Dariusz Grzyb – właściciel DeGie: Sport to też biznes

Dariusz Grzyb

Rozmowa z Dariuszem Grzybem – właścicielem firmy DeGie, zajmującej się m.in. organizacją imprez sportowych

– Kilka lat temu zostawiłeś sądeckie media, aby zająć się biznesem. Skąd taki pomysł?

– Pracując w „Gazecie Krakowskiej”, byłem pomysłodawcą, organizatorem lub współorganizatorem wielu sportowych imprez, które przeszły do historii polskiego sportu. Mam na myśli mecze Gwiazd Północ – Południe w piłce siatkowej i piłce ręcznej kobiet, spotkań o Super Puchar, czy meczów z udziałem wielu gwiazd. Przykładowo: ówczesnych mistrzyń świata w siatkówce Rosjanek z Chorwatkami, klubowych potyczek siatkarskich Amerykanek z Muszynianką Fakro, czy rosyjskich zespołów także z „mineralnymi”. Marcin Prus, siatkarski showman, meczem w Nowym Sączu zakończył piękną karierę.

Do dzisiaj w naszym kraju wspomina się siatkarskie turnieje Fakro Cup, na których grała cała elita czy sportowe Gale „Gazety Krakowskiej”, na których bawili się sportowcy, samorządowcy, kibice z powiatów nowosądeckiego, limanowskiego i gorlickiego.

Byłem też pomysłodawcą zbliżającego się do jubileuszu 30-lecia Plebiscytu na Najpopularniejszych Piłkarzy, Trenerów, Działaczy Limanowskiego Podokręgu Piłki Nożnej. To właśnie ta pasja do organizacja imprez przełożyła się w 2008 roku na mój biznes, firmę DeGie, która działa do dzisiaj.

– Lepiej czujesz się w skórze biznesmena  niż dziennikarza?

– Dziennikarstwo jest jak narkotyk. Kiedy raz go spróbujesz, ciężko o tym zapomnieć. To słowa, które usłyszałem od jednego z wykładowców na studiach i trudno się z tym nie zgodzić. Dzięki uprzejmości wielu osób mam okazję, ku mojej nieopisanej radości, zamieszczać od czasu do czasu teksty. Co sprawia, że człowiek ciągle żyje w mediach. Sprawdziłem też, jak wygląda świat z drugiej strony, jako rzecznik prasowy m.in. Polskiego Związku Biathlonu, Polskiego Związku Sportów Saneczkowych. Biznesmen? Raczej nie używam tego słownictwa. To, czym się zajmuję, bardziej nazwałbym pasją. W życiu ważne jest, aby robić to, co się kocha. I właśnie tak jest w moim przypadku. A skoro nie tak dawno wywiad ze mną zamieszczono w największej gazecie sportowej Białorusi „Pressball” to chyba te działania przenoszą efekty (śmiech).

– Porozmawiajmy o biznesie. Na sporcie można zarobić? (…)

Całość przeczytasz w “Dobrym Tygodniku Sądeckim”: 

zajawka

Share on twitter
Share on facebook
INNE POSTY

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zapisując się na newsletter oświadczam, że zapoznałem się z informacją nt. przetwarzania danych znajdującą się w oraz , dostępnymi na stronie internetowej.