Pora skończyć z „duopolem” partyjnym

Rozmowa z Jakubem Bocheńskim - „jedynką”  z listy wyborczej Sojuszu Lewicy Demokratycznej

wsb3

- Start w eurowyborach to była dla Pana tylko rozgrzewka? Czy wtedy już Pan myślał o kandydowaniu do polskiego Sejmu?

- Kampania europejska była swego rodzaju trampoliną. Zdawałem sobie sprawę, że z siódmego miejsca było mało prawdopodobne, aby dostać się do europarlamentu. Mimo to, uzyskałem bardzo dobry wynik, za co jeszcze raz dziękuję osobom, które mi zaufały i postanowiły na mnie zagłosować. Skoro jak powiedziałem sobie „A”, to teraz trzeba powiedzieć „B”. Kandyduję, bo uważam, że mandat dla posła bądź posłanki z Lewicy z tego regionu jest jak najbardziej realny.

- Nie bez echa przeszła Pana wygrana procesu w trybie wyborczym z posłem PiS Arkadiuszem Mularczykiem. To jeszcze bardziej Pana wzmocniło i utwierdziło, że już czas na zmiany na scenie politycznej?

- Jak najbardziej. Spotkałem się wtedy z ogromnym entuzjazmem sądeczan. Były głosy poparcia moich działań z Limanowszczyzny czy Podhala. Ta sprawa pokazała, że Jakub Bocheński jest skutecznym politykiem młodego pokolenia, który nie pozwala na to, aby obywatele byli okłamywani i wprowadzani w błąd. Ktoś by powiedział, że na takich polityków nie ma mocnych i mogą sobie na wszystko pozwolić, a ja  udowodniłem, że z literą prawa należy się liczyć. Jak się okazało, parlamentarzysta, który jest odpowiedzialny za tworzenie prawa w kraju, sam go jednak nie przestrzega. Przypomnę, że pan Mularczyk nie wykonał do końca postanowienia wyroku sądu, ponieważ nie usunął tych materiałów. Sąd musiał za niego opublikować sprostowania w gazetach, bo nie raczył zrobić tego samemu. Dlatego stwierdziłem, że warto się nie poddawać się i dalej działać. I właśnie to robię.

- Z polityką jest Pan związany od dość niedawna, nie pracował Pan w strukturach samorządowych. Z jakim doświadczeniem chciałby Pan wejść do parlamentu?

- Z wykształcenia jestem ekonomistą. Kończyłem kierunek Gospodarka i Administracja Publiczna na Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie. Mimo młodego wieku mam kilkuletnie doświadczenie na stanowiskach mangerskich w dużych firmach branży telekomunikacyjnej. Zarządzałem wieloma projektami, między innymi współpracowałem przy projekcie budowy światłowodu na terenie całej południowej Małopolski. Poznałem też trud emigracji. Kilkakrotnie wyjeżdżałem za granicę. Jako student pracowałem na przykład przy zbiorze truskawek w Szkocji. W styczniu wróciłem z prawie dwuletniego pobytu z Australii, gdzie prowadziłem własną firmę budowlaną. Poznałem na świecie rozwiązania, które bez problemu możemy zastosować w Polsce.

- Na przykład?(...)

Przeczytaj całą rozmowę w numerze - do pobrania bezpłatnie:

MAGIK MAŁA

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zapisując się na newsletter oświadczam, że zapoznałem się z informacją nt. przetwarzania danych znajdującą się w oraz , dostępnymi na stronie internetowej.