Ocean ludzi w Nawojowej, czyli Agropromocja 2017 już za nami

Gdyby powiedzieć, że w sobotę na Agropromocji było morze ludzi, to trzeba stwierdzić, że w niedzielę do Nawojowej przybył cały ocean zwiedzających. Sznur samochodów ciągnący się kilometrami od strony Nowego Sącza mówił sam za siebie.

Tak jak dnia poprzedniego, setki wystawców prezentowało swoje wyroby. Na corocznej imprezie można było zobaczyć różnego rodzaju występy, wystawy zwierząt, zakupić jedzenie, rośliny, ubrania, czy wytwory sztuki ludowej. Tysiące ludzi postanowiło spędzić słoneczny, niedzielny dzień w Nawojowej koło Nowego Sącza.

Nie każdy z odwiedzających przyjechał z planami zakupów. - Agropromocja jest wspaniała jak co roku. Jestem już chyba piąty raz. Ekspozycje są bardzo ciekawe. Byłam na występach zespołów folklorystycznych i to jest chyba najładniejsze - opowiada Elżbieta Klimczak, która pojawiła się na wystawie z całą rodziną - Nie przyjeżdżam po to, żeby coś kupić, tylko coś ciekawego zobaczyć.

Z kolei Jadwiga Kempa była na imprezie po raz pierwszy. Kobieta zabrała ze sobą mamę i córeczkę.

Uważam, że jest bardzo fajnie. Niedawno przyjechałyśmy, jeszcze nie widziałyśmy wszystkiego. Można kupić miód, krzewy. Na pewno coś wybierzemy, ale dopiero gdy będziemy wychodzić, żeby tego ze sobą nie nosić - mówiła.

 Córeczce pani Jadwigi, Karolince, najbardziej przypadły do gustu małe króliki.

Większość wystawców prezentuje na Agropromocji coś, co wytwarza się w ich rodzinach od pokoleń, kultywując tradycję przekazywaną z pokolenia na pokolenie. Do wyjątków należy pan Mieczysław. Mężczyzna pochodzi z Krakowa i na swoim stoisku oferuje ekologiczne owoce i syrop z pigwowca, dereń jadalny,  przetwory z płatków róży.

Nie mam takich korzeni. Jestem zupełnym mieszczuchem, który kupił sobie ziemię i zaczyna ją uprawiać. Wszystko można odnaleźć w internecie. Stare przepisy próbować, testować. Zimą mieszkam w Krakowie, a w lecie w gospodarstwie na Podkarpaciu. - mówi mężczyzna.

-Poczułem kiedyś chęć kupienia sobie ziemi. Potem posadziłem te rośliny. To wszystko to jest czas niestety, a życie ucieka. Żeby takie roślinki weszły w fazę owocowania potrzeba pięć, sześć lat. Każdy błąd to strata kilku lat. Ja na początku popełniłem ich całą masę - wzdycha.

Wśród wielu atrakcji był pokaz owiec i owczarków podhalańskich, a także finał VII Mistrzostw Polski w Strzyżeniu Owiec Metodą Tradycyjną.

- Kiedyś owce strzygło się ręcami, teraz więcej maszynką się strzyże. Ojciec się zajmował tym, to teraz zaś ja się zajmuję, od samego małego dziecka. - wyjaśnia z góralskim akcentem Władysław Skubel, który zajął I miejsce w mistrzostwach.

Mężczyzna mieszka w Cichem i dogląda stada dwustu owiec. W konkursie brał udział od samego początku.

- Zawsze jestem w pierwszej trójce. Kiedyś byłem pierwszy i dzisiaj też pierwszy - cieszy się współczesny baca.

Dwa dni pełne atrakcji, piękna pogoda, setki wystawców i tysiące zadowolonych zwiedzających - tak podsumować można Agropromocję 2017 w Nawojowej. Jeśli ktoś nie był jeszcze na tym wydarzeniu, to z pewnością warto wybrać się za rok.

Reklama w DTS

Wypowiedz się w tej sprawie