Rafał Matyja: Niespodzianek jak na lekarstwo

W okręgu nowosądeckim od lat wyniki partyjne są łatwe do przewidzenia. A niespodzianek jak na lekarstwo. Prawo i Sprawiedliwość zgarnia całą pulę. Nawet w tym roku pojedynek senacki, o którym można było sądzić, że będzie wyrównany, skończył się zwycięstwem kandydata PiS. I skończyłby się tak, ktokolwiek zostałby przez ugrupowanie Jarosława Kaczyńskiego zgłoszony. Rządząca partia zdobyła tu rekordowe w skali kraju poparcie blisko dwóch trzecich wyborców i – zgodnie z przewidywaniami 8 z 10 mandatów. To co było pewnym zaskoczeniem, to fakt, że drugi mandat dla opozycji wzięło PSL, przerywając blisko dwudziestoletnią karierę parlamentarną Andrzeja Czerwińskiego.

W obu opozycyjnych partiach mandaty wzięły kandydujące z pierwszego miejsca panie. Co więcej, potwierdzając to zwycięstwo wielką przewagą: zarówno Jagna Marczułajtis-Walczak, jak i Urszula Nowogórska pokonały najsilniejszych rywali na liście z przewagą blisko 10 tysięcy głosów. Tyle tylko, że drugi z kandydatów PSL Stanisław Pasoń miał ich 2 tysiące, a główny konkurent Marczułajtis – Andrzej Czerwiński 12 tysięcy. Czyli tyle, ile wystarczało na zdobycie mandatu z list PiS. Po porażce Czerwińskiego opozycja nie będzie miała posła z głównego miasta regionu. Czy będzie to szansa na początek jakiejś nowej kariery? Na odpowiedź poczekamy długo, bo na horyzoncie nie ma żadnych wyborów, które mogłyby kogoś takiego wyłonić. Zresztą nie to będzie treścią polityki w najbliższych latach.

Prawdziwa polityka na Sądecczyźnie zawsze toczyła się wewnątrz partii. Szczególnie wewnątrz partii dominującej. Także w tych wyborach najciekawsza rozgrywka miała miejsce poza pierwszą piątką kandydatów listy PiS. Tam było prawdziwe życie. Można było mieć miejsce na liście zaraz za piątką pewniaków – jak Józef Leśniak – i nie zdobyć mandatu, można było mieć miejsca poza pierwszą ósemką – jak Andrzej Gut-Mostowy i Patryk Wicher – i dostać się do Sejmu. W obu wypadkach trochę pod prąd tradycyjnych zachowań wyborców, nieufnych wobec ludzi zmieniających partie i niechętnych wobec zbyt młodych kandydatów. Nie wiem już przez ile lat „etatowym” za młodym politykiem był Arkadiusz Mularczyk. Dziś ma następcę. Obaj – oraz Jan Duda – będą reprezentować Sądecczyznę w Sejmie następnej kadencji. Czy zmieni to układ sił w lokalnym PiS – okaże się w najbliższych miesiącach. Jeżeli tak, byłoby to najpoważniejszym efektem tych wyborów. I jedynym trudnym do przewidzenia.

Rafał Matyja

Autor jest historykiem i politologiem, doktorem habilitowanym nauk społecznych. Był twórcą i wieloletnim prodziekanem Wydziału Studiów Politycznych WSB-NLU w Nowym Sączu. Obecnie wykładowca Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie. Publicysta i redaktor naczelny kwartalnika „Praktyka Polityczna”.

 

TRADYCJATEXT

Wypowiedz się w tej sprawie