Pacjenci muszą kłamać nt. COVID-19 albo zostaną odesłani? Szpital tłumaczy, o co chodzi z ,,dziwną” ankietą

Beata Mizianty trafiła z 18-letnią córką na nowosądecki Szpitalny Oddział Ratunkowy. Tam dostała do podpisu ,,ankietę pacjenta zgłaszającego się z powodu podejrzenia zakażenia koronawirusem SARS-COV-2″ oraz oświadczenie o  wyrażeniu zgody na położenie zdrowego dziecka na sali z osobami chorymi. Mieszkanka Nowego Sącza nie zgodziła się na podpisanie dokumentów, gdyż – jak mówi – ,,nie chciała poświadczać nieprawdy”. Przez to odmówiono jej pomocy. Szpital tłumaczy okoliczności zaistniałej sytuacji i obiecuje zmianę treści ankiety.

PROT5

15 października córka pani Beaty podczas lekcji w szkole zaczęła odczuwać silny ból w okolicy podbrzusza. Mama poleciła jej, aby wróciła do domu, a sama próbowała umówić wizytę u lekarza. Zaproponowano jej teleporadę, ale po tym jak nie wyraziła na nią zgody, dziewczynę przyjęła lekarka. Stwierdziła, iż nie może jednoznacznie określić czy za ból odpowiada wyrostek, czy też jajniki, po czym wypisała skierowanie na Szpitalny Oddział Ratunkowy.

– Oczywiście pojechałam bezzwłocznie, ponieważ córkę wciąż mocno bolało. Zgłosiłam się do specjalistycznego Szpitala im. Jędrzeja Śniadeckiego w Nowym Sączu. Kiedy czekałam w kolejce do rejestracji, moją uwagę zwróciła kobieta kręcąca się po SORze z wenflonem i karteczką w ręce. Zapytałam czy w czymś mogę jej pomóc. Powiedziała że dostała taką kartkę i nie bardzo wie o co chodzi, a nikt nie udziela jej informacji. Nadmienię ze na oddziale było ok. 7 osób czyli raczej nie był to tłum…- relacjonuje nowosądeczanka.

Pani Beata podeszła do rejestracji ze skierowaniem i usłyszała, że najpierw musi wypełnić ankietę, która znajduje się przy wejściu. Ku swojemu zdziwieniu przeczytała nagłówek dokumentu: ,,ankieta pacjenta zgłaszającego się z powodu podejrzenia zakażenia koronawirusem SARS-COV-2″. Zaniepokojona mieszkanka Nowego Sącza podeszła do okienka i oznajmiła, że nie wypełni tej dokumentacji, gdyż nie zgłasza się z córką z podejrzeniem koronawirusa, tylko z ewentualnym zapaleniem wyrostka.

– Na to pani w rejestracji bez cienia empatii odpowiedziała: proszę podpisać jeszcze oświadczenie, o wyrażeniu zgody na położenie zdrowego dziecka na sali z osobami z potwierdzonym koronawirusem, bo jeżeli tego nie zrobię, to moje dziecko nie zostanie przyjęte. Z niedowierzaniem zapytałam: dlaczego? „Bo nie podpisała pani dokumentów”, odpowiedziała zbywająco rejestratorka. Powiedziałam, że nie podpiszę tego i ponownie zostałam poinformowana, że w takim razie nie zostanę przyjęta – opowiada pani Beata.

Zdezorientowana sądeczanka zadzwoniła na policję, jednak funkcjonariusz miał odrzec, że nie jest to sprawa komendy.

– Nie mogłam tego pojąć dlaczego nie ich sprawa? A brak maski na twarzy zdrowego człowieka, to już ich sprawa? – pyta wzburzona.

Nikt nie chciał rozmawiać 

Beata Mizianty nie poddawała się. Mimo, iż czas oczekiwania wyświetlany na tablicy SOR wskazywał 3,5 godziny, ona postanowiła spróbować porozmawiać z rzecznikiem praw pacjenta, gdyż sytuacja, z jaką się zmierzyła, była dla niej irracjonalna. Po dłuższym oczekiwaniu udało jej się porozmawiać z rzeczniczką, która wysłuchała opisu sytuacji oraz treści zawartej w ankietach i podsumowała, że to jest absolutnie niedopuszczalne.

– Usłyszałam: ”proszę napisać skargę do Narodowego Funduszu Zdrowia na kierownika jednostki oraz przesłać kopię na wskazany adres”. Odpowiedziałam, że oczywiście to zrobię, ale zapytałam co mam zrobić w obecnej chwili? Usłyszałam bezradnie: „nie wiem”. Zapytałam więc czy będzie łaskawa poczekać ze mną na linii i porozmawiać z osobą decyzyjną. Zgodziła się.  Niestety nikt ze szpitala nie raczył ze mną i z rzecznikiem rozmawiać. Pani z rejestracji wykonała dwa telefony, jednak na końcu poinformowała mnie, że nikt nie przyjdzie – relacjonuje Beata Mizianty.

Konwersacja z rzeczniczką została automatycznie zakończona, sądeczanka nie podjęła kolejnej próby skontaktowania szpitala z nią. Wiedziała bowiem, że druga strona nie jest zainteresowana rozmową. W międzyczasie przyszedł kolejny pacjent, który powiedział pani Beacie, że zgłosił się ze stłuczeniem, a musiał wypełnić taką samą ankietę.

– W pewnym momencie przechodzący obok sanitariusz upomniał mnie, ze mam nieprawidłowo założoną maskę i narażam jego zdrowie. Odpowiedziałam, że chyba raczy żartować dając mi do podpisu pismo, że zgadzam się na umieszczenie na jednej sali zdrowego dziecka z osobami z pozytywnym wynikiem. Córka oczywiście nie uzyskała tzw. gwarantowanego świadczenia opieki zdrowotnej, gdyż nie zgodziłam się na poświadczenie nieprawdy, co notabene jest karalne – stwierdza Beata Mizianty.

Kobieta opuściła szpital i pomoc znalazła w prywatnym gabinecie ginekologa. Za wizytę zapłaciła 200 zł, a w międzyczasie ustaliła możliwość przywiezienia córki do szpitala w Krynicy. Jak się dowiedziała, tam nie musiałaby uzupełniać ankiety, która zmuszałaby ją do poświadczenia nieprawdy.

Polecenie wojewody

W sprawie ankiet, jak i całej sytuacji, z którą musiała zmierzyć się Beata Mizianty wraz z córką, skontaktowaliśmy się z przedstawicielami nowosądeckiego szpitala. Już na wstępie rzeczniczka lecznicy Agnieszka Zelek-Rachtan poinformowała nas, że nawet gdyby pacjentka nie wypełniła ankiety, a jej stan wymagałby natychmiastowej interwencji lekarskiej, pomoc zostałaby udzielona natychmiast.

Z pisma przesłanego nam przez przedstawicieli szpitala wynika, iż w związku z trwającym stanem epidemii, Wojewoda Małopolski* wydał polecenie, którym nakazał szpitalom samorządowym i państwowym, położonym na terenie województwa małopolskiego m.in.: stosowanie zaleceń konsultanta krajowego w dziedzinie chorób zakaźnych, zawierających algorytm postępowania. Jest to tzw. triaż w szpitalach niezakaźnych, czyli ,,ankieta pacjenta zgłaszającego się z powodu podejrzenia zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2″, ulotka dla pacjenta, skierowanie do izolatorium.

Jak tłumaczą przedstawiciele szpitala, wypełnienie ankiety ma na celu skierowanie pacjenta do odpowiedniej strefy w SOR. Takie postępowanie wdrożono w celu ochrony pacjentów oraz personelu i wszystkich osób przebywających na terenie placówki.

,,Szpital nie modyfikował treści ankiety, z której wyraźnie wynika, że wypełnienie wszystkich rubryk na „NIE”, świadczy o tym, iż dana osoba nie może być i nie jest traktowana jak pacjent podejrzany o zakażenie wirusem SARS-CoV-2, czy zachorowanie na COVID-19. Zatem negatywne wypełnienie ankiety pozwala przyjąć pacjenta z pominięciem strefy czerwonej” – informują przedstawiciele szpitala.

Jednocześnie wyjaśniają, iż za „podejrzanego o chorobę zakaźną” uważa się osobę: u której występują objawy kliniczne lub odchylenia od stanu prawidłowego w badaniach dodatkowych, mogące wskazywać na chorobę zakaźną; nie występują objawy zakażenia ani choroby zakaźnej, oraz osobę, która miała styczność ze źródłem zakażenia, a charakter czynnika zakaźnego i okoliczności styczności uzasadniają podejrzenie zakażenia.

,,Udzielenie odpowiedzi przeczącej na wszystkie pytania ankiety sprawia, że takiej osoby nie można uznać za osobę z podejrzeniem o zachorowanie czy zakażenie. W tym kontekście mylący dla pacjenta jest tytuł ankiety sugerujący, że wypełniać go może wyłącznie osoba podejrzana o zachorowanie/zakażenie i zgłaszająca się do szpitala wyłącznie z tego powodu. Tymczasem treść ankiety wyraźnie wskazuje na to, że dopiero jej wypełnienie służy ustaleniu, czy daną osobę można uznać za podejrzaną, czy też nie, a zatem wypełniają ją wszyscy pacjenci zgłaszający się na SOR” – czytamy w wyjaśnieniach.

Jak przekonują władze placówki, praktyka stosowania ankiety (bez modyfikacji jej treści, czy nawet samego tytułu), przyjęta jest także w innych szpitalach, które wiąże polecenie wojewody.  Dotychczas treść ankiety i cel jej wypełnienia miały nie budzić wątpliwości pacjentów. Poza tym, ustalenie na etapie przyjmowania pacjenta na SOR, czy można go uznać za osobę podejrzaną o zakażenie, ma pozwalać na skierowanie go do właściwej strefy w lecznicy. Co więcej, jest to forma ochrony pozostałych pacjentów i personelu medycznego przed narażeniem na zakażenie.

Jeżeli zatem pacjent odmówi złożenia oświadczenia o stanie zdrowia w zakresie wskazanym w ankiecie, to uznaje się go za podejrzanego o zakażenie oraz kieruje do szpitalnej strefy czerwonej, gdzie przebywają osoby zakażone.

,,Wypełnienie ankiety w żadnym razie nie narusza żadnych praw pacjenta, czy też nie stanowi naruszenia przepisów o ochronie danych osobowych” – podsumowują przedstawiciele szpitala.

Treść ankiety będzie zmodyfikowana

Władze szpitala przyznają, iż pani Beata, mając słuszne wątpliwości odnośnie tytułu ankiety – powinna jednak złożyć zawarte w niej oświadczenia ewentualnie zaznaczając, że nie zgłasza się z powodu podejrzenia zakażenia wirusem SARS-CoV-2.

,,Nie było to jednak konieczne, bowiem to, jaki był powód jej wizyty w szpitalu wynika ze zgłaszanych danych, skierowania lekarza oraz wynikałoby wprost z dokumentacji medycznej pacjentki. W tym zakresie wątpliwości pacjentki odnośnie zarzutu poświadczania nieprawdy poprzez wypełnienie ankiety są niezasadne, gdyż wszystkie inne okoliczności świadczą o rzeczywistym powodzie zgłoszenia się na SOR. Ponadto – jak wyżej wskazano – ewentualne wątpliwości pacjentki można było wyeliminować odpowiednią adnotacją na ankiecie” – czytamy w przesłanym do redakcji piśmie.

Władze szpitala dostrzegają jednak dysonans pomiędzy treścią ankiety, a jej tytułem. Mimo, iż placówka jest związana poleceniem wojewody i obligowana do stosowania wytycznych konsultanta krajowego w dziedzinie chorób zakaźnych, szpital zdecydował o zmodyfikowaniu treści ankiety tak, aby nie wzbudzała zastrzeżeń pacjentów.

,,Nie budzi bowiem wątpliwości, iż wypełnienie ankiety jest konieczne w kontekście priorytetowych w stanie epidemii zadań, polegających na podejmowaniu wszelkich działań w zakresie przecięcia się dróg szerzenia zakażenia i ochrony pacjentów oraz personelu medycznego” – tłumaczą przedstawiciele nowosądeckiego szpitala.

Jak dodają, w przypadku odmowy wypełnienia ankiety: pacjent wypełnia tylko dane osobowe, wpisuje „odmawiam wypełnienia ankiety” i podpisuje się; pracownik SOR wypełnia ankietę do której wpisuje „odmowa podania danych”; pod wpisem, jeśli możliwe to podpisuje się dwóch pracowników SOR. Pacjent podejrzany o zakażenie oraz ten, który odmówił wypełnienia ankiety, jest informowany o ryzyku i kierowany do pomieszczenia izolacyjnego tj. strefy czerwonej, do którego prowadzi oddzielne wejście, a personel jest tam odpowiednio zabezpieczony. O wypełnienie oświadczenia proszony jest pacjent, który odmawia wypełnienia ankiety i zostaje skierowany do strefy czerwonej.

,,W przedmiotowym przypadku pacjentka nie wypełniła ankiety, jednocześnie nie wyrażając zgody na przyjęcie do strefy czerwonej (odmówiła podpisania oświadczenia). W związku z powyższym, nie zostało jej udzielone świadczenie medyczne. Jeśli zaś chodzi o pozostałe zastrzeżenia wskazane w skardze odnośnie postępowania personelu udzielającego świadczeń na SOR w chwili zgłoszenia się pacjentki, to informuję, iż zostało wszczęte postępowanie wyjaśniające” – przekazała w imieniu władz szpitala rzeczniczka prasowa Agnieszka Zelek-Rachtan.

Beata Mizianty stwierdza jednoznacznie, że szpital kłamie, gdyż nikt nie chciał z nią rozmawiać dopóki nie podpisze obu ankiet.

– Nie miałam wyboru, jeśli chodzi o podpis ankiety, czy oświadczenia. Nikt nawet nie sprawdził, czy córka wymaga natychmiastowej pomocy. Nie posiadali przecież dokumentacji medycznej, na podstawie której mogli określić jej stan zdrowia – zaznacza pani Beata.

Nowosądeczanka jest rozgoryczona tym bardziej, że – jak zaznaczyła – w marcu projektowała i szyła dla szpitala maseczki, bo chciała pomóc, a teraz została zwyczajnie zbyta. Skargę na działanie nowosądeckiej placówki złożyła m.in.: do Narodowego Funduszu Zdrowia, Ministerstwa Zdrowia, Izby Lekarskiej i Wojewody Małopolskiego Łukasza Kmity.

Fot. arch. Jerzy Cebula

* (działając na podstawie art. 11 ust. 1 ustawy z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (Dz. U. z 2020 r., poz. 374 ze zm.)

Share on twitter
Share on facebook
INNE POSTY
Studio DTS

Jak firmie, w której pracuje 1500 osób, udaje się zapanować nad koronawirusem? Czy pandemia mocno zaszkodziła branży kolejarskiej? Na te i inne pytania odpowiada gość Studia DTS Zbigniew Konieczek, prezes spółki Newag w Nowym Sączu.

Najczęściej wyświetlane

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

[mailpoet_form id="1"]