi. Zapewne zdołałem coś powiedzieć, bo skutek był natychmiastowy. W jednej chwili Marysia z Kingą pojawiły się przy mnie. W jaki sposób znalazłem się w karetce, tego już nie pamiętam (…) Jechaliśmy na sygnale, bardzo szybko. Samochody robiły dla nas korytarz. Ale i tak ta podróż do Krakowa była horrorem. Wiedziałem już wtedy, że to udar i że jest ze mną krucho, a przez całą drogę z Nowego Sącza do Brzeska, gdy bez przerwy podskakiwałem na łóżku, miałem wyłącznie jedną myśl: ta droga jest w koszmarnym stanie. Komuś trzeba to zgłosić…”

To fragment prologu książki, której bohaterem jest człowiek kochający szaloną miłością życie, swoją piękną żonę Marię, swoje dzieci (jest ich kilkanaście tysięcy), swoją dużą ojczyznę – Polskę i małą – Sądecczyznę. Jego szalony pomysł na zawsze odmienił życie wielu ludzi. Odmienił też Nowy Sącz. Dokładnie 6 grudnia, w „Mikołajki” do drzwi domów jego dzieci rozsianych po całym świecie dotarł prezent: książka opowiadająca o pasjach, rozterkach, zachwytach i o życiu “Taty”. Z tej książki można nauczyć się więcej niż z najlepszych wykładów na najlepszych uczelniach świata. O tym, że na przeciwności warto spojrzeć nie jak na barierę, lecz jak na wyzwanie. O tym, że planowanie jest ważne, ale jeszcze ważniejsze są śmiałe marzenia. O tym jak ważna jest miłość – panaceum na wszystkie troski. O  dobrym zarządzaniu, w którym najważniejszym wyzwaniem jest umiejętność zbudowania pięknej relacji z ludźmi.

Nie przez przypadek zacytowałam we wstępie akurat ten fragment, w którym los przypomina, że życie człowieka jest ulotne, że ogromne znaczenie ma to, kto przy nas jest kiedy wpadamy w śmiertelnie niebezpieczne turbulencje i w jakich okolicznościach te turbulencje nas zastaną. Pięknie napisana i pięknie wydana przez RTCK książka opowiada o życiu Krzysztofa Pawłowskiego, ale nie on jeden jest jej bohaterem. Już od pierwszych akapitów wiadomo, że mnóstwo dobrych rzeczy, które działy się (i dzieją nadal!) za sprawą i z udziałem głównego bohatera, to zasługa jego Anioła na Ziemi. Kobiety, która od września 1969 roku chroni go swoją miłością, czujnością i troską.

Pani Mario. W imieniu kilkunastu tysięcy dzieci Pani Męża dziękuję za to, że tak pięknie Pani o Niego dba.

Tato – Rektorze!  Wspaniały prezent ze wspaniałym terminem ważności: ZAWSZE.

Kto chce mieć tę książkę dla siebie, niech łapie, póki dostępna

TUTAJ

zdjęcie w nagłówku: Maria i Krzysztof Pawłowscy; 1969 r.; z rodzinnego archiwum

Czytaj też:

Share on twitter
Share on facebook
INNE POSTY

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zapisując się na newsletter oświadczam, że zapoznałem się z informacją nt. przetwarzania danych znajdującą się w oraz , dostępnymi na stronie internetowej.