Wypracowanie z polskiego, czyli jak rozpętałem III wojnę światową

Wypracowanie z polskiego, czyli jak rozpętałem III wojnę światową

W wywiadzie jakiego udzielił mi Wojciech Kudyba, profesor polonistyki ujawnił szczegóły eksperymentu (czegoś na kształt kontrolowanej dziennikarskiej prowokacji), w wyniku którego napisane przez niego wypracowanie z języka polskiego zostało ocenione przez nauczycielkę z II LO w Nowym Sączu na jedynkę. Jak większość wcześniejszych u tego ucznia i wielu innych.

Znam profesora Kudybę od lat, setki razy był moim gościem w programie, komentującym sądecką rzeczywistość. Ale ostatnie, co mógłbym o im powiedzieć to, że zbyt lekko szafuje krytycznymi opiniami lub wypowiada radykalne sądy z prędkością rewolwerowca. Jest dokładnie odwrotnie. Raczej sobie odgryzie język i dyskretnie schowa do kieszeni, niż zasłynie pochopnym zdaniem. Jeśli więc profesor Wojciech Kudyba zdecydował się opowiedzieć publicznie o kulisach jedynki jaką dostał za wypracowanie w szkole średniej, to raczej dowód na to, że sytuacja była poważna, a udawanie, że problemu nie ma – zbliżało się do stanu krytycznego. Nazwisko Wojciecha Kudyby było dla mnie absolutną gwarancją, że zjawisko jest poważne, proceder trwa od dłuższego czasu, a nie jest jednostkowym wyskokiem rodzica-pieniacza w klimacie „krzywdzą moje dziecko, a ono jest przecież takie zdolne”.

Profesor polonistki zachował maksimum dyskrecji i delikatności w wywiadzie jakiego udzielił.  Z jego wypowiedzi nie da się zidentyfikować ani ucznia, ani nauczyciela. Chodzi raczej o problem, niż o sensację. Oczywiście w powodzi komentarzy, które pojawiły się po tej publikacji nie zabrakło i tych mniej delikatnych, ale jeśli tekst w ciągu doby został przeczytany ponad sto tysięcy razy, to trudno w takiej sytuacji utrzymać wszystkie emocje pod kontrolą.

Trudno też zgodzić się z opinią, że wypowiedź profesora miała na celu wywołać nagonkę na polonistów. Czyli na kogo? I Kudyba, i Molendowicz są również polonistami, choć ten drugi może za pierwszym ledwie nosić teczkę z wypracowaniami. Naturalnym jest, że po publikacji odezwała się korporacyjna, branżowa solidarność, ale tak jest (prawie) zawsze, również w przypadku lekarzy, prawników, policjantów etc. Także nauczycieli.

Prawdopodobnie 99 procent z nich jest świetnymi i sprawiedliwymi belframi, co nie oznacza, by nie piętnować owego jednego procenta, który dopuszcza do patologii. No chyba, że zamiast wywiadu z Wojciechem Kudybą wolelibyśmy czytać doniesienia z kroniki policyjnej o kolejnych młodych ludziach, którzy nie udźwignęli ciężaru szkolnej presji?

Kończąc wątek. Wiele tygodni trwało zanim Wojciech Kudyba zdecydował się opowiedzieć publicznie o dziwacznym procederze szkolnym, którego finałem była jedynka z wypracowania postawiona uniwersyteckiemu profesorowi. Lepsze byłoby milczenie, czyli coś, co nazywamy wyborem tzw. mniejszego zła? Jeśli tak, to wyobraźmy sobie, że następnym razem na sądeckiej ulicy maltretowany będzie sądecki licealista, a wszyscy, którzy są świadkami pobicia dyskretnie odwracają głowy i przyspieszają kroku.

„Kto nie wykrzyczy prawdy wtedy, gdy ją zna, staje się sojusznikiem kłamców i fałszerzy” – Charles Péguy.

Wojciech Molendowicz

Czytaj też:

Echa historii profesora Kudyby z jedynką za wypracowanie. Zapadły decyzje

Profesor polonistyki otrzymał jedynkę… [KOMENTARZE]

 

 

Reklama