Adam Nawałka w Nowym Sączu. Trener, który wywołał szok w Sandecji

Adam Nawałka w Nowym Sączu. Trener, który wywołał szok w Sandecji

Przyjechał na zaproszenie DTS i firmy Fakro. To był wyjątkowy dzień nie tylko dla sądeckiego środowiska piłkarskiego, ale i dla całego miasta. Gdziekolwiek się pojawiał natychmiast otaczały go tłumy. Każdy chciał mieć z nim zdjęcie, a kto znalazł pod ręką kartkę i długopis prosił o autograf. Był 11 lutego 2014 r. W Nowym Sączu wzięła swój początek nawałkomania, która niebawem ogarnie całą Polskę. Dokładnie osiem miesięcy później – 11 października – dowodzona przez Adama Nawałkę reprezentacja pokona na stadionie narodowym Niemcy 2-0. To będzie początek zwycięskich eliminacji do Euro, potem będzie jeszcze awans na mundial. Do stylu i sukcesów drużyny Nawałki do dzisiaj nie nawiązał żaden z następców.

Dziesięć lat po wizycie Adama Nawałki w Nowym Sączu (bardzo tu lubianego, prowadzącego w przeszłości Sandecję) przypominamy tamto wydarzenie. Warto, bo nie wszystkie sądeckie media zauważyły wówczas wizytę uznając ją pewnie za mało interesującą. Za to swoje wozy transmisyjne przysłały ogólnopolskie stacje telewizyjne.

Podczas wizyty w Nowym Sączu selekcjoner kadry narodowej odwiedził m.in. najmłodszych sądeckich piłkarzy trenujących tego dnia w hali przy ulicy Nadbrzeżnej. Kandydaci na piłkarzy, nawet jeśli nie zrobią w przyszłości kariery na miarę Roberta Lewandowskiego, to z pewnością na całe życie zapamiętają osobiste spotkanie z Adamem Nawałką. Popołudniu w sali Sokoła trener spotkał się z sądeckimi kibicami. Była rozmowa na scenie poprowadzona m.in. Antoniego Bugajskiego dziennikarza „Przeglądu Sportowego” oraz Canal+. I znowu były setki zdjęć, autografów, rozmów, wspomnień, była wielka flaga narodowa uszyta specjalnie na tę okazję przez Cecylię Tokarczyk i Halinę Gawlik ze studia krawieckiego „Złota Nitka”. Były też liczne nagrody ufundowane przez sponsora reprezentacji piłkarskiej, firmę Fakro.

Jednym z punktów wizyty Adama Nawałki w Nowym Sączu było zwiedzanie fabryki okien dachowych, spotkanie z zarządem Fakro, pracownikami i… zakładową drużyną piłkarską, której selekcjoner na potrzeby fotoreporterów stał się przez kilka sekund trenerem. Fakro już wówczas, dziesięć lat temu, było sprawdzonym i wiernym partnerem piłkarskiej reprezentacji, dopiero czekającej na swój lepszy czas. A on przyszedł wraz z Adamem Nawałką.

Poniżej przypominamy tekst o pracy trenerskiej Nawałki w Sandecji.

*

To był szok. Zawodnikom, którzy w Sandecji kończyli piłkarskie kariery jak Janusz Świerad, czy Tomasz Szczepański w głowie się nie mieściło, że taki gość jak Adam Nawałka zacznie pracować w Nowym Sączu. Jak to? Mistrzostwo i wicemistrzostwo Polski z Wisłą – jak by to było wczoraj, a teraz przyjmuje ofertę trzecioligowej Sandecji? Adam Nawałka pracował w Nowym Sączu tylko rok. Dla niektórych aż rok, bo zobaczyli wtedy na czym polega poważne podejście do futbolu. Kiedy obejmował posadę kadry w jesieni 2013 roku, niemal równo dekadę po rozstaniu z Sandecją troszkę splendoru spłynęło więc też na Sandecję. Media trąbiły przy tym, że oto kadrę obejmuje perfekcjonista, człowiek hołdujący zasadom żelaznej dyscypliny, a nawet tyran i despota. Andrzej Iwan w swojej autobiografii podkreśla, że spośród całej grupy ówczesnej piłkarzy Wisły to Nawałka był zawsze wzorem profesjonalizmu. Przez lata nic się nie zmieniło. Potwierdzają to również piłkarze, którzy mieli okazje grać w Sandecji pod jego okiem. Od początku podchodził do trenerskiej profesji bardzo poważnie. Był okres kiedy w Wiśle Kraków pomiędzy tytułem wicemistrza i mistrza pracował jako szef  ds. zespołów młodzieżowych. W tym czasie zaliczył staże w AS Roma, Bayerze Leverkusen, Osasunie Pampeluna i w Barcelonie.

– Nasze zaskoczenie było więc zrozumiałe, choć ja akurat z racji gry w Wiśle Adama Nawałkę znałem i do dzisiaj utrzymujemy regularny kontakt  – wspomina Janusz Świerad. – Nie odnosiliśmy wrażenia, że traktuje pracę w Sandecji jak zesłanie. Maksymalnie angażował się w pracę. Były to czasy mało jeszcze internetowe więc tłumaczyłem młodym z kim mamy do czynienia. Powoli zaczynało to do nich docierać.

Dla niego każdy piłkarz był ważny. Do 3 w nocy potrafił siedzieć i zastanawiać się jak zmienić charakter treningu, bo na przykład zapowiedzieli opady śniegu. Trening to było święto tylko trochę mniejsze niż mecz. Wykonywanie poleceń, dyscyplina i cisza. Lepiej było powiedzieć o dolegliwościach niż marudzić na treningu. Tego nie tolerował. Ogromnie wpłynął na całą grupę młodych piłkarzy. Nawet dla Janusza Świerada, który zagrał prawie 100 meczów w ekstraklasie, jego warsztat i zawodowstwo to było zaskoczenie.

– Uważał, że na formę piłkarza wpływa wszystko – przyznaje Świerad. – Interesowała go ocena w szkole, zdrowie dziecka i samopoczucie dziadka zawodnika.

Po siedmiu kolejkach Sandecja nie miała jednak na koncie żadnego zwycięstwa i zamykała tabelę  – Wyniki z biegiem czasu przyszły i zespół uniknął degradacji, ale zajął dopiero 12. miejsce. Nawałka postanowił odejść choć miał wizję drużyny i gry. Wtajemniczeni mówią, że głównie dlatego, że warunki finansowo-organizacyjne w Sandecji tamtego czasu przedstawiały wiele do życzenia. Mało profesjonalny klub, to nie było miejsce dla profesjonalisty. Po prostu.

Dla Marka Zagórskiego Adam Nawałka był najlepszym trenerem jakiego miał w trakcie swojej przygody piłkarskiej. A Zagórski grał w Sandecji przez 15 sezonów, będąc wierny klubowym barwom w czasach chudych i jeszcze chudszych. Karierę skończył w wieku 36 lat, a dzisiaj po studiach na AWF pracuje jako nauczyciel w nowosądeckim Gimnazjum nr 5. Z Sandecją jest oczywiście związany nadal jaka trener w Akademii. Zajmuje się trampkarzami młodszymi, czyli chłopcami, których nie było jeszcze na świecie kiedy Nawałka przyszedł do Nowego Sacza z mocnym postanowieniem zrobienia z bardzo utalentowanej grupy chłopaków prawdziwych piłkarzy.

– To było jak nowa era, otworzenie nam oczu na to, czym jest profesjonalizm w każdym calu – wspomina dzisiaj Marek Zagórski absolwent Akademii Wychowania Fizycznego i opiekun piłkarskiej klasy sportowej w Gimnazjum nr 5. –  Uczył nas nowego systemu gry, którym Sandecja jeszcze nigdy nie grała, mianowicie 1-4-4-2. Wszystkie jednostki treningowe Nawałki były przemyślane i zaplanowane. Uczył  profesjonalnego podejścia do treningu, no i miał z nami bardzo dobry kontakt. Potrafił zawsze wysłuchać, poradzić, nigdy nie ignorował żadnego problemu. Dużo dawał z siebie, ale równie dużo wymagał od nas. Jeżeli trening był o 10.00, to trzeba było być już gotowym o 9.30. Dużo czasu poświęcał młodym zawodnikom, z którymi dodatkowo prowadził zajęcia.  Był na każdym meczu drugiej drużyny, interesował się całym zapleczem piłkarskim Sandecji.

Zagórski mówi jak trener, bo dziś sam  jest trenerem I Klasy UEFA A. Jako piłkarz cechował się bardzo profesjonalnym podejściem do treningów, a w ramach pasji dokształcał się w tematach zdrowego odżywiania i nowoczesnych metod treningowych. Zgadnijcie komu to zawdzięcza?

Maciej Korzym chętnie to potwierdza. Kiedy debiutował w seniorskiej drużynie Sandecji miał 16 lat i kilka dni. Dziś jest jednym z najważniejszych piłkarzy ekstraklasowej Korony Kielce i świetnie pamięta kontakt z trenerem. – Dzięki niemu zadebiutowałem w dorosłym futbolu, bardzo dużo czasu poświecił mi na indywidulanych treningach i to niewątpliwie dzięki niemu jestem w takim, a nie innym miejscu piłkarskiej kariery. Bardzo pana Adama Nawałkę cenię. Kiedy grałem w Legii i nie zawsze mi szło – zawsze o mnie pamiętał, na przykład  pracując w Jagielloni. Dzwonił
i proponował grę, no ale to dawne czasy.

Korzym to było najmłodsze pokolenie piłkarzy Sandecji, które miało szczęście pracować z dzisiejszym trenerem kadry. W Sandecji grało wtedy wielu talenciaków, kariery niektórych utknęły gdzieś jednak na lata w niższych ligach. Janusz Świerad nie ma wątpliwości, że sprawy mogłyby się potoczyć inaczej gdyby Nawałka w Nowym Sączu został na dłużej.

– To jest typ ojcowski – wypadkowa kumpla i szefa – ocenia Janusz Świerad. – Interesował się każdym zawodnikiem bez wyjątku. Myślę, ze mógłby kilku zawodników wypromować, wysłać gdzieś na testy, pomóc się jeszcze bardziej rozwinąć. A klub jeszcze by na tym zarobił. Przez te miesiące pracy z tymi 20-latkami, którzy taktycznie byli zupełnymi żółtodziobami zrobił kolosalne postępy.

Adam Nawałka pracował jednak w Sandecji tylko rok. Od 10 lipca 2003 do 5 lipca 2004 r., a kariera takich samorodnych talentów jak choćby Piotra Zachariasza, czy Grzegorza Nowaka zupełnie się zatrzymała. Powyżej III ligi nigdy nie zagrali.

Co jeszcze? Trener Nawałka był strasznym pedantem – wspomina na koniec Marek Zagórski. – Dbał, aż do przesady o swój wygląd zewnętrzny. Na treningach ćwiczył z nami na siłowni, modnie się ubierał, do tego solarium, sauna. Co tylko potwierdza, że ten cały podkreślany dziś profesjonalizm, to życiowa dewiza, a nie pozerstwo.

Czytaj też:

Nowy Sącz. Wojciech Kudyba: „Całe życie marzyłem o tym, aby lekarze bili się o pacjenta”