Żyć pracując, pracując żyć

Czy żyjemy, żeby pracować, czy pracujemy, żeby żyć? – stawia pytanie prezes sądeckiego oddziału Kongregacji Kupieckiej Józef Pyzik. I trzeba przyznać, daje do rozważenia trudny problem, adresowany przecież nie tylko do handlowców czy przedsiębiorców, którzy będą świętować 95-lecie zrzeszającej ich organizacji.

Bo jeśli żyjemy, żeby pracować to…, gdzie miejsce na coś więcej? Choćby na pasje, czy relacje z bliskimi? A przecież w duszy jest zawsze coś na dnie.. A jeśli pracujemy, żeby żyć? Gdzie wtedy pasja do pracy? Gdzie emocjonalne zaangażowanie, czysta radość z wykonywanych obowiązków, bez których praca staje się tylko przymusowym miejscem katorżniczej zsyłki.

GoldenEgo

Salomonowym wyrokiem najlepiej byłoby żyć pracując, ale pracując żyć. Wszystko oczywiście łącząc z pasją. Zresztą ludzi, którzy jak można przypuszczać, mają taki stosunek do codziennych obowiązków, wydaje się nie brakować.

Jeśli profesor Dariusz Dudek w nowosądeckim ośrodku przeprowadza zabieg wszczepienia najmniejszych rozruszników serca na świecie, to przecież za tą pracą stoi pasja i zaangażowanie, nie tylko zresztą kardiochirurga, ale całego sztabu ludzi.

Jeśli Arkadio i Miczu wydają płytę „NaCzynie”, do nagrania której zwerbowali Natalię Niemen, Grzegorza Turnaua czy Łukasza Golca, to przecież w tej pracy bez wątpienia jest pasja i zaangażowanie. Nic tu nie trzeba pudrować.

Bo przecież „problemem nie jest zarabianie pieniędzy samo w sobie. Problemem jest zarabiać je, robiąc coś, czemu warto poświęcić całe życie” – jak twierdził Miquel Moliner bohater „Cienia wiatru”.

Wypowiedz się w tej sprawie