Tragedia na drodze. Nie wrócili do szkoły na lekcje

W ubiegłą sobotę pożegnano tragicznie zmarłych uczniów Zespołu Szkół nr 1 im. Ignacego Łukasiewicza w Gorlicach. 18-latkom w ostatniej drodze towarzyszyły tłumy przyjaciół i nauczycieli. Pogrzeb Kamila odbył się o godzinie 10. w kościele parafialnym w Kwiatonowicach. Potem koleżanki i koledzy udali się do Rożnowic, by o godzinie 14. pożegnać drugiego kolegę - 18-letniego Pawła.

Szkoła, do której uczęszczali, przeżywała żałobę. Na jej budynku wywieszono flagę Polski z czarnym kirem. Zorganizowano pomoc psychologiczną dla uczniów.

Prezydent w tekście

- Wiadomość o nagłej śmierci naszych uczniów Kamila i Pawła jest dla nas ogromnym wstrząsem. W obliczu takiej tragedii zawsze stajemy oszołomieni i bezradni. Wraz z nimi odeszła jakaś cząstka naszej społeczności szkolnej - pisała dyrekcja.

Do wypadku doszło 2 października około godziny 10.40 na ulicy Sikorskiego w Gorlicach. Kamil, Paweł i trzech innych kolegów z klasy wybrali się na przejażdżkę podczas tzw. długiej przerwy. Była godzina 10.37, kiedy z niewyjaśnionych dotąd przyczyn na łuku drogi Kamil stracił panowanie nad Alfą Romeo, którą prowadził, zjechał na przeciwległy pas i uderzył w samochód ciężarowy marki Volvo.

- O 10.40 otrzymaliśmy zgłoszenie o zderzeniu dwóch samochodów na ulicy Sikorskiego. Samochód osobowy marki Alfa Romeo, którym podróżowało pięciu osiemnastoletnich chłopaków, zderzył się z samochodem ciężarowym, którym jechało  dwóch mężczyzn - relacjonował asp. sztab. Grzegorz Szczepanek z KPP Gorlice.

Jak wyjaśniał, do czołowo-bocznego zdarzenia doszło na łuku drogi. Na miejscu zginął Kamil - kierowca osobówki. W bardzo ciężkim stanie był również jego kolega Paweł, który siedział tuż za nim. Niestety i jego życia nie udało się uratować. Zmarł w drodze do gorlickiego szpitala.

Pozostałe osoby nie odniosły żadnych poważnych obrażeń, czy złamań. Były poddane diagnostyce szpitalnej, ale nie stwierdzono u nich nic oprócz zadrapań i stłuczeń.

Na miejscu zdarzenia do godziny 14. pracowała grupa dochodzeniowo-śledcza pod nadzorem prokuratora. Droga była całkowicie zablokowana. Policjanci wyznaczyli na ten czas objazdy. Samochody biorące udział w wypadku zostały zabezpieczone i decyzją prokuratora odholowane na strzeżony parking policyjny.

Na jezdni nie było śladów hamowania. Śledczy zabezpieczyli do analizy zapis z tachografu ciężarówki. Biegły z zakresu wypadków drogowych przeprowadza wnikliwe badanie pojazdów uczestniczących w zdarzeniu. Trwają przesłuchania uczniów, pasażerów samochodu osobowego, a także mężczyzn, którzy podróżowali ciężarówką. Przeprowadzono również sekcję zwłok i pobrano krew zmarłemu Kamilowi, która jest badana pod kątem zawartości alkoholu, czy narkotyków, tak samo jak w przypadku 48-letniego kierowcy Volvo.

Jak doszło do wypadku? Nastolatkowie pochodzący z gminy Biecz i gminy Gorlice jechali Alfą Romeo od ulicy Korczaka w kierunku ulicy Wyszyńskiego, czyli tzw. małą obwodnicą północną Gorlic. Z naprzeciwka jechała ciężarówka Volvo, którą prowadził 48-letni mieszkaniec powiatu gorlickiego. Obok niego siedział 22-letni mężczyzna. Kierowca był trzeźwy, ale nie był w stanie powiedzieć śledczym, co dokładnie się wydarzyło, tak samo jak pozostali mężczyźni, którzy ten dramatyczny wypadek przeżyli.

- Osoby z jednego i drugiego samochodu, które przeżyły, były w szoku, w początkowym etapie było trudno się nawet z nimi porozumieć - wyjaśniał asp. sztab. Szczepanek.

Jak zaznaczał, 18-letni uczniowie teoretycznie nie są objęci obowiązkiem szkolnym. To ich wola, czy będą uczęszczać na lekcje, zatem trudno w tej sytuacji mówić o jakiejkolwiek odpowiedzialności dyrekcji szkoły, czy kadry uczącej. - Oczywiście w samym budynku szkoły, czy w jej obrębie, dyrektor i kadra nauczycielska odpowiadają za bezpieczeństwo uczniów, gości, nawet moje, ale nie poza nim - podkreślał.

 

TRADYCJATEXT

Wypowiedz się w tej sprawie