Na "piwniczańskiej perci"

Według słownika słowo „perć” oznacza stromą, górską ścieżkę. Znanych jest kilka perci o różnym stopniu trudności w Beskidach oraz chyba najbardziej znana Orla Perć w Tatrach.

Ale, czy trzeba wyjeżdżać gdzieś daleko zwłaszcza teraz przy krótkim dniu, gdy niecałe kilkadziesiąt kilometrów od Nowego Sącza można również poczuć adrenalinę przy wspinaczce zaśnieżoną „piwniczańską percią”? Nazwa nie wiadomo, czy rzeczywiście funkcjonująca ale zasugerowana przez naszego towarzysza wędrówek mieszkańca Piwnicznej.

Dlatego Koło Grodzkie PTTK w niedzielę 15 stycznia zdecydowało się dokonać swego pierwszego zimowego przejścia wyżej wymienioną percią. Ruszamy od mostu, gdzie potok Czercz uchodzi do Popradu wpierw łatwą dróżką, by za chwilę nasza trasa stała się prawie pionowa. My natomiast uwieszeni na zabezpieczeniach w postaci łańcuchów w otoczeniu lasu i niemalże tatrzańskich wychodni skalnych, uważnie stawiając nogi na stromym zboczu powoli nabieramy wysokości, by w końcu osiągnąć platformę z pięknym widokiem na Poprad i okoliczne wzgórza. Uff! Tu można odetchnąć i zrobić zdjęcie bo przed nami już mniej mozolne pod

BOCHENSKI

ejście na wierzchołek Węgielnika, gdzie z niewielkiej wieży widokowej kolejna uczta dla oczu tym razem w kierunku Pisanej Hali, Kicarza, Makowicy. Należy wspomnieć, że koło wieży ciekawa rekonstrukcja okopów z czasów II wojny światowej z uformowanymi w metalu postaciami żołnierzy z karabinami.

Od tego miejsca będziemy poruszać się żółtym szlakiem w kierunku głównego celu naszej wycieczki, czyli Niemcowej (1001m). Na Jackowej Pościeli robimy krótki postój. To założenie od początku swego istnienia dość znacznie się rozrosło. Jest kilka symbolicznych pomników oraz ławeczki. My natomiast po kilkugodzinnym marszu  w coraz głębszym śniegu docieramy na szczyt Niemcowej, gdzie okazuje się, że spotykamy też innych piechurów.

Kilku „leniuszków” z naszej ekipy zdecydowało się natomiast pójść bezpośrednio do chatki pod Trześniowym Groniem omijając wierzchołek. Może nie mieli ochoty szczytować.

Z widokowej polany na Niemcowej Wojtek postanawia zafundować nam przejście skrótem do chatki, czyli na przełaj w śniegu powyżej kolan pomiędzy drzewami, a więc to co amatorzy prawdziwej górskiej wyrypy lubią najbardziej.

Po tych emocjach w zaciemnionym wnętrzu chałupki  następuje część towarzysko-kulinarna wycieczki. W skrócie opisując można powiedzieć: półmrok przesączony zapachem smażonej kaszanki, okraszony rozpoczynanymi co rusz kolędami, przenikający zgromadzonych na pryczach i ławach wymęczonych łakomczuchów z Koła Grodzkiego. Całość osnuta zapachem dymu z pieca i uczuciem przyjacielskiego spotkania.

Ci natomiast, którzy pragnęli pobyć na świeżym powietrzu i łapać promienie zimowego słońca a potem trochę się rozgrzać, mogli jeszcze raz zdobyć Niemcową z innej strony za namową kolegi Michała.

Po tych wszystkich atrakcjach jeszcze tylko przeprawa poprzez dziewicze śnieżne pole ryjąc w nim głębokie korytarze do najbliższej drogi, którą dotrzemy do Kosarzysk i następuje zakończenie wycieczki. Autobus 15.17 i wracamy do Nowego Sącza.

Źródło i fot. PTTK.

Jan Duda

Wypowiedz się w tej sprawie