Historia. Na zawsze zniknęło miasto, niczym Atlantyda

Rozmowa z doktorem Łukaszem Połomskim, nauczycielem historii, dyrektorem Sądeckiego Sztetlu

– W ostatnich miesiącach cmentarz żydowski w Nowym Sączu odwiedziły liczne grupy młodzieży, studentów. Pan im towarzyszył. Czym się interesowali? Czy tylko historią i postacią cadyka Chaima Halberstama, czy też dzisiejszymi czasami?

– Ostatnio z Arturem Franczakiem oprowadzaliśmy grupę studentów z Uniwersytetu Jagiellońskiego po terenie byłego getta w Nowym Sączu. Oprowadzaliśmy też konsula generalnego Austrii w Krakowie. Niemal co miesiąc również przekazujemy naszą wiedzę uczniom sądeckich szkół. Można powiedzieć o sporym zainteresowaniu kulturą, religią żydowską wśród młodego pokolenia. Przed pandemią co roku ponad tysiąc osób przyjeżdżało np. z Izraela i nie byli to bynajmniej tylko pielgrzymi do grobu Cadyka Halberstama, ale osoby cywilne. Nie wspomnę o innych grupach anglojęzycznych z Wielkiej Brytanii czy Stanów Zjednoczonych. Oczywiście Chasydów pielgrzymujących do grobu nie liczymy. Gdyby Sądeczanie bardziej zrozumieli znaczenie naszego miasta dla ruchu pielgrzymkowego czy turystycznego, rozbudowali odpowiednią bazę i stworzyli zaplecze historyczne, to byłaby świetna promocja miasta, magnes dla turystów. Jestem o tym przekonany.

– Pytam o to Pana, znawcę historii sądeckich Żydów, gdyż 12 sierpnia minie 81. rocznica utworzenia getta w Nowym Sączu, co oznaczało zagładę społeczności żydowskiej. Jak wiadomo 23 sierpnia 1942 r. rozpoczęła się zagłada getta, która miała swój kres w obozie w Bełżcu. Kto trafiał do getta w pierwszej kolejności? Komu udało się je przeżyć? Co się stało z mieniem Żydów?

– Jesienią 1941 r. Niemcy nakazali przewieźć Żydów siłą do getta z całej Sądecczyzny a nawet z Łodzi, Sieradza. Przed sierpniem 1942 r., po likwidacji gett w Grybowie, Limanowej, Starym Sączu, w getcie w Nowym Sączu znaleźli się wszyscy, którym się nie udało uciec. Wyliczyliśmy z Arturem Franczakiem, że w getcie na jeden metr kwadratowy przypadało osiem osób. W sumie w sądeckim getcie znalazło się 18 tysięcy Żydów. Ci bogatsi, którzy mieli kontakty, uciekali do Rosji. Chodzi m. in. o właścicieli kamienic przy ulicy Jagiellońskiej. Co się działo z mieniem? Niemcy rozdawali dobra żydowskie kolaborantom, a np. sklepy, mieszkania przydzielali Polskom, pod administracją niemiecką.

– Jak twierdzą naoczni świadkowie wiosną 1945 r. ze społeczności żydowskiej liczącej ponad 10 tysięcy osób pozostało ledwie ponad 100 osób. Ci, którzy cudem ocaleli, kim byli i gdzie zamieszkali? (…)

Share on twitter
Share on facebook
INNE POSTY

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zapisując się na newsletter oświadczam, że zapoznałem się z informacją nt. przetwarzania danych znajdującą się w oraz , dostępnymi na stronie internetowej.