Nowy Sącz: dwa problemy w jednym - niedrożne drogi pożarowe + brak miejsc parkingowych

Sądeccy strażacy i ratownicy medyczni  mają coraz większy problem z dotarciem do wzywających pomocy na osiedlach mieszkaniowych. Drogi dojazdowe, trawniki czy chodniki notorycznie blokują samochody osobowe. Kierowcy nierzadko parkują też w niedozwolonych miejscach, między innymi przy znakach zakazu i drogach pożarowych. To utrudnia akcję ratowniczą.Uliczki wewnętrzne na osiedlach są zastawiane przez auta i dotarcie do poszkodowanych trwa dłużej.

-To jest ogromny problem bo nie możemy dojechać bezpośrednio do pacjenta tylko musimy krążyć między blokami aby znaleźć miejsce do zaparkowania. Nie ma praktycznie szans żeby ambulans mógł być blisko danej klatki. A w przypadku, że trzeba szybko wynieść pacjenta z mieszkania i zawieźć do szpitala, każda minuta się liczy. Takie krążenie po osiedlu zmniejsza szanse na skuteczne ratowanie - uważa Józef Zygmunt, dyrektor Sądeckiego Pogotowia Ratunkowego.

Kierowcy nierzadko parkują przy znakach zakazu i zastawiają drogi pożarowe.

-Nasze samochody są duże i muszą mieć więcej przestrzeni na przejazd, a różnie z tym bywa. Aby podjechać jak najbliżej palącego się budynku czasami musimy sami przestawiać samochód. W ten sposób tracimy cenny czas - mówi starszy brygadier Paweł Motyka, zastępca komendanta Sądeckiej Straży Pożarnej.

W tym roku sądecka policja interweniowała ponad dwieście razy w związku z nieprawidłowym zaparkowaniem pojazdu. W takiej sytuacji kierowca może otrzymać sto złotych mandatu i jeden punkt karny. W skrajnych przypadkach policja może zlecić odholowanie pojazdu na koszt właściciela.

Problem ma też swoją drugą stronę. Sądeccy kierowcy tymczasem narzekają, że jest po prostu mało miejsc do parkowania. Nie ma gdzie zostawić samochodu.

Bogusław Sokulski, prezes zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej Siła, która administruje osiedlem Gorzków zwraca uwagę, że treny, które należą do spółdzielni zostały już maksymalnie wykorzystane.

- Mamy 326 miejsc postojowych na parkingach, 185 na uliczkach wewnętrznych między blokami i 151 garaży. Tyle byliśmy w stanie zagospodarować dla mieszkańców. Nie ma już więcej miejsc. Na obrzeżach  nie możemy budować parkingów, bo to tereny miasta. Bloki były budowane, kiedy samochodów było zdecydowanie mniej.

Nic jednak nie zastąpi zdrowego rozsądku  - zauważają strażacy.

-Parkujmy na osiedlach z wyobraźnią i z głową bo od tego może zależeć ludzkie życie- podsumowuje Paweł Motyka

fot. ilustracyjne: pixabay

WIŚNIAMAŁALIP

Wypowiedz się w tej sprawie